Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mecze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mecze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Mecz z Red Lions

Alex:
Jak zwykle z rana walczyłam z włosami które były niesforne. Powoli nerwicy setnego stopnia dostawałam.
-Jak się wkurze to sobie je skruce.-powiedziałam sama do siebie z nerwów.
-Ty i krótkie włosy niewidze tego. Już wiem dlaczego zawsze stajesz o szóstej.-powiedział mój gupi kuzyn Max. Co on robi w moim domu to ja niewiem. Zrobił mi zdjęcie na co ja wpadłam w furie i zaczełam go gonić. Bardzo szybko go dopadłam po czym wyrwałam mu telefon i wykasowałam zdjęcie.
-Może tą runde wygrałaś ale przegrasz wojne.-powiedział mój świrnięty kuzyn po czym oddałam mu telefon. Teraz walka z włosami niebyła trudna. Szybko się ogarnełam po czym poszłam w strone szkoły. Po drodze niechcący potrąciłam kota. Kiedy doszłam do szkoły odrazu poleciałam do pomieszczenia klubowego. Była tam połowa zespołu. Niewiedziałam dlaczego ale Lucy i Ariana śmiały się jak opentane.
-Co wam jest?-spytałam ale one na mój widok jeszcze bardziej się śmiały. Lucy mi pokazała pewne nagranie z obozu Nebuli. Stare dobre czasy. Max po tym wywołał mi wojne.

Lucy:
Byłam już w drodze do szkoły. Byłam poddenerwowana kolejnym meczem dlatego że to może być jej ostatni. Brat rozmawiał z pewnym przedsienbiorcą nieruchomości. Obiecałam sobie że zrobie awanture bratu. Gdy przekroczyłam brame szkoły odrazu udałam się do pomieszczenia klubowego.
-Hej wszystkim.-powiedziałam po czym poszłam się przebrać. Z nudów zabrałam piłke i postanowiłam sobie troche pograć by zabić czas.

Arcady:
Dzień przed meczem nie mogłem zasnąć. Mimo wszystko obudziłem się całkiem (no prawie...) wyspany, co nie zmienia faktu, że jak zwykle byłem ostatni. Na lewej ręce nadal odczuwałem skutki wypadku z drabiną, no ale przecież nie jestem bramkarzem, ręce nie są mi aż tak potrzebne (choć samo to, że boli...). W dodatku kiedy przekraczałem próg szatni, uderzyłem bolącą ręką o futrynę drzwi. Zawyłem z bólu, gdyż trafiłem idealnie w bolące miejsce... Los potrafi być naprawdę podły! No mniejsza z resztą, monologów prawił na ten temat nie będę.
-Ej, co ci jest?-zapytał Noya, a Shade zaczął się śmiać.
-Arcady spadł wczoraj z drabiny-oznajmił i teraz wszyscy się ze mnie naśmiewali.
-I to przez ciebie-dodałem.
-To szczegół-mruknął.
Rozcierałem lewą rękę (nie pomagało), przewracając oczami.
-To nie nasza wina, że nasz kapitan jest bezmózgi-mruknęła Lily.
-No ej! Teraz to już przesada!-warknąłem, poirytowany wszystkim.
Pewnie ta "dyskusja" trwała by dalej, ale przerwała ją nam Mizukawa, mówiąc, że niepotrzebnie się kłócimy. Jak się - chyba - domyślacie, zawzięcie zaprzeczaliśmy, że my się nie kłócimy, tylko rozmawiamy, ale gadaj jak ona cię nie słucha... Tak czy inaczej nie wiem, czego mogę spodziewać się na meczu, ale mam nadzieję, że i tym razem jakoś sobie poradzimy.

Shadow:
Obudziłam się wczesnym rankiem podekscytowana nadchodzącym meczem. Szybko wstałam i się ubrałam. Spojrzałam na zegarek. Do czasu zbiurki miałam jeszcze dwie godziny, więc postanowiłam potrenować. Poszłam pobiegać, a kiedy wróciłam miałam jeszcze wystarczająco dużo czasu by poćwiczyć w swoim pokoju treningowym. Wkońcu nastała odpowiednia chwila. Spakowałam się i wybiegłam z domu w podskokach. Byłam już na terenie szkoły, a moim oczom ukazała się drużyna piłkarska. Pomachałam im z daleka, a potem krzyknęłam radośnie: - Red Lions! Strzeżcie się, bo idziemy z wami wygrać!

Lily:
No tak, Arcady znowu coś sobie zrobił. No przecież norma. Dobrze, że nogi sobie nie uszkodził, bo jakby nie zagrał w meczu, to bym go chyba dobiła. Teraz siedzieliśmy z resztą i czekaliśmy, bo zostało jeszcze 10 minut do przygotowań meczowych. Eh, mam nadzieję, że wygramy.

Noya:
Kierując się do domku klubowego czułem, że dzisiejsze spotkanie będzie nasze. To jest pewne... ...jeszcze nigdy mi tak kości nie strzelały... Kiedy wchodziłem do domku klubowego, ostrożnie przekroczyłem próg. Wciąż pamiętam moją ostatnią przygodę. Mam wrażenie, że się na nas uwziął... Wewnątr byli już prawie wszyscy. - Rozumiem, że gotowi na wygraną? -zapytałem - Jasne! - odparli niektórzy

Na mecz przyszło wiele ludzi. Uczniowie naszej szkoły, szkoły Red Lions i kilku ciekawych. Minori przedstawiała nam ustawienie.
-To wasze ustawienie. Napastnikami są Lily i Lucy. Za nimi wysunięty pomocnik Alex. Za nią Arcady i Shade. W pierwszej linii obrony są Reg i Ariana a w drugiej Blue i Nadiya. Zrozumiane?
-Tak!-krzyknęli wszyscy zawodnicy.
-Pokażmy im prawdziwą piłkę nożną!-krzyknął kapitan. Wszyscy zajęli pozycje.
-Witam was na meczu dwóch wspaniałych drużyn. Zaczynamy mecz!-krzyknął komentator. Lily podała do Lucy która kopnęła piłkę na tyły do kapitana. Arcady biegł na bramkę rywala po czym podał do Shade'a. Wszyscy byli kryci,  nagle Alex wyskoczyła w powietrze. Pomocnik podał do dziewczyny, która kopnęła piłkę na bramkę. Lily dobiła Fałszywym Strzałem zdobywając bramkę.
-Erika, Ben przepuścił.-powiedziała Cleo podchodząc do kapitana.
-Spokojnie nadrobimy to w drugiej połowie.-odpowiedziała spokojnie dziewczyna, przymykając powieki. Ben podał do Stana, ale stracił piłkę przez Lucy. Dziewczyna użyła Aury Oceanii, tym samym zdobywając bramkę. Ben znowu był w zmuszony wyjąć piłkę z siatki. Znowu podał do
Stana, który przekierował to do Scotta, ale Alex i Lily odebrały mu piłkę. Ale po chwili Angel miała piłkę i biegła na bramkę rywala. Podała do Cleo która użyła Shot Command 07<Double Shot>. Noya próbował to obronić ale puścił. Ariana i Alex w ostatniej chwili rzuciły się do obrony strzału, co się im nie udało. Noya podał do Blue która przekierowała to do Nadiyi. Dziewczyna biegła z piłką, po czym podała do kapitana. Nagle Scott odebrał mu piłkę, ale nie na długo, bo przejął ją Reg. Podał do Lucy, a ona przekierowała to do Lily, ale zawodniczka straciła piłkę przez Angel, która podała do Stana. Na jego drodze stanęła Lucy. Dziewczyna skrzyżowała ręce, a na jej czubkach palców były krople wody. Wyskoczyła w powietrze, po czym wykonała zamach rękoma, a krople wody zamieniły się w bicze, które uderzyły w zawodnika. Piłka podskoczyła w powietrzu, a napastniczka ją przejęła.
-Alex!-krzyknęła dziewczyna, podając do zawodniczki.
-Kontratak!-krzyknął kapitan, po czym napastnicy i pomocnicy ruszyli na bramkę rywala. Nagle Jasper odebrał piłkę Lily i zmierzał na bramkę.  W ostatniej chwili Nadiya wślizgiem odebrała mu piłkę. Ale nie na długo, bo po chwili przejęła ją Erika. Użyła Aury Zamieci, która pędziła jak szalona na bramkę Noyi. Bramkarz użył Toczącego Grzmotu. Niestety atak był zbyt silny i obrona nie wytrzymała. Kolejny gol dla Red Lions. Erika wróciła na swoją pozycje, po czym przeszła obok Alex.
-No dawaj Alex, boisz się strzelać?
-Erika, jak zwykle jesteś nieznośna-dodała czarnowłosa. Piłka powędrowała do Shade'a, który niestety stracił piłkę przez Cleo, która użyła Shot Command 07<Double Shot>. Niespodziewanie Nadiya użyła Miecza Ognia i przekierowała strzał na bramkę przeciwnika. Nagle Angel jakimś cudem użyła Shot Command 07<Double Shot>. Piłka leciała w stronę bramki Noyi. Lucy z pomocą Aury Oceanii przekierowała strzał, ale Erika użyła Aury Zamieci.
-Ariana!-krzyknęła Lucy, a zawodniczka pobiegła przed siebie. Razem wykonały Salta Pioruna.
-Nie pozwolę na to!-krzyknął Scott, który chciał przekierować strzał, ale nie dał rady. Ben użył Murów Obrony, ale niestety nie wytrzymał. Ben podał do Anastazji, która podała do Miley.
-Erika twoja!-krzyknęła, po czym podała, ale w ostatniej chwili piłkę przejął Shade, lecz po chwili stracił ją przez Jessa. Zawodnik pędził na bramkę, a na jego drodze stała Shadow. Zawodniczka użyła Łowów by odebrać mu piłkę, po czym pędziła na bramkę. Erika wykonała wślizg, ale w ostatniej chwili zawodniczka wyskoczyła w powietrze, po czym podała do Lily. Nagle Cleo przejęła piłkę i pędziła na bramkę Noyi. Strzeliła bez hissatsu. Noya złapał to bez problemu. Walka o piłkę była coraz bardziej trudna. Nikt nie dawał za wygraną. Kiedy Lily i Lucy chciały odebrać piłke Cleo dziwna energia je odepchneła, to samo było z innymi zawodnikami.Gwizdek sędziego oznajmił koniec pierwszej połowy. Wszyscy chwycili się butelek z wodą i rozmawiali o meczu.
-Jak tak dalej pójdzie, to wygramy-dodała Blue.
-Coś mi nie pasuje-powiedziała Alex.
-Co ci ni pasuje?
-To co Erika odstawia. Ona zbiera siły na drugą połowę, kiedy my się męczymy.
-Erika wtedy będzie strzelać jak szalona-powiedział Noya który zdjął na chwile rękawice. Po dalszej rozmowie gwizdek oznajmił drugą połowę meczu. W składzie Red Lions zaszła zmiana Erika i Ben zamienili się miejscami. Zaczął Noya który podał do Nadiy. Dziewczyna podała do Arcady'ego, a ten do Shade'a. Zawodnik przekierował to do Alex, która kopnęła w stronę Lucy, a na koniec wcześniej wymieniona zawodniczka podała do ace napastnika. Nagle Ben pozbawił ją piłki, ale po sekundzie miała ją Lucy, po czym znowu zaszła zmiana, bo przejął ją Jasper. Podał do Cleo, która użyła Shot Command 07<Double Shot>.
-Nie pozwolę zdobyć kolejnej bramki!-krzyknęła Alex, po czym użyła Murów Ognia. Strzał nie do końca został zatrzymany, ale na tyle że utracił siłę, że Shadow przejęła piłkę i podała do Arcady'ego. Kapitan biegł na bramkę przeciwnika wymijając większość zawodników. Podał do Lily, która użyła Diamentowego Strzału. Erika obroniła to bez hissatsu, wszyscy byli zdruzgotani.
-Ale słabe-powiedziała kapitanka, która obracała piłkę na czubku palca.
-Że co powiedziałaś!-wykrzyknęła wściekła Lily.
-Lily, nie daj się, ona specjalnie tak mówi, by cie sprowokować-dodała Alex, która cofała się na pozycje wraz z innymi-Arcady, kiedy Erika poda do Jasper, on wyminie Lucy i Lily, wtedy ty masz okazje odebrać mu piłkę.
-Alex jesteś pewna?-spytał niepewnie kapitan, ale ona tylko pokiwała głową twierdząco. Bramkarka podała do Jasper, który tak jak przypuszczała Alex, wyminie napastników. Arcady wkroczył do akcji i odebrał mu piłkę, po czym podał do Shade'a, który pędził na bramkę rywala, wyminął prawie wszystkich zawodników, po czym podał do Lucy. Dziewczyna nie miała komu podać, wszyscy byli kryci.
-Lucy w górę!-krzyknęła Alex. Napastniczka kopnęła piłkę ku górze, po czym wyskoczyła i kopnęła ją na bramkę.-Lily teraz!
-Nie pozwolę wam.-powiedziała Angel, po czym przejęła piłkę i podała do Cleo.
Shadow!-krzyknęła czarnowłosa. Zawodniczka użyła Łowów, tym samym przejmując piłkę. Podała do Blue, dziewczyna podała do Shade'a, ale na jego drodze stanął Ben, odbierając mu piłkę, po czym strzelił na bramkę z całej siły. Ariana i Reg razem to zatrzymali, po czym podali do Arcady'ego. Zawodnik okiwał prawie wszystkich przeciwników, gdy nagle Anastazja i Stan pozbawili go piłki. Niespodziewanie Erika wyszła z bramki, dziewczyna była otoczona czerwoną aurą, tak jak inni członkowie jej drużyny.
-O nie, rozpęta się piekło-powiedziała z obawą Alex.
-Alex co się dzieje!-krzyknął kapitan.
-Arcady, Shade, wiem jak i zatrzymać technikę Eriki, ale zaufajcie mi.
-Za późno-krzyknęła Erika, która z środka boiska użyła Aury Zamieci.
-Na mój znak bronimy to razem.-technika leciała na trójkę pomocników, nikt nie wiedział, co Alex wymyśliła. -Teraz!-krzyknęła, po czym obrońcy próbowali obronić ten strzał. Nagle Aura Zamieci zaczęła płonąć ogniem. Piłka wystrzeliła jak z armaty na bramkę rywala i tym samym zdobyli bramkę.
-Nieeeeee!-krzyknęła Erika, a jej aura narastała. Podała do Angel, po czym pobiegła przed siebie, po czym wcześniej wymieniona zawodniczka do niej podała. Jej oczy zmieniły się na czerwone, a jej włosy unosiły się tak, jak by były naelektryzowane. Użyła Lodowych Ostrzy, technika mknęła jak szalona. Nikt nie był w stanie jej zatrzymać. Noya użył Toczącego Grzmotu. Technika była bardzo silna, ale zawodnik nie chciał poddać się bez walki.
-Nie przepuszczę-powiedział, a technika rywala całkiem osłabła. Wszyscy kibice ledwo wierzyli w to, co się stało. Jeszcze nikt nie zatrzymał strzału Eriki, a zwłaszcza Lodowych Ostrzy. Gwizdek sędziego oznajmił koniec meczu. Erika podeszła do Noyi i gratulowała mu, jeszcze nikt tej techniki nie zatrzymał. Zawodnicy ustawili się w rzędach na przeciwko siebie, po czym kapitanowie uściskali sobie dłonie. Na boisku rozległy się okrzyki radości. Erika uruchomiła swoją słuchawkę, którą miała na prawym uchu.
-Trenerze Hori, przegraliśmy.
-Tam gdzie jeden widzi przegraną, drugi widzi zwycięstwo-powiedział głos z słuchawki dziewczyny.
-Oczywiście.
-Czas by drużyna Imperium rozpoczęła projekt Omega X. Powiadomcie swojego trenera o rozkazie 504.
-Rozkaz 504!-krzyknęła Erika na całe gardło. Wszyscy zawodnicy to usłyszeli.
-Zostaną zniszczeni przez wirus.-powiedziała Alex cicho do siebie.
-Alex co się smucisz, przecież wygraliśmy?-zapytała Ariana.
-Wybacz, zamyśliłam się.
-Wygraliśmy!-krzyknęła uradowana Lucy, wszyscy byli zadowoleni z kolejnego zwycięstwa.

sobota, 10 stycznia 2015

Mecz z Enigumą

Shadow:
Obudziłam się z samego rana i spojrzałam na zegarek. Była 6:00. Przez chwilę leżałam wpatrując się w sufit, gdy nagle coś do mnie dotarło. Zerwałam się na równe nogi i czym prędzej pobiegłam do łazienki się umyć. Zbiegłam potem na dół, przywitałam się z papą, chwyciłam w rękę kanapkę i krzycząc ojcu na pożegnanie, wypadłam pędem z domu. Pognałam najszybciej jak potrafiłam w kierunku szkoły. Nie mogłam w to uwierzyć. To już dzisiaj. To już naprawdę dzisiaj. Przyspieszyłam kroku i pobiegłam przed siebie. W końcu moim oczom ukazał się budynek szkoły. Przebiegłam przez bramę i ruszyłam w kierunku domku klubowego. Byli tam już wszyscy. Gdy tylko się pojawiłam, szybko ruszyliśmy w kierunku autokaru paplając przy tym z podekscytowania. Szybko zajęliśmy miejsca i ruszyliśmy w kierunku stadionu. Już niedługo dotrzemy na miejsce. I rozegramy nasz pierwszy wspólny mecz. Myślałam o tym z podekscytowaniem. Wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko. Wymieniłam spojrzenia z Lily i skinęłam jej głową. Zrozumiała. Chciałam wykonać z nią ten atak. Nasz wspólny strzał. Nagle autokar się zatrzymał i wyjrzałam na zewnątrz. Byliśmy na miejscu…
Arcady:
Nie wiem, czy powinienem obawiać się tego meczu. Starałem się nie denerwować, ale nie zawsze mi to wychodziło i chyba wszyscy zdążyli już to zauważyć. Przed samym meczem wziąłem się jednak w garść. Jako kapitan nie mogę dać ponieść się negatywnym emocjom.
-I co tam?-zapytał Shade, kiedy wszedłem do szatni.-Zdenerwowany?
-W ogóle-mruknąłem sarkastycznie i opadłem na ławkę koło niego. Po chwili przypomniało mi się, co powinienem zrobić i zacząłem się przebierać.
Lily:
Weszłam do pokoju klubowego i rzuciłam torbą w kąt.
-OMG, moje włosy są nieokrzesane-mruknęłam do Shadow.
Jeszcze kiedy wychodziłam z domu miałam warkocza, a teraz wcale go to nie przypominało.
-Co ty masz na głowie?-zaśmiała się.
-No ej!-oburzyłam się
Ostatecznie Shadow próbowała okrzesać moje włosy przez ok. 20 minut. Teraz już wszyscy wiedzą, czemu zawsze mam rozpuszczone...
Nadiya:
Nadiya kończyła właśnie śniadanie. Właśnie kończyła pić sok pomarańczowy, gdy do kuchni wszedł jej starszy brat. 
-Zdajesz sobie sprawę, że będziemy cię dziś oglądać w akcji?- uśmiechnął się ukazując zęby
-Już nie mogę się doczekać!- krzyknęła Airi znad miski płatków 
-Ja też- odparła niepewnie obrończyni.
-A ten twój kolega, Anioł Stróż też będzie?- zapytał Kai, jednak siostra zignorowała go 
-Wychodzę- mruknęła i zabierając torbę opuściła pomieszczenie. Droga do szkoły zajęła jej odrobinę więcej czasu niż zwykle, jednak nie spóźniła się. Weszła do pomieszczenia klubowego. Byli już tam prawie wszyscy. Nie czekając na specjalne zaproszenie poszła się przebrać. Gdy już to zrobiła Minori przeszła do omawiania strategi. 
Noya:
Właśnie trwał ostatni trening przed meczem z Enigumą. Oczywiście "ostatni" to pojęcie względne dla niektórych członków zespołu.
Ciężko było jednoznacznie określić, jaki nastrój panował w drużynie. Jedni byli bardziej spięci, inni rozluźnieni... Ale każdy myślał o tym samym: pokonać Enigumę.
Uśmiechnąłem się do siebie, podnosząc piłkę. Pewnie niektórzy pomyśleli że zwariowałem, czy coś w tym rodzaju.
Nie udało mi się udoskonalić Ese. Muszę pracować nad sobą, by to osiągnąć. A w końcu mi się uda. Może Suga ma rację, źle się do tego zabieram. Nie wiem. Ale dam radę osiągnąć swój cel.
****
Następny dzień był słoneczny i ciepły. Idealny, do rozegrania meczu. Wyszedłem z domu z wielkim uśmiechem. Po jakimś czasie dotarłem do domku klubowego, w którym było już kilka osób.
- Aż chce się grać, no nie? - powiedziałem, gdy przekroczyłem ostrożnie próg domku, który jest na mojej czarnej liście.
- Liczę na zwycięstwo - odparł Arcady
- Nie widzę innej opcji - uśmiechnąłem się do niego.
Rozejrzałem się dookoła. Gdzieś w kącie siedział Reg który wyglądał dziwnie... bardziej spokojny niż wcześniej. Nie wiedziałem, że tak się da...
- Hej, Reg! - zawołałem, a ten jakby się ocknął - Dziś gramy mecz! Nie czujesz tego? Tej atmosfery?
- ...wiedzą o nas dość dużo...
- No i co z tego? - przerwałem mu, nie przestając się uśmiechać - Przeiceż trenowaliśmy. Ćwiczenia przyniosły rezultaty. Damy dziś na meczu 100%... Albo jeszcze więcej! Nie ma co siedzieć i się zamartwiać...
- Ja się nie zamartwiam - odparł chłopak
- ...wygramy - dokończyłem i po chwili dodałem - Ale tak wyglądałeś.
Reg był lekko zdziwiony, ale wreszcie się uśmiechnął.
W końcu się zacznie mecz i zobaczymy, czy Eniguma faktycznie wie o nas wszystko...
Blue i Shade:
Wstałam bardzo wcześnie, po czym ubrałam się i przyszłam do kuchni. Siedział tam jedynie Mike. Nagle wpadłam na wspaniały pomysł.
-Masz jeszcze gwizdki?- Spytałam przymilnie.
-Niestety już nie, ale mam klakson, jeśli chcesz, to możesz pożyczyć!
-Życie mi ratujesz!- Westchnęłam z ulgą.
-Mam przeczucie, że chcesz coś zrobić Shade’owi.- Powiedział chytrze.
-Bingo. Kiedy się starasz, to jesteś całkiem mądry.- Po krótkiej rozmowie, wzięłam klakson i zakradłam się pod pokój Shade’a. Otworzyłam cicho drzwi i wślizgnęłam  się do środka. Shade spał snem kamiennym i lekko chrapał. Szkoda mi było go obudzić, ale raz się żyje! Położyłam klakson koło jego ucha, po czym nacisnęłam na gumową część w której gromadziło się powietrze. D źwięk był ogłuszający. Nagle Shade zaczął wrzeszczeć, a kiedy zorientował się, że to ja, zrzucił mnie z łóżka. W porę złapałam się jego ręki i oboje nawiązaliśmy kontakt z drewnianą podłogą.
-Zabije...- Wysapał.
-Też cię uwielbiam!- Powiedziałam pogodnie, po czym zaczęliśmy się śmiać. Kiedy zeszliśmy na dół, by drobić sobie śniadanie, zastaliśmy Mike’a, który chciał zrobić jajecznice. Niestety jego wiedza nie przekraczała przedszkolnego progu w dziedzinie gotowania, albowiem na patelni położył jajko w skorupce. Potem skierowaliśmy się do szkoły, a kiedy już tam byliśmy, pobiegliśmy do domku klubowego. Shade opowiedział Arcady’emu ranne zajście, a ten wtrącił komentarz typu ‘’Wstydź się dać się dziewczynie wzrostu ogrodowego gnoma’’. Zignorowałam zaczepki, a kiedy do domku klubowego weszła Shadow, wszyscy ruszyliśmy do autokaru. 

Na mecz przyszło dość dużo ludzi. Połowa naszej szkoły, trochę z Eniguma. Pogoda była wprost cudowna do gry: słońce nie świeciło zbyt mocno. Wszyscy byli podnieceni, ale i zdenerwowani. Obawiali się tego meczu, ale mógł być w sumie ciekawy. Teraz wszyscy przebrani siedzieli, omawiając strategię.
-To wasze dzisiejsze ustawienie-powiedziała Mizukawa.-Napastnicy to Lily i Lucy. Za nimi wysunięty pomocnik-Alex. Potem Arcady i Shade. Cofnęłam Shadow, będzie bezpośrednim łącznikiem między obroną i pomocą. W pierwszej linii obrony Ariana i Reg, a w drugiej Blue i Nadiya. Zrozumieliście? I z góry mówię, że jeżeli Eniguma wykorzysta wiedzę o was, to was pozabijam.
Wszyscy przytaknęli nieco zmieszani (a najbardziej ci, którzy stworzyli ostatnimi czasy największe zamieszanie) i zaczęła się rozgrzewka.



Potem wszyscy ustawili się na swoich pozycjach.
-Oto dzisiaj odbędzie się mecz towarzyski przeciwko dwóm szkołom! Zobaczymy jak rozwiną się wydarzenia. Rozpoczynają napastnicy Eniguma: Enigma, Igarashi i Lindop. Enigma porusza się dryblingiem w stronę drużyny przeciwnej-zagrzmiał komentator.
Rick ruszył na nas swoim dryblingiem. Po chwili podał Torze i tym sposobem wyminęli nasze napastniczki. Potem Alan okiwał Alex, Arcady'ego i Shade'a z pomocą Ricka i  Tory. Następnie przebili się przez obronę. Rick chciał już strzelać, ale Blue w ostatniej chwili zrobiła cięcie. Noya uśmiechnął się do niej nieznacznie. Piłka poturlała się na aut i teraz rzut rożny należał do Nadiyi. Podała Arianie, a ona przekazała piłkę pomocnikom.
-Kontratak!-zarządził Arcady, który właśnie był w posiadaniu piłki.
-Ok!-odkrzyknęli niektórzy.
Chłopak ruszył do przodu razem z Lily, Lucy, Alex i Shade'em. Shadow trzymała się z tyłu niedaleko obrony. Shade wybiegł naprzód i otrzymał piłkę. Potem serią celnych podań udało im się wyminąć przeciwników. Na koniec Alex strzeliła, ale bez hissatsu, więc bramkarz bez problemu to zatrzymał. Oddał piłkę Max'owi. On z pomocą Tory wyminął napastników po czym stanął w miejscu. Nikt nie wiedział, co chce wywinąć.
-O nie!-krzyknęła Alex.
-Alex, co on kombinuje?-spytał kapitan.
-Pochodnia-powiedziała dziewczyna po czym pobiegła w jego stronę. Chłopak zaczął płonąć żywym ogniem. W okół niego utworzył się ognisty krąg. Alex była wewnątrz kręgu ze swoim kuzynem. Napastnik wystrzelił piłkę w górę a za nią poleciał jego płomień. Machnął prawą ręką w górę po czym pierścień wystrzelił swoją ognistą moc. Nikt z zewnątrz nie wiedział, co się tam dzieje. Nagle kręg zniknął i zobaczyli, że Alex przejęła piłkę w powietrzu. Była nad swoim kuzynem. Strzeliła w stronę Lucy, która przekierowała to w słupek. Futbolówka odbiła się od niego i leciała w inną stronę.
-Pudło!-krzyknął Kevin.
-To wcale nie miał być strzał-dodała białowłosa gdy nagle piłkę przejęła Lily i strzeliła gola za pomocą Fałszywego Strzału. Prawie wszyscy uśmiechnęli się. Jedni mniej, drudzy bardziej, ale jednak. Bramkarz Leo ponownie wznawiał grę z kwaśnym uśmiechem. Wszyscy wiedzieli, że to dopiero początek i trzeba się pilnować. Podał piłkę do Nick'a, a on przekazał ją Alanowi. Ten użył Zwrotu Głowy na Lucy, po czym podał do Tory. On wymierzył w Dales'a. Nigtmoon wykorzystał Łunę Nocy do uniknięcia Shade'a. Zostali im już tylko Alex, Arcady i Lily. Kiedy był już dość blisko, Arcady i Lily użyli Błyskawicy Nike i po chwili piłka była w posiadaniu Arcady'ego. Zdecydował się wykopać daleko do przodu w stronę Lucy. Kevin przejął jednak to podanie i po chwili przeciwnicy ponownie nacierali. Teddy ze Strzałą, Tora ze Złotymi Kajdanami, Dales z Łuną Nocy i już byli pod bramką. Przekazali piłkę Rickowi, który strzelił Kłami Pantery. Noya obronił to jednak przy zastosowaniu Toczącego Grzmotu. Pokazał reszcie kciuk w górę, po czym podał Nadiyi, która była najbliżej. Ona niemalże natychmiast musiała uniknąć Daniela, który podczas kiedy jego kolega strzelał, podbiegł pod bramkę, żeby zdobyć piłkę we wznowieniu gry. Tu skończyła się pierwsza połowa. Zawodnicy zeszli z boiska i dopadli butelek z wodą. Rozprawiali o meczu dość głośno. 
-Na razie prowadzimy, ale zawsze może się coś zmienić-powiedział Arcady.
-Fajne nastawienie-skomentowała-Blue.
-Są dość silni-powiedziała Shadow.
-Ale i tak wygramy-wtrącił Noya.
Po przerwie mecz był wznawiamy z naszej bramki. Noya dał piłkę Nadiyi. Potem kilka podań między obroną. W tym samym czasie zawodnicy Enigumy biegli w stronę bramki.
-Zaczynamy-mruknął Max, który znajdował się nieopodal.
Rick uśmiechnął się na to wrednie. Po chwili czwórka napastników otoczyła Blue, która była obecnie w posiadaniu piłki. Odebrali ją od niej brutalnym sposobem i po chwili dziewczyna leżała na ziemi. 
-Ej! To nie fer!-krzyknął zdenerwowany Reg.
-No właśnie!-zgodziła się Ariana.
-Nie wiem o czym mówicie-Rick uśmiechnął się wrednie, podchodząc do nich.
Shade wyglądał, jakby miał zaraz wybuchnąć, ale jakoś się powstrzymał przed złojeniem skóry oprawcom. 
-Już ja im pokażę-wymamrotał, zgrzytając zębami.
Prawie wszyscy zdążyli już zapomnieć, że mecz nadal trwa i przez chwilę nie zareagowali, kiedy Tora przymierzał się do strzału. Użył Kałasznikow. Pierwsza otrząsnęła się Alex. Stanęła przed bramką i użyła Murów Ognia. Strzał był zbyt silny, żeby mogła całkowicie go zatrzymać, ale przynajmniej osłabiła go i Noya mógł sobie z nim poradzić. Tylko czy zdołają powstrzymywać ich ciągłe ataki? Drużyna przekonała się, że to co słyszeli o ich umiejętnościach ofensywnych było prawdą. Jeżeli obrona nie weźmie się w garść, nie ma szans marzyć o następnym punkcie. Zespół Eniguma cofnął się na swoje pozycje, kiedy Noya wznawiał grę z bramki. Podał Shade'owi, a on ruszył razem z innymi w stronę przeciwników. Teraz piłkę miała Lily, ale nagle Tora pozbawił ją jej.
-Lucy!-krzyknęła Alex do dziewczyny, która była za nim. Oby dwie ruszyły w stronę zawodnika. Lucy wykonała wślizg. Piłkarz to przewidział i uniknął go, ale po chwili stracił piłkę przez wślizg Alex. Dziewczyna podała do Arcady'ego, który podał do Lily. Podawali tak sobie piłkę po czym rozpoczęli ostrzał. Lucy użyła Aury Oceanii, ale technika została odparta. To samo było z innymi. Nagle Alex przejęła piłkę. Kopnęła ją do góry po czym wyskoczyła w powietrze. Jej ręce przemieniły się w płonące skrzydła ptaka. Futbolówka płonęła żywym ogniem. Zaczęła lecieć na bramkę rywala, a Alex za nią po czym ją kopnęła. Leo ponownie podołał zatrzymaniu ataku.
-No no no córka demona jest większym demonem niż myślałem-powiedział złośliwie Rick. W oczach czarnowłosej pojawił się ogień.
-Spokojnie Alex, nie zawracaj sobie nim głowy-powiedziała Lily. Grę wznowił Leo. Alex podeszła do napastniczek.
-Podanie będzie do Kevina.
-Na pewno?-spytała Lucy.
-Yhym-powiedziała kiwając głową twierdząco, po czym wróciła na pozycje. Leo podał piłke do Kevina, ale w ostatniej chwili Lucy ją przejęła i podała do Shade'a, który podał do Arcady'ego. Kapitan ruszył na bramkę, ale nagle piłkę odebrał mu Rick i podał do Tory. Teraz zaczęli prawdziwy atak. Nie można było ich zatrzymać i niedługą chwilę później Max strzelał Strzałami Pioruna. Nadiya i Blue wspólnie odparły atak i piłka wyleciała na aut. Wznawiał Daniel. Wykopał piłkę do Ricka, a on oddał strzał Białym Grzmotem. Tym razem nikt nie zdążył zareagować i piłka wpadła do siatki. Zawodnicy Enigumy ponownie cofnęli się, ale tym razem tylko do połowy boiska. Pozwolili Noyi na spokojnie wydobyć piłkę i nadal stali, kiedy Lily dryblowała w ich stronę. A potem to był moment. W jednej sekundzie piłkę ma Lucy, a w drugiej Max. Kilka następnych i są już za pomocnikami. Następnie strzelał Daniel Czarnym Smokiem. Noya nie zdołał tego obronić i ponownie sięgał po piłkę. Wyglądał na zdenerwowanego na samego siebie. Cóż się dziwić, większość tak zareagowała.
-Nie możemy stracić więcej punktów-powiedział Arcady.-Inaczej ich zwycięstwo będzie przesądzone. Możemy to wygrać, tylko musimy się postarać i dać z siebie wszystko.
Możliwe, że kapitan prawiłby dalej, ale mecz trzeba było wznowić, żeby nie tracić czasu. I znowu to samo. Eniguma czekają na nas. Piłkę miał Shade. Użył Rozdwojonej Osobowości, żeby przejść Daniela. Udało mu się i podał Lucy. Ona straciła piłkę, ale po chwili Shadow odebrała ją Łowami i przekazała ją Lily. Ona przeszła Rick'a i wymierzyła do Alex. Ta ominęła Torę. Potem jeszcze Lucy przeszła Dales'a, Arcady Kevina i byli już pod bramką. Teraz Lily i Shadow strzeliły Diamentami Hadesa, co uczyniło wynik remisem. Z wielkimi uśmiechami przybiły sobie piątkę. Leo podał pikę Teddy'emu i zaczęli kontratak. I tym razem udało nam się ich powstrzymać i przepływ gry był znowu po naszej stronie. Lily z pewnej odległości strzeliła Diamentowym Strzałem.
-Pff! Chyba sobie żartujesz-mruknął Leo.
Jednak po chwili Lucy dobiła to Aurą Oceanii. Strzał przełamał Nekomę bramkarza i wpadł do bramki. Leo podał do Max'a.
-Nie przegramy!-krzyknął i z wielką zawziętością dryblował w naszą stronę. Nikt nie mógł go powstrzymać.
-Podaj!-krzyknął Teddy.
On jednak zignorował go. Reszta jego kolegów stała i z niedowierzaniem przyglądała mu się. Dotarł aż pod bramkę. Zawodnicy przyglądali mu się z coraz większym przerażeniem.
-Zakończę to!-krzyknął.
Już chciał strzelać, kiedy nagle sędzia wygwizdał koniec meczu. Jego noga zatrzymała się w połowie drogi. Postawił ją i opadł na ziemię. 
-My przegraliśmy? Nie możliwe...-wyszeptał do siebie. 
Po chwili opanował się trochę i wstał, żeby symbolicznie podać rękę Arcady'emu. Obaj kapitanowie w czasie wykonywania tej czynności odwrócili z niesmakiem głowy i ścisnęli się o wiele bardziej, niż było trzeba.
Ze strony zawodników dały się słyszeć triumfy zwycięstwa i zawód porażki.




No i co? Mam nadzieję, że meczyk się podobał. Moim zdaniem nie jest najlepszy, ale cierpię ostatnimi czasy na paskudną, śmiertelną chorobę zwaną brakiem weny. W związku z tym długo dość nad tym ślęczałam, więc mam nadzieję, że to docenicie. Pozostaje jedno pytanie:
Kogo wrabiamy w następny mecz? Em... To znaczy, kto się zgłasza na ochotnika? ^^

P.S Za propozycje dziękuję Mizu i Kemari ^^