Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Lucy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Lucy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2015

Od Lucy-ostatni dzień

Wracałam z treningu do domu, miałam dziwne przeczucie że ktoś mnie obserwuje. Nagle czyjaś renka pociągneła mnie za nadgarstek i po chwili byłam w ciemnej ślepej uliczce. Poza mną był tam pewien białowłosy chłopaj o niebieskich oczach. Niewierzyłam że to on, teraz moge się obawiać o swoje życie. To jeden ze szpiegów mojego szefa.
-Zawiodłaś Lucy.-zaczoł białowłosy.
-Niezawsze wszystko idze zgodnie z planem.-usprawiedlwiłam się ale i tak to mi nie pomorze.
-Podobno Niszczyciel Nebuli miał ją zabić. Mogłaś przecież mu rozkazać aby zabił Alex w tedy kiedy opatrywał jej rany.
-Niemiałam przy sobie piłki. Niestety jest ona silniejsza, ma awatara.
-Jak to?-spytał zdziwiony chłopak.
-Taka prawda, uwolniła Pele.
-Szef wydał rozkaz 55LC.-odpowiedział białowłosy po czym wyciągnoł pistolet. Niewierzyłam w to, chce mnie zabić! Nacisnoł spust po czym kula trafiła mi w brzuch po czym runełam na ziemie. Krew wypływała z mojej rany, on zniknoł zostawiając mnie tu samą. Zobaczyłam jak pewna kobieta biegnie w moim kierynku.

Obudziłam się w szpitalu, obok mnie siedział mój brat. Był zmartwiony z mojego powodu, jak zwykle.
-Hej bracie, co mówili lekarze o moim stanie?-spytałam uśmiechając się od ucha do ucha. Widziałam w nim strach i obawe.
-Mówili mi że jesteś bliska śmierci.-rzekł z bólem. Zaczełam powoli słabnąć.
-Bracie, przekaż wiadomości o moim stanie Alex Lennox. Prosze cię.-ostatnie słowo wymamrotałam. Prosiłam siebie w duchu by Alex mi kiedyś wybaczyła. Moje oczy się zamkneły, odchodze z tego świata do innego.

wtorek, 17 marca 2015

Od Lucy-Cd od Blue

Ocknełam się w pokoju dziewczyn, byli tam Mike, Shade, Blue, głupia Alex, Arcady, Mizukawa i pewna kobieta której nieznam. Wstałam na nogi i nagle przedemną pojawiła się piłka Iluzji. Wszyscy stali już na nogach, machnełam renką nad żółtym guzikiem. Oczy Mike'a stały się żółte.
-Zniszcz Alex!-krzyknełam wydając rozkaz. Niestety Blue potraktowała go z paralizatora.
-To ty zahipnotyzowałaś Mike'a!-krzyknoł Shade który chyba szykował się do walki. Machnełam renką nad zielonym guzikiem ale niestety Blue potraktowała mnie paralizatorem. Upadłam na ziemie, ale oni niewiedzieli że widze kamerą piłki i słysze kamerą.
-Katana co to jest ta nielegalna broń?-spytała Blue.

Blue, Shade kto z was?

środa, 4 marca 2015

Od Lucy-hipnoza

Byłam w swoim pokoju, zastanawiałam się nad całą sytuacją. Moje czerwone kułko zabrzęczało. Niesprawdzałam go do dawna. Wyciągnełam je po czym sprawdziłam czy zobaczyłam że Mizukawa już od dawna wie o tym co jej zrobiłam z pamięcią. Nie no musze pozyskać czyjeś zaufanie. A może gdyby kogoś zahipnotyzować. Ale kto by był na tyle głupi. A może Mike? Wyszłam z pokoju po czym zaczełam szukać Mike'a. Był on w kuchni. Podeszłam do niego spokojnie kryjąc za plecami kółko.
-Hej Mike.-powiedziałam, opiekun spojrzał na mnie. Podrzuciłam kułko które przemieniło się w piłke. Machnełam dłońą nad zółtym guzikiem po czym piłka wysłała małą fale. Jego oczy stały się piwne, piłka zaczeła działanie.-Teraz jesteś na moje rozkazy.
-Teraz jestem na twoje rozakzy.-powiedział zahipnotyziwany. Jak ja uwielbiam tą piłke.
-Zniszczysz Alex Lennox w tedy kiedy dam ci taki rozakz. A teraz bądz sobą.-rzekłam po czym pstryknełam palcami. Jego oczy nabrały naturalnego koloru a piłka przemieniła się w kółko. Niebędzie wiedział kto go zahipnotyzował ani nic z tym związane. Poszłam do swojego pokoju po czym zaczełam czytać książke.

*Godzine później*
Alex właśnie wróciła z zakupów. Wydałam rozkaz zabicia Alex. Dziewczyna uciekała przed "opiekunem" który trzymał w dłoniach noże. Nagle na drodze Alex staneli Blue i Shade.
-Blue Shade ratujcie Mike to psychopata!-krzykneła na całe gardło.

Shade, Blue pomorzecie, stawka jest wielka.

sobota, 7 lutego 2015

Od Lucy

Że też ta Shadow musiała to usłyszeć! Dobra dosyć tego po obozie spowoduje że Alex będzie miała wypadek. Musze się zemścić ale jak Mizukawa odzyska pamięć to strace miejsce w pierwszym składzie! A nieobchodzi mnie miejsce w zespole od kąd jest w nim Alex. Przez jakiś czas się przyjażniłyśmy ale teraz to tylko pozory. Niewiem czy ide na bal. Na bank Alex dostanie głupawki. Cała ona głupia. Weszłam do swojego pokoju po czym zaczełam czytać kolejną książke. Byłam tu sama. Znowu usnełam przed książką.

Nagle moje czerwone kułko zaczeło wydawać dzwięk. Mizukawa popaczyła na mnie podejrzliwie. Na szczęście w tej kieszeni co miałak kułko był też telefon. Szybko wyszłam na zewnącz po czym je wyjełam, kułko zmieniło kolor na niebieski po czym pokazał się chologram mojego szefa.
-Lucy musisz wcielić w życie swój plan. -Niemoge go teraz wcielić.
-Na pewno Lucy. A raczej Saszo Ramanow.-kiedy powiedział moją prawdziwą dosamość byłam wściekła.
-Po obozie zaczne to wprowadzać.-po moich słowach chologram zniknoł. Mój brat tak się natrudził aby zmienić moją dosamość a tu prosze. Ktoś zna prawde. Moje życie to totalna porażka. Kiedyś narobiłam sobie problemów z prawem i dla tego brat zmienił mi moją i rodziny dosamość. Na szczęście to było w Chinach po tym ogulnie przyzwyczajiłam się do swojego nowego imienia i nazwiska. Wrogów mam mnustwo. Ale tylko jednego wroga pragne zniszczyć. Tą Alex której mam dosyć. Udałam się do pokoju. Najwyrażniej Mizukawa zaczyna coś podejrzewać. No curz. Jeśli ona zacznie węszyć w tej sprawie to niedobrze. Ale i tak wyjde z tego zwycięsko. Może Minotaur jest grożny ale ja też mam drugie oblicze. A nawet trzecie dwa razy groźniejsze. Przez to miałam problemy z prawem. Włosy w tedy stawały mi się czarne a ich końcówki były czerwone. Emma mi opowiadała że w tedy na dłoniach miałam krew.
-Hej Lucy od kiedy masz czerwone włosy?-spytała Ariana.
-Mam czerwone?
-Sama zobacz.-powiedziała po czym dała mi lustro. Miała racje, mam czerwone włosy. Poszłam do pokoju chłopaków.
-Mam pytanie. Kto za tym stoj?-powiedziałam wskazując na włosy.
-Ja.-powiedział Arcady.
-Kariera fryzjera jest ci pisana.-dodałam z uśmiechem po czym poszłam do swojego pokoju.
-Ochrzaniłaś któregoś?-spytała Ariana.
-Nie. Arcady'emu jest pisana kariera fryzjera.-powiedziałam z uśmiechem po czym wziełam suchawki i zaczełam słuchać muzyki.

Minori? Wspomnienie wróci czy nie?

wtorek, 3 lutego 2015

Od Lucy

Byłam u siebie w pokoju. Mizukawa i Ariana były u dziewczyn a Nadiya gdzieś poszła. Czytałam chyba już z czwartą książke którą kończyłam. Za niedługo będe musiała od kogoś porzyczyć. Po chwili usnełam.

Obudziły mnie zamykające się dzwi. Szybko wstałam po czym zobaczyłam opakowanie zielonej farby do włosów. Szybko pobiegłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, to co zobaczyłam było dla mnie szokiem. Tak krzyknełam że lustrze doszły pęknięcia. Szybko wyszłam z łazienki, stałam przed dzwiami do pokoju chłopaków. Otworzyłam wściekła dzwi po czym krzyknełam.
-KTÓRY Z BAŁWANÓW ZA TYM STOJI!-chłopaki paczyli na mnie z przerażeniem. Nagle Arcady i Shade wybuchli śmiechem.
-Miałeś racje Arcady co do zielonego.-powiedział rozbawiony Shade. Wyszłam z pokoju po czym prubowałam zmyć farbe która stawiała wielki opur moim włosom. Niemogli tego wywinąć Alex? Podziękowała bym a nie się darła. Chociaż za tym darciem to stoi Emma. Farba nie do końca się zmyła, moje włosy miały jeszcze delikatny zielonkawy kolor. Nienawidze tego koloru. Wyszłam z łazienki. Wszyscy szli na obiad. Mike wyszedł z kuchni trzymając wielki gar zupy.
-Co tym razem?-spytała Shadow.
-Zupa z Chili-odpowiedział Mike po czym wszystkim nałożył zupe po czym wyszedł do kuchni. Nagle moja łyżka napotkała się z czymś twardym w zupie. Wyciągnełam to i ku mojemu zdziwieniu było to jojo.
-Jojo w zupie.-powiedziałam zdiwiona. Nie tylko ja je miałam. Shade,Mizukawa,Minori,Noya i Alex też mieli. Wszyscy wylali zupe do garnka. Mike przyszedł z kuchni po czym zabrał pełny garnek. Po tym wszedł znowu do jadalni. Znowu gotowane warzywa. Po tym jak nas zostawił wszyscy wsypali obiad do garnka po czym  się rozeszli. Zabrałam z mojego pokoju małe czerwone kułko po czym poszłam na zewnącz aby nikt tego niewidział.
Podrzuciłam kułko które przemieniło się w zieloną piłke z czterema kolorowymi guzikami. Pierwszy czerwony, drugi niebieski, trzeci zółty a ostatni fioletowy. Machnełam dłonią nad niebieskim guzikiem po czym pokazał się tam chologram mojego szefa.
-Jak idzie operacja zniszczenia Alex?
-Narazie tak jak zaplanowałeś ale musiałam komuś kasować wspomnienie.
-Niedopilnuj aby kto kolwiek o tym wiedział.
-Oczywiście. Alex zapłaci życiem za swoje czyny.-powiedziałam po czym chologram zniknoł a piłka znów przyjeła postać kółka. Nagle usłyszałam czyjś głos. Szybko spojrzałam na bok ale niewidziałam nikogo. Podeszłam bliżej po czym wychyliłam głowe. Zobaczyłam tam jedną z zawodniczek z mojej drużyny. Mam nadzieje że tego niesłuszała.

Blue,Misuzu,Shadow,Nadiya któraś z was?

sobota, 31 stycznia 2015

Od Lucy-Cd Od Minori

-A więc tak stawiasz.-powiedziałam po czym wstałam z uszka. Moje włosy zmieniły kolor na czerwony.-Nieradze ci Mizukawa. Moge zniszczyć ciebie i innych członków drużyny. Karzdego kto mi stanie na drodze.
-Dawaj mała.-powiedziała zaciskając pięści. Nagle obok Mizukawy zaczeły wirować dziwne kryształy. Po chwili straciła przytomność po czym za mną pojawiła się Amanda. W ręku czymała czarną piłke z czterema guzikami. Pierwszy był czerwony,drugi zielony, trzeci niebieski a ostatni żółty.
-Zapomni o tym czy nie?-spytałam kuzynke z niepokojem. Trudno jest być zdrajcą.
-Pewnie że tak chyba że..
-Chyba że co?
-Jeśli ma silną wole to może przypomnieć sobie o tym wydarzeniu.
-Spokojnie kuzynko. Za niedługo odchodze. Musze zmienić plany.-po tym Amanda opuszciła pokuj.

Jeśli chcesz to dokończ Mizukawa.

Od Lucy-CD Od Minori

-Zrozum Mizukawa to Alex wszystkiemu jest winna. Przez nią moge nigdy niezagrać w piłke.-powiedziałam i niewiem dlaczego ale przestałam być sobą. To była Emma. Jednak ona nadal we mnie żyje. Ale super teraz Alex zapłaci mi za krzywdy swoim rzyciem. Jej kuzyn też pocierpi. Mizukawa paczyła na mnie z przerażeniem.
-Lucy co ci się stało?-spytała zdziwiona menadzerka.
-Po pierwsze nie Lucy tylko Emma. Po drugie ty lepiej nieufaj Alex. Może ona w karzdej chwili morze dołączyć do Imperium. A tam jest trener który swoimi protokołami może was zniszczyć.
-Zwariowałaś!-krzykneła Mizukawa. Udałam się w strone budynku.
-Jeszcze nieskończyłam.-warkneła menadzerka.
-Ale ja skończyłam.-niestety po drodze na kogoś wpadłam po czym szybko uciekłam. Włosy znowu były białe. Kiedy byłam w pokoju zaczełam z nódów czytać książke. Nagle usłyszałam jak za ścianą Alex i Mizukawa rozmawiają. Do pokoju weszła Ariana.
-Hej Lucy czy wywiniesz z na...
-Nigdy.-warknełam po czym wruciłam do czytania a rudowłosa opuszciła pokuj.

Mizukawa?

Od Lucy

Byłam w swoim pokoju wraz z Nadiyą. Mizukawa i Ariana poszły do drugiego pokoju. Mam nadzieje że współlokatorki niesłyszą jak ja mówie przez sen że chce zniszczyć Alex. Zabrałam piłke po czym poszłam na boisko. Oddawałam silne strzały na bramke. Nagle w moich renkać pojawił się łuk i strzała. Wystrzeliłam strzałe po czym kopnełam piłke która była otoczona czarną aurą. Pobiegłam przed siebie po czym kopnełam piłke.
-Mroczna Strzała.-piłka wleciała z wielkim chukiem do bramki. Moja stara technika. Nigdy mnie niezawiodła, dzięki niej może zniszcze Alex ale jak mam ją zniszczyć skoro jestem z ną w zespole? Może się przeniose do innej szkoły? Ale na razie zostane w tej szkole i będe znosić to że ona jest lepsza odemnie. I to wszysrko przez co ona mi zrobiła i jej kuzyn. To przez nią ja cierpie.
-Musze zniszczyć Alex. Musze zniszczyć Alex!-krzyknełam ze wściekłość przez co niezauwarzyłam że Mizukawa przechodziła obok boiska.

Mizukawa?

czwartek, 29 stycznia 2015

Od Lucy -Niszczyciel Nebuli

Bez przerwy myślałam nad nową techniką. Niemiałam pomysłu. Wyszłam z pokoju po czym udałam się w strone schodów, gdy byłam blisko nich usłyszałam głos brata i inny głos którego nieznam.
-Wiem że chcesz to zrobić ale to pogorszy sytuacje.-powiedział nieznajomy głos.
-Odizolowanie ją od piłki jest dobrym pomysłem. Ale wole z tym poczekać, niech skończy drugą klase a w tedy zacznie działać.-powiedział mój brat. Wycofałam się do swojego pokoju po czym zabrałam piłke. Otworzyłam balkon. Zeszłam cicho po schodach, udałam się w strone furtki po czym opuszciłam posesje. Udałam się na boisko szkolne. Nikogo tam niebyło, tak jak myślałam. Zaczełam strzelać na bramke której siatka ledwo wytrzymywała. Nienawidze swojego brata. To wszystko przez Alex, nienawidze jej. Jeśli chce opracować z kimś technike to nie zemną. Niech na mnie nieliczy, jest moim wrogiem. To przez jej gupiego kuzyna moja siostra nieżyje! Ze wściekłości urzyłam Shot Command 07<Double Shot>. Ale aury miały inny kolor niż powina. Czerwona miała czarną aure a niebieska fioletową. Co to jest? Pewnie Alex musiała mi dać zły zapisek co do techniki bym straciła noge. Trenowałam tak przez długi czas. Zawsze kiedy strzelałam na bramke wyobrażałam sobie że to leci w Alex. Piłka w jednej chwili była otoczona czarną aurą. Kopnełam piłke w góre która z wielką mocą wleciała do bramki przediurawiając siatke. Nazwe to Niszczycielem Nebuli. Zabrałam szybko piłke po czym poszłam do domu. Już jutro obuz treningowy. Niewywine tego numeru z Alex. Zniszcze ją tak jak ona zniszczyła mnie. Zapłaci mi za to życiem.

środa, 21 stycznia 2015

Od Lucy-Cd Od Alex

Mecz z Red Lions zbliżał się coraz bliżej. Bardzo się obawiałam tego meczu. Kiedy grałam z Enigumą coś do mnie dotarło. To że straciłam forme. Niedziwota jak się przez prawie cztery lata niegrało. Wyszłam z pokoju po czym pokierowałam się na schody. Kiedy byłam blisko schodów usłyszałam głos mojego brata.
-Tak tak wiem.....za dwa tygodnie kontrola nogi oczywiście dowidzenia.-to co usłyszałam było dla mnie szokiem. Za dwa tygodnie kontrola. A co jeśli niebęde mogła grać w piłke. Zeszłam na dół i robiłam dobrą mine do złej gry.
-Hej bracie.
-O Lucy. Niech zgadne słyszałaś rozmowe.
-Jaką rozmowe?
-Niekłam Lucy znam cie dobrze.
-Dobra słyszałam. Boje się tego bo może się okazać że niebęde mogła grać.
-To dla twojego dobra.
-Dobra. Oddzielanie mnie od pasji. Znając ciebie wiem że niechcesz bym grała w piłke.
-Może jako bramkarz to tak ale jako napastnik.
-Strzeliłeś sobie wielkiego samobuja bracie!-krzyknełam po czym wyszłam z domu trzaskając dzwiami. Niewiedziałam gdzie biegne ale mnie to nieobchodziło. Zabolało mnie to. Boje się że zostane odizolowana od piłki albo co gorsza wyprowadzimy się z tąd. Tego w tedy niezniose. Jak coś takiego zajdzie to mu niedam żyć. Z mojego oka popłyneła łza. Usiadłam na ławce w parku. Chciałam się komuś wyżalić ale niemiałam komu. Chciała bym mieć w kimś wsparcie ale czy taką osobe mam? Chętne bym porozmawiała o tym z Alex ale pewnie jak inni niebędzie chciała mnie słuchać. Chwilami niewiem dlaczego ale jej zazdroszcze talentu. Zaczoł padać deszcz, świetnie wręcz fantastycznie. Nagle na mojej drodze staneła Alex.
-Lucy hej co tu robisz?
-Włucze się.
-Może do mnie wstąpisz?-zgodziłam się na propozycje Alex. Jej dom był bardzo blisko. Niezmoczyło nas tak bardzo. Opowiedziałam jej całą historie. W końcu ktoś mnie wysłuchał.
-Teraz wiesz wszystko.
-Jej i to wszystko moja wina.
-Nie twoja Alex. Trener Hori jest winien. To przez niego brałaś świństwo.
-Ja też chwilami myśle że nikt mnie niewysłucha.
-Co się dzieje?
-Pamiętasz mojego brata?
-Tak.
-On mnie bił . Kiedyś był niesamowitym bratem. Mogłam na niego liczyć i to on sprawił że zaczełam grać. Ale teraz to demon. Może pomugł mnie uratować ale to niezmienia faktu co mi zrobił. Jest wrogiem a nie bratem.-powiedziała po czym spojrzała na rodzine zdjęcie z przed kilku lat. Była tam z bratem i rodzicami w Egipcie a w tle był Sfinks. Było widać że Alex i Edgard bardzo dobrze się dogadywali. A teraz był on jej wrogiem.

piątek, 9 stycznia 2015

Od Lucy-CD Od Alex

Alex ledwo wytrzymywała , tak samo jak ja. Żadna z nas niechciała dać za wygraną a zawodnicy Enigumy robili się niecierpliwi. Kto wie do czego mogą być oni zdolni. Co chwile przesłuchania i te walki. Ale oni coś ukrywali. Czułam to. Nagle obok klatki przeszło kilku piłkarzy.
-Hej koleś co my zrobimy z tymi dziewczynami?-spytał jeden z nich.
-Jak to co. Proste dalej to kontynujemy a jak będą stawiać dalej opur to do odstrzału.
-Odstrzału.-powiedziałam cicho zdziwiona tymi słowami. Niechce umierać w tak młodym wieku mam całe życie przed sobą.
-Dosyć tego buntuje się.-dodała Alex po czym prubowała wyważyć te dzwi ale bez efektu. Co chwile padała na podłoge. Niemogłam na to paczeć.
-Alex przestań.
-Nieprzestane. Wydostane nas z tąd.
-Alex.-po chwili dziewczyna upadła na podłoge. Sprawdziłam ile mam kasy na koncie. Było jej bardzo mało , starczyło mi na sms. Napisałam do Blue wiadomość o sytuacji i o tym że możemy przez nich umrzeć. Mam nadzieje że Blue odbierze wiadomość. Nagle jeden z nich zabrał Alex do innego pomieszczenia. Zostałam sama. Nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam połączenie.
-Hallo.
-Lucy gdzie ty jesteś?-to był mój brat. Nagle Rick mój telefon po czym go życił na ziemie i na nim stanoł. Po chwili przywaliłam mu w twarz po czym on upadł na ziemie. Szybko ruszyłam w strone wyjścia ale Rick podłożył mi noge i się wywaliłam. Nagle Alan odprowadzał Alex. Kiedy czarnowłosa to zobaczyła odrazu go znokałtowała po czym białowłosa wstała na nogi. Rozpoczeła się walka z zawodnikiem Enigumy. Nagle Rick i kilku innych złapało Alex.
-Lucy uciekaj!-krzykneła dziewczyna.
-Niezostawie cie tu.
-Uciekaj już!-krzykneła Alex. Zaczełam uciekać. Jakimś cudem zeszłam na parter do tylnego wyjścia. Uciekłam z budynku. Udałam się przed budynek po czym skrenciłam w strone pewnej knajpy. Przez szybe zobaczyłam Arcady'ego, Shade'a,Blue,Minori,dawnego praktykanta chemika i jeszcze jakiegoś kolesia którego pierwszy raz na oczy widziałam. Weszłam do knajpy i poszłam do ich stolika.
-Hejka.-powiedziałam spokojnie.
-Lucy!-wykrzykneli wszyscy.
-Jak tobie się udało uciec?-spytała Minori.
-Wznieciliśmy mały alarm ale niestety Alex się poświęciła.-powiedziałam smutno.-A wy co tu robicie?
-Chcemy odbić Alex.-dodał Arcady.

sobota, 3 stycznia 2015

Od Lucy-CD Od Alex

Po treningu zdążyłam dogonić Alex.
-Hej Alex może potrenujemy razem.
-Pewnie.-powiedziała po czym pobiegłyśmy w strone szkoły. Szybko weszłyśmy do szatni po czym się przebrałyśmy. Weszłyśmy na boisko. Ruszyła z piłką w moją strone. Pobiegłam w jej strone , na jej twarzy pojawił hytry uśmiech. Kiedy byłam bardzo blisko niej Alex wykonała gwiazde w powietrzu tym samym mnie omineła. Za każdym razem było tak samo , jak by przewidywała moje ruchy. Po treningu usiadłyśmy na górce i zaczełyśmy rozmawiać o różnych sprawach.
-Hej Lucy wybacz że o to pytam ale dlaczego masz 0 w obronie?
-W moim dawnym zespole obrona się nieliczyła. Trener nam wpajał że niemożemy się bronić tylko zawsze atakować.
-Trener wariat.
-Yhym. Alex czy ty od zawsze tak umiesz rozgryść przeciwnika?
-Tak. Niewychodzi mi to za dobrze. Od kond zaczełam grać w piłke tak miałam.
-Mogła byś być rozgrywającym.
-Nigdy!-było widać że Alex jest tym zdenerwowana.
-Ale dlaczego? Przecież się nadajesz?
-Lucy ja kiedyś byłam rozgrywającym. Zawiodłam cały zespół , wszyscy się mnie wyparli. Mówili że jestem beznadziejna , żebym lepiej nigdy w życiu niebyłam rozgrywającym. W tedy zmieniłam szkołe. Trener Hori zaproponował mi bycie napastnikiem w szkolnej drużynie. Zgodziłam się.
-Mam takie jeszcze jedno pytanie. Jakim cudem jesteś taka szybka?
-Byłam najlepsza w lekkoatletyce w całej szkole.
-Ale w tej pierwszej czy drugiej?-spytałam z ciekawości.
-I w tej i w tej. Ale w drugiej to ja tylko przez trzy miesiące byłam lekkoatletyczką. Ale nie tylko ja biegałam ale i brałam udział w zawodach pływackich. Ale to było tylko w pierwszej szkole.
-Jej ale Alex , zespół może zauwarzyć że masz cmykałke do bycia rozgrywającym.
-Beznadzejnym rozgrywającym , i niech nawet mnie do tego nieprzydzelają bo i tak się przeciwstawie.
-Ale to jest w twoich danach.
-O nie. Minori się o tym dowie.
-Albo już się dowiedziała.-powiedziałam kładąc się na trawie.
-Dzięki bardzo mnie pocieszasz. Mam mam nadzieje że to Arcady zostanie rozgrywającym.
-Niedramatyzuj.-powiedziałam spokojnie. Po tym ubrałyśmy się w stroje sportowe po czym każda z nas poszła w inną strone. Kiedy doszłam do domu odrazu napisałam e-mail do akademii z rezygnacją szkolenia u nich. Teraz tylko myślałam o tym aby być w szczytowej formie kiedy się zmierzymy z Enigumą. Spojrzałam do notatek swojej siostry. Może jest tam jakaś ciekawa technika? Niestety wszystkie znam tu na pamięć gdy nagle z notesu wypada ciekawa technika hissatsu. Nazywa się ona Pocisk Morza. Musze to opanować. Eniguma zna nasz styl gry. Po co ja się w tedy do tego paliłam?! Ale teraz to musze popracować nad obroną. Ogulnie musze popracować nad sobą.

Od Lucy

Po tym jak wruciłam od Alex odrazu wziełam się za lekcje. Odrobiłam je w szubkim tempie.
-Dlaczego ty jej ufasz!-to była Emma. Spojrzałam w strone lustra. W nim był wizerunek mojej siostry.-Ona i tak długo w tym zespole niepobędzie.
-O czym ty mówisz?!
-Twoja Alex dostała propozycje bardzo kuszącą oferte. I zgadnij od kogo!-ostatnie zdanie powiedziała z wielkim gniewem.
-Trener Hori.
-Tak! Na bank przyjmie propozycje.
-Nieosądzaj Alex. Ty nawet jej nieznasz.
-Wiadomo że to zdradziecka żmija.
-Sama jesteś żmija!-krzyknełam z wściekłości. Emma była zdziwiona. Do pokoju weszła Amanda. Spojrzała na mnie jak na wariatke ale gdy popaczyła w lustro wszystko zrozumiała.
-Emma.
-Hej Amanda.
-Widać że Lucy niedocenia twojej siły. Chce więcej, więcej i więcej.
-Sama tego chcesz!-krzyknełam na Amande.
-Mówi to osoba która rezygnuje z mażenia które było jej i dla jej siosty bardzo ważne.
-Ty! Dostałaś się do tej akademii! I rezygnujesz!-wykrzykneła moja siostra. Nagle wokuł mnie pojawiły się płomienie ognia. Wirowały wokuł mnie po czym nagle ze mnie wydobył się ogień. Ogień wraz z ognikami weszły w Amande.
-Co się stało?-spytałam zdziwiona sytuacją.
-Emma jest we mnie.-powiedziała Amanda po czym wyszła z mojego pokoju. Teraz byłam wolna , ale zaczełam wontpić w swoje umiejętności. Od tamtego wypadku Emma się we mnie rozwineła a nie ja. Nagle wyjełam z szuflady list od akademii. Mogła bym zdobyć doświadczynie , ale niechce opuszcić zespołu. Każdego by taki list kusił. W jednej chwili przypomniał mi się dzień w którym dołączyłam do klubu.

Historia dołączenia do klubu

Po ostatniej lekcji udałam się na boisko. Ćwiczyło tam kilku piłkarzy. Podeszłam do nich gdy nagle piłka zaczeła lecieć w moją strone. Kopnełam ją na bramke ale mój strzał został obroniony.
-Hej jestem Lucy Carter chciała bym do was dołączyć.-powiedziałam przyjażnie. Podszedł do mnie zawodnik z nr 8.
-Na jakiej pozycji grasz?
-Napastnik.
-Choć damy ci struj.-powiedziała rudowłosa po czym poszliśmy do szatni. Reg szukał w szafie stroju bardzo długo. Po poszukiwaniu dał mi struj drużyny. Rozwinełam koszulke żeby zobaczyć numer. Gram z numerem 11.

Nagle wspomnienia zakłucił dzwonek telefonu. To była Alex.
-Hej Alex.
-Hej jak tam idzie z Emmą?
-Ona już we mnie niejest. Przeszła ona na Amande.
-O ja cie.-powiedziała Alex , była tym mocno szokowana.
-No właśnie. Dobrze że jutro wraca do Hiszpanii.-przegadałyśmy tak z trzy godziny aż tu nagle połączenie zostało przerwane. Pewne Alex niema już nic na koncie.

wtorek, 30 grudnia 2014

Od Lucy-osobowość

Byłam w swojm pokoju. Szukałam tego listu i nigdzie niemogłam go znaleść. Spojrzałam kontem oka w lustro. To co zobaczyłam to był szok. Obruciłam się przodem do lustra. Widziałam w nim osobe taką samą kak ja tylko ona miała czerwone włosy. Serce waliło jak oszalałe.
-No hej siostra.-powiedziała postać z lustra.
-Emma. Co ty...ty
-Jestem w tobie. Lustro pokazało ci prawde. Nigdy niebyłaś bardziej rozwinięta po wypatku. To wszystko zawdzęczasz mi. Myślałam że jak użyje swojch technik to ci to udowodnie. Ale widać że mi niewyszło. Jesteśmy jednością. Ja pozbyłam się twojch wad w grze i wzajemnie.
-To wszystko twoja zasługa.-powiedziałam upadając na kolana.
-To że kiedyś byłyśmy zgrane pomogło mi w wejście w ciebie. Zjednoczyłam się z tobą. Jeszcze został pożondny trening a podbijemy świat.
-Ty jesteś psyhopatką.
-Mylisz się.-powiedziała po czym jej wizerunek w lustrze zniknoł. Zaczełam płakać. Ja i moja siostra jesteśmy jak ogień i woda. A teraz się zjednoczyłyśmy. Zawsze ona mówiła o podboju świata ale ja i Amanda tego niepopierałyśmy. Potrzebuje czyjejś pomocy ale nikt mi nieuwierzy.

sobota, 27 grudnia 2014

Od Lucy

Klub piłkarski zakończył swój trening. Ale pewna osoba była na boisku i próbowała opanować technikę hissatsu. To była Lucy. Co chwile spadała na ziemie ale się nie poddawała. Nagle kątem oka dostrzegła Arianę, która była ubrana w strój piłkarski.
-Ariana-powiedziała, odwracając się przodem do koleżanki.
-No hejka. Ty też się palisz do treningu?
-Yhym. Muszę w końcu opanować pewną technikę.
-Może spróbujmy razem?
-Mam nawet lepszy pomysł.
-Jaki?
-Opanujemy Salta Pioruna.
-Salta Pioruna?
-Wytłumaczę ci to-powiedziała po czym na ziemi narysowała schemat.
-Wchodzę w to-dodała Ariana po czym zajęły swoje stanowiska. Stanęły naprzeciw siebie. Dzieliła je duża odległość. Lucy miała przy sobie piłke po czym kopneła ją w góre i wykonując salto pokierowała ją do Ariany która tak samo wykonała salto i kopneła footbolówke która była otoczona piorunami w strone bramki. Ale przed bramką piłka zaczeła zwalniać a pioruny znikać.
-Tak jak myślałam.
-O co ci chodzi Lucy?
-Piłka musi się u mnie bardziej nalelektryzować. Z tym zawsze był problem.
Po tym próbowały opanować technikę do skutku, ale co chwile upadały. Były mocno wykończone. Lucy po chwili opadła z zmęczenia. Ta technika potrafiła dać w kość. Jej przyjaciele z dawnego zespołu opanowali ją po trzech tygodniach.
-Poddajesz się to do ciebie nie podobne-powiedziała pewna czarnowłosa o fioletowych oczach.
-Amanda. Ale ty przecież..
-Mieszkam w Hiszpani. Przyjechałam odwiedzić moją kochaną kuzynke.
-Ariana to jest Amanda. Moja kuzunka i dawna zawodniczka z mojego zespołu.
-Miło mi Erika.
-Próbujecie opanować Salta Pioruna.-stwierdziła Amanda pacząc na piłkarki, które przytaknęły. -Spróbujcie wykonać jeszcze raz tą technikę a może wyłapie błąd.
Lucy staneła kilka metrów przed Arianą. Wybiła footbolówke w powietrze po czym wykonała salto i kopneła piłke która była naelektryzowana w strone Ariany która tak samo wykonała salto i kopneła piłke w strone bramki. Niestety było to samo co wcześniej. Strzał osłab.
-Ciekawe.
-O co ci chodzi Amanda?
-Pamiętasz Lucy jak przyjaciele z naszego zespołu prubowali opanować tą technike?
-Tak zeszło im z trzy tygodnie.
-Lucy musisz uderzyć w piłke dwa razy mocniej niż przedtem.
Dziewczyny znowu zajeły swoje miejsca. Lucy wybiła piłke w góre która była mocno naelektryzowana po czym wykonała salto i kopneła ją w strone Ariany która wykonała salto i pokierowała footbolówke w strone bramki. Piłka o mały włos by nieprzedziurawiła by siatki.
-Udało się!-krzykneła z radości Ariana.
-Amanda może pokażemy naszą technike?
-Jaką? A tą technike pewnie.
Lucy zaczeła biec z piłką na bramke po czym wyskoczyła z nią w powietrze gdzie do niej dołączyła Amanda która kopneła piłke w góre po czym białowłosa się od niej odpiła i kopneła footbolówke w dół która była otoczona gwiezdnym pyłem. Czarnowłosa oddała strzał na bramke a piłka była otoczona gwiazdami i kometami.
-Galaktyczny Strzał-technika była bardzo potężna. Ariana była pod wrażeniem.
-Widać że formy nie straciłaś.
-Sie wie.
-Ariana może przyjdzesz do mnie?
-Pewnie że tak.
Piłkarki szybko poszły do szatni się przebrać po czym wraz z Amandą poszły do domu Lucy.
Po tym jak Ariana wyszła od Lucy , Amanda przekazała białowłosej list. Dziewczyna otworzyła kopertę po czym zaczęła czytać list. Nie wierzyła w to co było tam napisane. Kiedyś z jej siostrą Emmą chciały dostać się do akademii piłkarskiej w Hiszpani. Wysłały zgłoszenia, ale niestety nic. Nie otrzymały nawet wiadomości o tym że się nie dostały. A teraz jej napisali że się dostała, ale musi podjąć decyzje, czy chce dołączyć.
-Wasze zgłoszenia zagineły. Kilka tygodni temu je znależli i kazali mi tobie to przekazać. Proszę dołącz do akademii. Ja się dostałam i jest super.
-Ja musze ... musze to przemyśleć.
-Ale co tu jest do myślenia?! Zawsze o tym marzyłaś?!
-Tak ale niechce zostawić....
-O już rozumiem chodzi o tą bande patałachów.
-Nawet tak o nich nie mów!! Są od ciebie o niebo lepsi!
-Dobrawdy?!
-Tak?! W moim życiu niema miejsca dla wroga moich przyjaciół!
-Ach tak! Zniszczę ci życie jeśli nie dołączysz do akademii.
-Prosze bardzo panno wielka gwiazdo!
-Thy-po tej kłótni Amanda wyszła z pokoju trzaskając drzwiami. Lucy zastanawiała się nad przyłączeniem do akademii. Ale z drugiej strony chciała grać w piłkę z przyjaciółmi.

Od Lucy-Wrogowie

Lucy po treningu wruciła do domu. Była ona sama a tej okolicy troche się bała ale co poradzić że tu muszą mieszkać jej wrogowie. Gdy by mogła to by spaliła by to miejsce a po tem zamieniła by je w cmentarz. Jej czerwone oczy przemierzały miejsce w poszukiwaniu któregoś z wrogów. Nagle za nią piłka leciała w jej strone. Dziewczyna szybko się obruciła i przekierowała strzał na napastnika który runoł na ziemie. Ale po chwili pojawili się jego koledzy. Wszyscy zaczeli oddawać strzały które Lucy przekierowała na nich. Po chwili jedną z piłek przejeła. 
-Co się stało Lucy masz dość?-spytał hytrze jeden z napastników. Dziewczyna skrzyżowała palce u prawej ręki po czym uniosła ją ku górze. Na czóbku palców zaczeła powstawać wodna bańka. Po chwili gdy bańka była wystarczająco duża Lucy wykonała zamach ręką i footbolówka znalazła się w środku wodnej kuli która unosiła się ku górze. Białowłosa wyskoczyła w powietrze po czym wykonała tam kilka obrotów po czym kopneła piłke w strone wrogów.
-Oceaniczna Aura.-technika odrazu rozwaliła jej rywali którzy uciekli. 
-No ładnie ładnie Lucy.-powiedział chłopak o czarnych włosach które zasłaniały mu lewe oko i o brązowych oczach. 
-Znowu chcesz atakować prosze bardzo. Ale pamiętaj mnie nigdy niezłamiecie!
-Oj Lucy ty się jeszcze nienauczyłaś. Nigdy ze mną niewygrasz. Skończysz tak samo jak twoja siostra.
Dziewczyna go zignorowała i poszła w dalszą droge ale niestety musiał on ją zagrodzić. Nagle jeden z chłopaków zaskoczył ją od tyłu i urzył paralizatora. Lucy straciła przytomność a napastnicy znikneli z miejsca zdarzenia. Po chwili przyjechała tam czarna limuzyna. Wysiadł z niej pewien męszczyzna o czerwonych oczach i białych włosach. Zabrał on białowłosą z tego miejsca.

Lucy obudziła się w swojm pokoju. Była tym zdziwiona bo straciła przytomność w zupełnie innym miejscu. Obok jej łóżka siedział ten sam człowiek który zabrał ją z tsmtej okolicy. 
-Lucas.-powiedziała uradowana dziewczyna przytulając białowłosego.  -Już dobrze siostro. 
-Lucas błagam cie nieprzeprowadzajmy się. Niechce opuszcić zespołu. Oni są mojmi przyjaciółmi.
-Obiecałem rodzicom że niepozwole aby ciebie znowu spotkało zagrożenie z strony tych morderców. Zapomniałaś co oni zrobili Emmie? Przez nich ona zgineła w trakcie meczu a ty byś o mały włos niestraciła nogi.
-Bracie prosze ja niechce się przeprowadzać.
-Dobrze. Ale musimy coś wymyślić na nich.-powiedział po czym zostawił siostre samą. Lucas po śmierci jej rodziców ją adoptował. Cieszyła się z tego , niepotrafi sobie wyobrazić życia w inne rodzinie. Zawsze mogła na niego liczyć.