Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misuzu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misuzu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2015

Od Misuzu cd od Arcadiego

No cóż przez tą kolejkę u lekarza spóźniłam się z Arcadim na trening. Raz się żyje. U progu szkoły przyszedł mi do głowy fantastyczny pomysł.
-Arcady?-zrobiłam bezbronną minę
-Tak?
-Boli mnie noga...weźmiesz mnie na barana?-zapytałam się
-Nie jesteś przypadkiem na to za stara?-zapytał się
-Co to za pytanie!? Pewnie że nie!-powiedziałam oburzona-Arcady...Proszę-Arcady posłuchał mojego błagania i wziął mnie na barana
-Aleś ty ciężka...-odrzekł
-Głuptas!-uderzyłam go w głowę-Kierunek, sala gimnastyczna!
Arcady szedł spokojnie i na wszelki wypadek rozglądał się czy aby na pewno ktoś nas nie widzi. Kiedy weszliśmy na salę wszyscy na nas patrzyli.
-Ekchem...teraz już chyba zejdź-powiedział
-Ok...-zsunęłam się z Arcadiego, a po chwili wszyscy się na mnie rzucili. Upadłam na podłogę.
-Gdzie ty byłaś?-mówiła Shadow
-Długo cię nie widziałam.-powiedziała Blue. Podała mi rękę i pomogła wstać.-Co to za pomysł żeby wsiąść na Arcadiego? Wiem że jesteście parą ale tego się nie spodziewałam.
-No cóż...to był czysty spontan-powiedziałam-Na jakiś czas będę siedzieć i wam dopingować, bo moja noga jeszcze nie doszła całkiem do zdrowia.
-Pompony są w schowku. Może chcesz?-zapytała się Alex
-Pewnie że tak!-ucieszyłam się
Cały trening był dla mnie jakiś inny niż zawsze. Siedzenie i dopingowanie to co innego niż granie. No ale i tak było zabawnie. Hm...przydałoby się kupić karmę dla Shiro. Po szkole pójdę do sklepu i mu kupię. Kiedy Arcady skończył swój trening poszliśmy do domu. Mojego domu. Do naszego małego Shiro. Pewnie już miauczy z tęsknoty. Tak jak myślałam tak było. Kiedy weszliśmy do domu kot leżał zwinięty w kłębek pod kanapą. Miauczał i nalegał żeby go pogłaskać. Z radości, a przynajmniej tak mi się zdawało, skoczył na Arcusia. Arcady od razu upadł na podłogę i począł ściągać kota z twarzy.
-BŁAHAHAH-wybuchłam śmiechem
-Nie śmiej się! To nie śmieszne...-powiedział
-Jak dla mnie jest-odrzekłam-zapomniałam o karmie dla Shiro! Jutro mu kupię..,jak znowu nie zapomnę..-mruczałam pod nosem
-Coś mówiłaś?
-Nie nic.
Tak skończyło się nasze miłe popołudnie,


The End

PS.Arcuś ^^ chcesz przyjść do Miss na dzień horroru? Zapraszam wszystkich!-Misuzu

Izumi- CHCE, CHCE, CHCE!!!!

środa, 15 kwietnia 2015

Od Misuzu cd Od Arcadiego

Kiedy z Arcadim postanowiliśmy przygarnąć kota, myślałam gdzie go schować, a przynajmniej jak przenieść do domu. Nagle coś mi zaświtało.
-Arcady! A może zabierzemy go do mnie!?-krzyknęłam pełna ekscytacji.
-Ok.-powiedział Arcady który już taki podekscytowany nie był.-Idziemy!
-U mnie w domu nikogo nie ma więc Shiro będzie miał spokój.-stwierdziłam.
-Gdzie dokładnie mieszkasz?-zapytał się.
-Niedaleko z tąd.-powiedziałam uśmiechając się szeroko-Przepraszam że ostatnio nie odbierałam od ciebie telefonu. Po prostu ostatnio nie miałam siły nawet rozmawiać...
-Czy coś się stało?-wyglądał na zaniepokojonego
-Nie...znaczy miałam wypadek. Mój ojczym był pijany i gdy jechał ze mną trafił w drzewo. Stąd ta złamana noga.-próbowałam się uśmiechać.
-Rozumiem...
Przez chwilę milczeliśmy. Przeszliśmy jeszcze parę przecznic i trafiliśmy do mojego domu. Postanowiłam że wpuszczę Shiro do domu. Sama za rękę pociągnęłam Arcadiego do ogrodu w którym rosły wielkie wiśnie. Pod nimi stała ławka. Usiadłam na niej razem z Arcadim?
-Arcady...?-powiedziałam onieśmielona
-Tak?
-Obiecuj mi coś. Już nigdy mnie nie opuścisz i...-nie dał mi dokończyć
-I...będziesz odbierać-zaśmiał się
-No dobrze już dobrze...-też się śmiałam
Potem zawiał lekki wiatr. Słońce już prawie zaszło za horyzontem. Nagle popatrzyliśmy sobie w oczy i... się pocałowaliśmy. Cieszyłam się że widzę Arcadiego. Nie chciałam mówić mu całej prawdy o tym nie odbieraniu. Nie teraz. Na razie byłam szczęśliwa że go mam. To mi wystarczało. Kolejny mój ojciec zginął w wypadku. Może nie lubiłam mojego ojczyma, ale spodziewałam się że na nim się skończy...że mama już nikogo nie musi szukać. Mniejsza...Wtuliłam się mocno w Arcadiego.
-Arcady, nie wiesz może która jest godzina?-zapytałam się jak gdyby nigdy nic.
-Emm...poczekaj...jest 18.-powiedział
-Aaaa...ok.-odparłam-Jutro jadę zdjąć opatrunek. A raczej idę bo nie mam jak jechać...Nie wiesz kto ma prawa jazdy i może mnie zawieść?
-Hmmm....może Mike? Skontaktuję się z nim i jutro rano do ciebie zadzwonię.-powiedział
-Dobrze. Wiesz co robi się ciemno. Jeśli chcesz trafić do domu to lepiej idź teraz.-uśmiechnęłam się
-Spoko...Mizu?
-Tak?
-Może jutro razem pójdziemy do szkoły?-zapytał się
-Ok! To pa! Bądź pod moim domem około 7.20!-krzyknęłam
-Dobra-pomachał mi na pożegnanie i odszedł.
Ja ziewając udałam się do mojego łóżka i ciepłej pościeli.

Arcady?

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Misuzu-Wielki powrót!

Dziś rano kiedy obudziłam się było jeszcze całkiem ciemno. Spojrzałam na zegarek leżący na mojej lampce nocnej. Wskazywał godzinę pierwszą w nocy. Przeciągając się postanowiłam że wyjdę na balkon. Wyciągnęłam rękę żeby sięgnąć po kule (chodzi o te drążki) oparte o moje łóżko. Nagle przewróciłam się i upadłam na podłogę. Wydałam z siebie dziwny przyciszony krzyk. Drżącymi rękoma wciągnęłam się na łóżko. Ostatnio z obozu piłki nożnej zabrał mnie mój ojczym. Kiedy wracaliśmy przysnął przy kierownicy i mieliśmy wypadek. Wjechaliśmy w drzewo. Przez wiele tygodni nie mogłam chodzić. Poruszałam się na wózku inwalidzkim. Dopiero teraz doktor pozwolił mi chodzić o kulach. Przyznam że czuję się w nich skrępowana. Jestem wściekła na mojego ojczyma! Nie dość że pije to jeszcze ten wypadek! Nie wiem co mama w nim widzi...Odsuwając od siebie te myśli wstałam i z drążkiem pod pachą ruszyłam wolno ku balkonowi. Otworzyłam drzwi. Na dworze wiał lekki wiatr. Nie wiem dlaczego ale spoglądając na ten piękny księżyc w pełni i rozgwieżdżone niebo, przypomniał mi się Arcady...Jego brązowe włosy...Nie! Muszę o nim zapomnieć...Piłka nożna i w ogóle... Przecież on mnie już z nie lubi. To już nie to co kiedyś...Mam skręconą nogę...Nie mogę grać...Co jak się o tym dowie? Pewnie pomyśli że jestem bez silna i będzie mi próbował w jakiś sposób pomóc. Przecież dam radę! Nie takie rzeczy się robiło, co? Nagle moja komórka zaczęła dzwonić. Kto jest taki głupi żeby dzwonić do mnie o tej godzinie. Spojrzałam na komórkę. Widniał na niej napis: "Arcady Smith". Jak zwykle odłożyłam słuchawkę. Na liczniku miałam już 60 takich odłożeń. Ach,,,Arcady-powiedziałam do siebie-gdybyś wiedział...Postanowiłam że znów zasnę i z prawie zamkniętymi oczami udałam się do łóżka. Chwilę leżałam i zasnęłam. Snu nie miałam, jak zawsze. Obudziłam się. Wyszłam z pokoju i schodami w dół udałam się do kuchni. Co dziś zrobić, hm...?-pomyślałam-płatki z mlekiem mi chyba wystarczą. Po czym podeszłam do lodówki aby sięgnąć po mleko. Niestety w lodówce...NICZEGO NIE BYŁO. Czyja to sprawka!? Ach no tak. Ostatnio był u mnie mój starszy brat i wszystko mi wyjadł. Co za cham...Kiedyś się mu odpłacę. No to co zrobić? Chyba zjem na mieście. Poszłam na górę się przebrać. Zabrałam torbę i komórkę w razie czego. Wyszłam z domu. Skręciłam w lewo do mojej ulubionej chińskiej restauracji. Idąc miałam wielką nadzieję że nie spotkam tam kogoś z drużyny. Co by ktoś sobie o mnie pomyślał gdyby zauważył mnie w TAKIM stanie...Po dotarciu na miejsce otwierając drzwi kogoś zauważyłam, a mianowicie pięknookiego Arcadiego. Jak zawsze luzacko ubrany siedział sam czytając gazetę i popijając herbatę. Za nim mnie zauważył schowałam się za krzakiem który rósł w restauracji. Nagle wyciągnął komórkę z kieszeni. Kątem oka spostrzegłam że wybiera mój numer. O nieeee. Moja komórka zadzwoniła. On już wiedział gdzie jestem. Mogłam wyciszyć tą komórkę....ehh


Arcady wróciłam! A teraz mnie znajdź wśród tych krzaków! Uda ci się? Hammm? :3

czwartek, 26 lutego 2015

Od Misuzu cd

Postanowiłam jednak sama dobrać strój i w ogóle. Zajrzałam do mojej walizki i znalazłam piękną krótką lazurową sukienkę. Moje włosy powinnam chyba jakoś spiąć. Może kok z kręconymi kosmykami wyciągniętymi po bokach. Ooo tak! Biżuteria, nie mam jej tu zbyt wiele, ale coś znajdę. Do moich różowych włosów i lazurowej sukni chyba pasuje czarna bransoletka. Do tego łososiowe kolczyki w kształcie kokardek i czarny naszyjnik, który rzekomo przynosi mi szczęście i to wszystko...a no i makijaż. O to chyba po proszę kogoś. Może Alex mi pomoże hm...zapytam się jej. W końcu jutro jest ten bal tak? Jasne że tak! Pobiegłam jej poszukać. Wychodząc z pokoju krzyczałam na cały głos "Alex! Alex! Alex!''. Niektórzy których mijałam mieli dziwne miny. Chyba nie  brali mnie na poważnie. W końcu ją znalazłam. Siedziała na stołówce.
-Alex tu jesteś tyle cię szukałam!-krzyknęłam
-O co chodzi?-zapytała się
-Czy możesz mi w czymś pomóc...?

Alex jak chcesz możesz się zgodzić, ale nie musisz jakaś inna artystyczna ręka może się nam wtrącić w rozmowe ;D

wtorek, 24 lutego 2015

Od Misuzu

Dzisiaj przez cały dzień byłam pochłonięta pracą nad przedstawieniem. Od rana zajmowałam się wieszaniem nowych girland i nadmuchiwaniem balonów. Po paru godzinach ciężkiej pracy postanowiłam zrobić sobie małą przerwę. W zasadzie wszystko było już prawie skończone, ale moja perfekcyjność nie ma końca. Wyciągnęłam z kieszeni dziwną potarganą kartkę. Moją listę. Mówiłam sama do siebie: Muzyka-jest, Jedzenie-prawie gotowe, Stroje-mamy, Dekoracje-jeszcze trochę poprawek i będą, a co to za puste miejsce...co tam pisze...partnerzy/partnerki...no tak muszę sobie kogoś skombinować. Może Arcady...W tym momencie się zamknęłam. Co jak on ma już jakąś parę. Co jak ja nikogo nie mam...Nie! On musi się zgodzić! Wystarczy podejść tak! Zamyślona ruszyłam w kierunku jadalni. Nagle o kogoś zahaczyłam.
-Przepraszam...Arcady?-trochę dziwnie się czułam
-Tak?
-Bo...no...wiesz...za niedługo mamy bal...-nie wierzę że to powiedziałam
-Wiesz co już wcześniej miałam się ciebie o to zapytać może poszłabyś ze mną?
-ŚWIETNIE! Znaczy...ok dzięki-szybko od niego uciekłam, kiedy już mnie nie widział zaczęłam podskakiwać i piszczeć. Tak to moje naturalne napady radości.
Tylko w co się ubrać? Może się kogoś poradzę. Kogo...Hmm...pomyślmy...Blue!

Blue jak masz ochotę to odpowiedz. ;)

środa, 11 lutego 2015

Od Misuzu cd od Alex

-Nie on jeszcze nie wie...-powiedziałam
-Może mu ją pokażemy?-zapytała się mnie Alex
-Ok! Ty go zawołaj a ja pójdę do pokoju.-zarządziłam
-Dobra!
Po krótkim czasie, gdy byłam w pokoju, nagle wparowała nie Alex i Arcady, ale Mizukawa. Była po to żeby sprawdzić stan naszego mieszkanka.
-Hej Misuzu jesteś sama?-zapytała się
-No...tak-nagle mój kot miałkną
-Co to było?
-A co miało być?-udawałam że nie słyszę
-Wyraźnie słyszałam miałknięcie! Ty nie?
-W żadnym razie. Może ci się zdawało?-zapytałam się-Miewałaś kiedyś halucynacje?

Mizukawa odpowiedz ;)

wtorek, 10 lutego 2015

Od Misuzu cd od Blue

-Ok wracajmy już...-powiedziałam
-Ok
Szłyśmy do budynku obozu. Nagle zobaczyłam mojego kota (tak dziwne rzeczy tu przemyciłam) .
-Kropka!-krzyknęłam zachwycona
-O co chodzi?-Blue była bardzo zdziwiona
-Przemyciłam na obóz mojego kota Kropkę...pomożesz mi go ukryć?
-Pewnie!-byłam zaskoczona że się zgodziła
-Super!To co robimy?Zabierzemy ją do pokoju. Proszę...
-Okej...tylko co na to Shadow i Alex?
-Zapytam się ich...potem.
Chwyciłam kota pod pachę i ruszyłam tanecznym krokiem w stronę mojego pokoju. Blue poszła za mną. Ułożyłam Kropkę na łóżku i zaczęłam ją głaskać. Jest cała czarna...puszysta....i miękka. Nagle do pokoju weszła Shadow.
-Czy to jest...kot?!-wyglądała na zdziwioną
-Tak.-powiedziałam stanowczo-a co?
-Nic...tylko czy nie uważacie, że trzymanie tu kota nie jest...zabronione?
-No jest..., ale po to mi jesteście! Nikt nawet nie zauważy że mam kota!
-Okej...
Minęło parę godzin. Poszłam na stołówkę z kotem w torbie, żeby coś zjeść, a raczej ukradkiem podawać kotleta głodnemu kotu. Usiadłam obok Blue i Arcadiego.
-Kropcia łap mięsko...-szeptałam
-Ał! Co to!-Kropka udrapała Arcadiego
-O co chodzi!
-Coś mnie pod stołem udrapało!-odpowiedział
-Kropka ty pokrako zachowuj się!-szepnęłam-spadamy nim znowu narobisz szkody!-schowałam ją do torby.
Wychodząc kogoś potrąciłam.

XD wiem ta historia nie ma sensu XD może ktoś dokończy...

niedziela, 8 lutego 2015

Od Misuzu cd od Blue

Byłam zaskoczona kto mógł tak zdemolować salę. Postanowiłam przeprowadzić śledztwo. To chyba jedyne rozwiązanie.
-Blue?-odezwałam się-Podejrzewasz kto to mógł być?
-Sama już nie wiem...
-Może to chłopcy?-zapytałam się
-Nie...raczej nie..
-Mizukawa...Przecież ona chyba nie chciała tej imprezy co?
-Raczej.-odpowiedziała mi
-Dobra nawet jak to nie ona to nie ma co tu stać tylko weźmy się do sprzątania.-odezwałam się od niechcenia po czym poszłam po zmiotkę i szufelkę, aby wysprzątać ten bałagan.
Minęła godzina ręce mnie bolały i nie miałam zamiaru już więcej sprzątać. Wspięłam się na drabinki żeby zdjąć porwane girlandy. Jedyne co pamiętam to, to że spadałam, a dalej to już nic. Wiem że pojawiłam się w moim pokoju. Nade mną stała dwójka osób. Po chwili zdałam sobie sprawę że to Shadow i Blue. Oszołomiona przytuliłam się do poduszki. Nic prawie nie czułam. Od razu napadły mnie czarne myśli. Jeśli znowu zabiorą mnie do sierocinca. Jeśli mnie znajdą. Nie wiedziałam co robić. Kiedy, dziewczyny sobie poszły postanowiłam wstać. Ubrałam kurtkę i wyszłam z budynku obozu. Ruszyłam nad rzeczkę. Kiedy, doszłam usiadłam na brzegu i zaczęłam mówić do samej siebie. ''Misuzu twój stan milczenia nic ci nie da jeśli się komuś nie wygadasz to będzie źle. Za bardzo się starasz. Za bardzo. Za wszelką cenę chcesz zrobić różne rzeczy...przystopuj''. Cały świat wydawał mi się szary i ponury. Nagle usłyszałam czyjś głos.
-Misuzu, nic ci nie jest?!

Kto odpowie ;)

sobota, 7 lutego 2015

Od Misuzu cd od Blue

UWAGA:to opowiadanie nie ma na celu nikogo obrazić ani upokorzyć czytaj z przymrużeniem oka.

Kiedy, skończyłam rozmawiać z Blue poszłam od razu posprawdzać czy wszystko jest gotowe. Z kieszeni wyciągnęłam kartkę tz. ''listę''. Ruszyłam w kierunku kuchni. Nagle zobaczyłam Patric'a wybiegającego z niej. Miał dziwnie zieloną twarz. ''Co jest...'' pomyślałam. Po chwili usłyszałam odgłosy wymiotów co od razu dawało mi do zrozumienia o co chodzi. Weszłam do kuchni, a tam zobaczyłam Arcadiego i Noye.
-Hej, Arcady!
-Tak?
-Jako organizatorka odpowiadająca za drużyne przygotowującą przekąski mam zaszczyt wręczyć wam stroje do gotowania!-powiedziałam wręczając Arcadiemu i Noyi paczuszki z ubraniem.
-I co mam z tym zrobić?-powiedział Arcady
-No nie wiem...ubrać?Idź do pokoju się ubrać, a potem mi się pokarzesz.
-Ok...-powiedział od niechcenia
Mineło 20 min.
-Arcady! Ile mam czekać!
-Ok już jestem...-wyszedł z pokoju-jestem...
-Aha...pomyliłam paczki...to jest strój dla kucharki, nie kucharza..., ale jak już tu jesteś...-zauważyłam Blue w otwartych drzwiach-Blue! Pozwól na chwilę.
-Tak?
-Zobacz Arcadiego!-zaczęłam się śmiać

Blue odpiszesz? :)

czwartek, 5 lutego 2015

Od Misuzu cd od Arcadiego

Ciągle myślałam o balu. Kto ma z kim tańczyć? Przekąski, stroje no i dekoracje. Wszystko w rozsypce. Postanowiłam zrobić zebranie. Krzyknęłam do idącego w oddali Arcadiego.
-Hej poczekaj!!!-podszedł do mnie
-Tak?
-Możesz zwołać wszystkich do mojego pokoju.
-Ok
Po około dwudziestu minutach byłam już w pokoju z wszystkimi. Po chwili odrzekłam.
-Hej jak wiecie zebraliśmy tu po to, aby przemyśleć kto kim będzie na imprezie tak więc...Arcady, Noya, Patric przekąski. Blue drugi DJ. Alex, Ariana i Shadow dekoracje. Nadiya, Shade i Lucy stroje-starałam się, żebym wyglądała na poważną-Ok?


Blue może ty mi odpiszesz :)

środa, 4 lutego 2015

Od Misuzu- bal

Dzisiejszego dnia byłam pełna energii. Ruszyłam na salę gimnastyczną. Nasze boisko. Uczyłam się trochę dryblingu a, kiedy skończył się trening wpadłam na super pomysł! Zrobimy bal! Ta sala naprawdę się nadaje. Trochę girland i w ogóle. Tylko co na to powie Minori. Eee...tam zrobimy te imprezę i już! Pobiegłam do mojego pokoju żeby od razu powiedzieć dziewczynom o moim pomyśle. Zastałam tam akurat były tam wszystkie.
-Hej mam pewien pomysł!-wbiegłam do pokoju-Zrobimy bal!Co wy na to?Ten kto za niech podniesie rękę.
Las rąk pojawił się przede mną choć nie wszyscy uważali ten pomysł za dobry.
-Ok, to potrzebujemy: dekoratorki sali, osoby odpowiadające za stroje, przekąski, DJ'a i sprawcie sobie partnerów.-Ja mogę być DJ'em, a wy?

W komentarzach piszcie o tym czy chcecie żeby była ta impreza^^. I kto może kim być

Niech odpisze któraś z dziewczyn! Prosze...

Od Misuzu cd od Shadow

Po powiedzeniu przez Shadow tego jakże pięknego wiersza tłum zebranych osób zaczął się śmiać. Chwilę później ona do nas podeszła.
-To co nasz młotku? Zaprosisz malinową stokrotkę na spacer?
-Przepraszam na chwilę...-z satanistycznym uśmiechem zaciągnęłam Arcadiego poza tłum
-O co chodzi?-Arcady był dość zmieszny
-Mam pewien plan-szepnęłam
-Jaki?
-Bardzo prosty, staniemy w środku tłumu po czym ty mnie pocałujesz. Chcieli widowiska to niech mają. Może potem się odczepią.-uśmiechnęłam się
-I to ma być proste!?-powiedział oszołomiony
-Nie..wiem. Jesteś tchórzem?
-No nie-powiedział stanowczo
-To chodź.
Ruszyliśmy na środek dalej śmiejącego się tłumu. Arcady wyglądał dalej na nieco zmieszanego. Kiedy doszliśmy na miejsce popatrzyłam mu prosto w oczy i szepnęłam ''jeśli nie chcesz nie musisz'', on odpowiedział ''nie mówię przecież że nie chce...''. Chwilę później pocałowaliśmy się po czym tłum się od nas trochę odsuną i z wielkimi oczami się wpatrywał. Jak skończyliśmy wszyscy sobie poszli i dobrze. Nie wiedziałam co robić. W końcu się odezwałam.
-Arcady...
-Tak...?
-Czy my jesteśmy parą?

Arcady odpowiedz proszę ;)

wtorek, 3 lutego 2015

Od Misuzu

Kiedy byłam sama w łazience i zmywałam mój róż z włosów (który oczywiście nie zszedł) nagle pojawił się Arcady. Nie byłam zaskoczona w końcu to była część planu Shadow i Blue. Przez chwilę się do niego nie odzywałam. Jego włosy jak zawsze były nie ułożone, a w jego oczach odbijało się światło wychodzące z okna w toalecie. Nagle odezwał się.
-Hej, no to tu utkneliśmy…tak jakby.-wyglądnał na zmieszanego
-Na to wygląda
Kiedy minęło ok. godzina wiedziałam już ile ma lat, co lubi robić i ogólnie dużo. Nie powiem, że czasami czułam się zawstydzona. Super było tak z nim sobie pogadać gdzie nikt nie patrzy. Z Arcadim mogłam być sobą, być szczera. W końcu odwarzyłam się mu to wyznać.
-Wiesz mam do ciebie sprawę.-powiedziałam
-Ja też…-odezwał
-Bo…ja…-powiedzieliśmy chórem
-Ok, ty pierwsza- powiedział
-Razem?
-Dobra.
-3…2…1…Ja…cię…lubię.-powiedzieliśmy
Nagle dziwnie i odruchowo się do niego przytuliłam. Kiedy akurat Blue otwarła drzwi i weszła. Powiedziała „koniec moje gołąbeczki czas wracać do pokoi”. Zaczęłam wychodzić i jak ona nie patrzyła. To pocałałowałam go w policzek i poszłam do pokoju. Gdzie zastałam Shadow. Nagle podeszła do mnie i od razu zaczeła wypytywać jak było.
-I co jak było?-zapytała

Shadow odpisz proszę ;)

poniedziałek, 2 lutego 2015

Od Misuzu

Dziś, poszłam na kolację (bo normalnie nie jadam). Przysiadłam się do Blue, Sheda i Arcadiego. Jak zawsze więcej gadałam niż jadłam. Był „szwecki stół”. Kiedy w końcu skończyłam jeść zapytałam się Blue czy nie może ze mną na chwile ze mną porozmawiać. Zgodziła się więc razem poszyłyśmy do naszego pokoju gdzie nikogo nie było.
-Blue muszę ci coś wyznać…
-Tak? Nie krępuj się…to coś ważnego?
-Tak jakby…wiesz ja lubię Arcadiego…-dziwnie czułam się to mówiąc-Masz jakieś rady dla mnie, czy coś?
-Może…nie wiem. Zaskoczyłaś mnie.
-Tia..jesteś pierwszą osobą która to wie.
-Już nie pierwszą.-odezwała się jakaś dziewczna stojąca w drzwiach.


Jakaś dziewczyna?Nadiya, Alex, Shadow, Ariana, Minori? ;)

Od Misuzu

Kiedy, byłam sama w pokoju postanowiłam poczytać sobie książkę. Ukradkiem wyciągnęłam przy okazki mojego pluszaka z torby i zaczęłam czytać. Nagle ktoś wszedł do pokoju, jakiś chłopak. Szybko ukryłam się pod kołdrą. Dziwne, że ten ktoś mnie nie zauważył. Mniejsza z tym, podsłuchałam jak Shade i Arcady coś knują. Chcą nam wszystkim pofarbować włosy. Nie spodziewałam się tego. Choć nie sądze, że zrobią to Blue w końcu ona ma fioletowe albo rózowe włosy. Trudno mi określić. Kiedy, nareszcie wyszli wróciłam do czytania. Nawet tego nie zauważyłam jak powieki same mi się zamknęły. Nagle ktoś mnie obudził.
- Misuzu!-odezwała się Blue
-Tak? Coś się pali, czy co? O co chodzi?-mówiłam na wpół śpiąc
-Nie nic się nie pali, tylko spójż na siebie masz różowe włosy! Znalazłam koło twojego łóżka z tubką po farbie. Chyba to trwały kolor.
-Co???-byłam zaskoczona, zawsze marzyłam o kolorowych włosach ale czy teraz?
-Masz lustro.-podała mi płaską dyskietkę
-Ehem, nie jestem na nich nawet zła, róż jest nawet spoko.

niedziela, 1 lutego 2015

Od Misuzu-CD Od Blue

-Arcady się poruszył?!-powiedziała do mnie Blue
-I co teraz!?-Blue szybko usiadła koło mnie
-Już nic, może nie zauważy…mam nadzieje.
-Ta, różowego kwiatka i czerwonych policzków!-krzyknełam i zdałam sobie sprawę że Arcady to słyszał.
-Co takiego!?-powiedział
-Nic, chciałam powiedzieć ładny makijaż.
-Aha…
Arcady wyciągną swoją komórkę z kieszeni. I w ekranie zobaczył piękne czerwonawe policzki i różowego kwiata lotosu. Czułam, że zaraz zacznie na mnie krzyczeć i cóż tak było. Przez chwilę tego żałowałam, ale w końcu wyglądał śmiesznie więc zaczęłam się śmiać. Blue też. 


Arcady ;D

piątek, 30 stycznia 2015

Od Misuzu

Dziś od razu jak wstałam żaczęłam się pakować na ten obóz. Zajrzałam do mojej szafy, nie wiem co wziąć…Chyba po około dwudziestu minutach byłam już gotowa. Najgorzej było z wybraniem sobie pluszaka. Ta jestem trochę dziecinna, no ale tak już jest i już. W pokoju mam ich całą masę. Oby ktoś nie zoriętował się że mam jednego w torbie. Spojrzałam na zegarek. Jest wpół do siódmej mam czas na ugotowanie czegoś konkretnego. Zrobiłam sobie dango* które z schowałam do torby. „Zjem sobie w autobusie”-pomyślałam. Chwyciłam w jedną rękę torebkę, a drugą szybko zgarnęłam walizkę.  Wyszłam z domu i biegiem ruszyłam do szkoły. Kiedy, dobiegłam do niej już połowa osób weszła do autobusu, który wyglądał jak stary i od dawna nie używany. Usiadłam gdzieś z tyłu sama. Wyciągnęłam z torby pyszne dango. Nagle, gdy wziełam jedno do ust wszyscy wokół nademną stali. Potem ktoś się odezwał.
-Mogę jedno…
-Spadaj to moje śniadanie!
-Ok…
-Hej, patrzcie Arcady śpi!-próbowałam szybko zmienić temat-Mam pewien pomysł! Mam farby do twarzy, ktoś się dołączy…hm…?

*Dango-kulki ryżowe z sosem sojowym ^^

Ktoś odpisze?

czwartek, 29 stycznia 2015

Od Mizusu

Kiedy zkończył się już trening i wracałam z Lucy nagle zaczepiła nas Alex. Pomyślała, że możemy pomyśleć nad własną technką. To nawet niezły pomysł. Trochę pogadałam sobie jeszcze z nimi. Pracowałyśmy nad tym co możemy urzyć w naszej technice. Sama jeszcze nie wiem. Przesiedziałam z nimi ponad godzinę, potem pożegnałam się i ruszyłam do domu. W połowie drogi przypomniało mi się o tym obozie. Dopiero teraz do mnie doszło że gdzieś jedziemy. Ciekawa jestem kiedy to będzie. Chyba już teraz zacznę się pakować. Po powrocie do domu byłam wycieńczona, ale i szczęśliwa. Nareszcie czuję, że pasuję do tej szkoły. Jutro się postaram i ogarnę te całą naszą technikę. Ciekawe co wymyśliły Alex i Lucy.

<Alex, Lucy>

wtorek, 27 stycznia 2015

Od Misuzu CD od Arcady'ego

Stałam w zbiórce. Nadal, byłam w śnie. Śniło mi się że jestem na tym obozie o którym wszyscy wokół mnie szeptali. Byłam taka niemrawa że nie ogarnęłam o co chodzi. Nagle usłyszałam czyjś głos. Był trochę stłumiony, ale i tak coś tak słyszałam.
-Misuzu obudź się!!!
-Eeee...co?-ledwo co udało mi się otworzyć powieki nagle zauważyłam, że osoba która mnie próbuje obódzić to Arcady
-Zaczynamy trening!!!-targał mną jak burza
-Ej, co ty robisz!-przyjęłam pozę jakbym chciała z nim walczyć(kiedyś chodziłam na karate)
-Nic...tylko...
-Myślisz, że mną można tak pomiatać!
-Nie.
-Ok, spoko idę ćwiczyć.-naglę zrobiłam się milutka
Zaczął się trening. W tej szkole jest inaczej niż przypuszczałam. Muszę znaleźć sobie jakiegoś przyjaciela. Kogoś kto ma taki charakter jak ja!

Ktoś chce odpisać? :)

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Od Arcady'ego i Misuzu

Dzisiaj jak zwykle trenowaliśmy. Był to dopiero początek, ale niektórzy już wydawali się zmęczeni. Jak zwykle. Dzisiaj znowu nie potrafiłem trafić w pustą bramkę. No przecież! Każdy wie, że w tej kwestii jestem beznadziejny, ale bez przesady... Po pewnym czasie przestałem próbować i miałem już iść gdzie indziej, ale zobaczyłem koło boiska dziewczynę. Patrzyła niespokojnie na nas i rozglądała się. Postanowiłem do niej podejść, bo zdawało się, że czegoś chce.
***
-Hej-odezwał się jakiś chłopak stojący nieopodal
-Cześć jestem…
-Misuzu, ta nowa?
-No, tak!-powiedziałam-pokazać ci jakieś sztuczki?
-No, dawaj
Pokazałam mu pare dobrych trików. Wyrzuciłam piłkę w powietrze i wyskoczyłam. Trafiłam celnie do bramki. Nagle zobaczyłam że nie tylko on się na mnie patrzy teraz to już wszyscy! Co teraz? Stoję po środku boiska i się nie stoję jakby nigdy nic.
-Dałaś czadu nowa!-ktoś krzyczy
-Dzięki…-uciekam do szatni. Spojrzałam na zegarek. Spóźnie się na chemię…