Razem z Shade'em zaczęliśmy śmiać się jak opętani. Rozzłoszczona Alex zaczęła ochlapywać nas wodą, mimo, że byliśmy już calutcy mokrzy. Wszyscy patrzyli na nas: jedni ze zdziwieniem inni z rozbawieniem. Ostatecznie Alex popłchnęła Shade'a, który przygniótł mnie tak, że cały byłem pod wodą (mało bym się nie udusił!). Wtedy wkroczył Mike.
-Co tu się dzieje!?-wrzasnął.
Wszystkich przeszły dreszcze z zaskoczenia. Można by się nawet Mike'a przestraszyć, gdyby nie to, że był ubrany w różowy fartuszek kuchenny.
-O, widzę, że grzecznie się bawicie-powiedział po krótkiej chwili, rozpogadzając się i najzwyczajniej na świecie się do nas przyłączył. My również wyskoczyliśmy z basenu i po chwili Blue, Misuzu i Nadiya dołączyły do Alex. Potem jeszcze Shadow, Mizukawa (dostanie nam się...) i Ariana, Mike przez pomyłkę wrzucił też Rega (zaczęliśmy się z niego śmiać). Kiedy dziewczyny otrząsnęły się z pierwszego szoku zimnej wody, wyszły z basenu i powoli zaczęły podążać w naszą stronę. Mike jako pierwszy zaczął uciekać, wrzeszcząc, że nie chce umierać w tak młodym wieku. Dołączyliśmy do niego po krótkiej chwili (z tą różnicą, że my nie wydawaliśmy z siebie dźwięków). Dziewczyny osaczyły nas i po chwili wylądowaliśmy w basenie na ich miejscu. Mike zaczął się miotać i kopnął mnie w twarz, tak, że wpadłem jeszcze głębiej do wody i się zachłysnąłem. Wyskoczyłem z basenu, kaszląc i plując wodą.
Kto chętny? ;P
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Patric'a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Patric'a. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 lutego 2015
Od Patric'a
Po obiedzie większość drużyny wyszła na dwór, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Dzisiaj na szczęście gotowała Mizukawa, więc nikt nie zmarnował reszty dnia wymiotując. W sumie to też oszczędność pieniędzy, bo nie musieliśmy niczego zamawiać, żeby się najeść. Arcady i Shade siedzieli na ziemi pod ścianą, Blue i Misuzu czytały jakąś gazetę, Shadow siedziała na drzewie, gimnastykując się, Nadiya spacerowała dokoła obozu, Alex została chyba w pokoju, a Lucy gdzieś poszła z Arianą. Mike snuł się po okolicy, rozżalony, że nie mógł gotować ("Przecież tak lubicie moje zdrowe potrawy!"). Mimo wszystko panowały ogólne nudy. Jednak po jakimś czasie przyszedł mi do głowy pewien piękny pomysł. Podszedłem do Shade'a i powiedziałem mu o nim na ucho. Był jak najbardziej za. Przez chwilę posiedzieliśmy, żeby nikt nie domyślił się, że coś knujemy. Potem zerwaliśmy się, złapaliśmy najbliższą z dziewczyn i wrzuciliśmy ją do basenu. Nawet nie patrzyliśmy kogo złapaliśmy. A tym kimś była...
Kto chętny na kąpiel i tym samym zwyzywanie chłopców? ;P
Kto chętny na kąpiel i tym samym zwyzywanie chłopców? ;P
czwartek, 12 lutego 2015
Od Patric'a-CD Od Shadow
nie miała już dość stabilnych gałęzi, żeby wejść wyżej, więc musiała się zatrzymać. Byłem kilka metrów od niej. Może i jest bardzo zwinna, ale ja jestem silny i tak samo mogę to wykorzystać. Kiedy po chwili ją dogoniłem, złapałem ją lekko za zwisającą nogę, uważając żeby nie ściągnąć jej na dół i samemu również nie wylądować na parterze.
-Złaź!-mruknąłem.
-Nie zejdę!-sprzeciwiła się, uwalniając nogę i podciągając ją do góry. Ta "dyskusja" trwała jeszcze chwilę. Potem... Eh, Shadow zachwiała się i spadła prosto na mnie, tym samym strącając mnie z drzewa. Po kilku krótkich sekundach wylądowaliśmy na ziemi, a tak konkretniej na Shade'zie. Jęknął tylko. Utworzyła się kanapka: Shade na samym spodzie, na nim ja, a na mnie Shadow.
-Złaź ze mnie!-krzyknął Shade, próbując się wyswobodzić. Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Nie mogę!-zaprotestowałem, próbując skłonić go do pozostania w bezruchu do czasu aż nie pozbieramy się z ziemi.
Shadow? ;P miało być wczoraj, ale internetu nie miałam... :(
*nic nie sugeruję ^^ -niewinna minka-
czwartek, 5 lutego 2015
Od Patric'a-CD Od Noyi
-Jasne-przytaknąłem.-A komu mam strzelać?
Chłopak posłał mi uśmiech. Możliwe, że ta dziwna rozmowa trwałaby jeszcze przez jakiś czas, ale musieliśmy już wysiadać. Wzięliśmy więc swoje rzeczy i w końcu opuściliśmy gruchota. Poznaliśmy naszego opiekuna, który zaprowadził nas pod pokoje, a potem gdzie poszedł. Cała piątka chłopców miała pokój razem. Był brązowy. Rozpakowaliśmy się do starej szafy, a do komody włożyliśmy zapasy żywności. Shade i Arcady zapewniali, że jeżeli nasz opiekun będzie nam gotował, to nie mamy co liczyć na coś, co da się skonsumować bez ryzyka niestrawności. Dobrze się złożyło, że na wszelki wypadek wziąłem minilodówkę. Wystarczyło ją podłączyć do prądu, a działała jak normalna, tyle, że była mniejsza niż taka zwykła.
-Lodówka?-zdumiał się Shade.
Nic nie odpowiedziałem.
Noya? xD Tak, musiałam wstawić tą lodówkę! Z resztą to dla dobra naszej 13-stki! Będzie gdzie chować żywność... I sory, że tak późno, ale dopiero teraz dostałam weny <3
Chłopak posłał mi uśmiech. Możliwe, że ta dziwna rozmowa trwałaby jeszcze przez jakiś czas, ale musieliśmy już wysiadać. Wzięliśmy więc swoje rzeczy i w końcu opuściliśmy gruchota. Poznaliśmy naszego opiekuna, który zaprowadził nas pod pokoje, a potem gdzie poszedł. Cała piątka chłopców miała pokój razem. Był brązowy. Rozpakowaliśmy się do starej szafy, a do komody włożyliśmy zapasy żywności. Shade i Arcady zapewniali, że jeżeli nasz opiekun będzie nam gotował, to nie mamy co liczyć na coś, co da się skonsumować bez ryzyka niestrawności. Dobrze się złożyło, że na wszelki wypadek wziąłem minilodówkę. Wystarczyło ją podłączyć do prądu, a działała jak normalna, tyle, że była mniejsza niż taka zwykła.
-Lodówka?-zdumiał się Shade.
Nic nie odpowiedziałem.
Noya? xD Tak, musiałam wstawić tą lodówkę! Z resztą to dla dobra naszej 13-stki! Będzie gdzie chować żywność... I sory, że tak późno, ale dopiero teraz dostałam weny <3
sobota, 31 stycznia 2015
Od Patric'a-CD Od Shadow
-Nie taki głupi pomysł-powiedziałem.-Byłoby łatwiej. Techniki hissatsu są najczęściej bardzo trudne do opanowania.
-No... Ja nad moimi też bardzo dużo trenowałam-przytaknęła.
I rozmowa znowu znalazła się w martwym punkcie. Dziewczyna widocznie chciała rozmawiać, ale zastanawiała się nad tematem. Gdybym próbował odejść, pewnie by mnie zatrzymała, chociaż nie jestem pewien. Staliśmy tak więc przez chwilę. Przez chwilę rozważałem opcję wznowienia wymiany zdań, ale nic sensownego nie przychodziło mi do głowy, więc wolałem się nie odzywać.
-Jesteśmy razem w klasie. To dziwne, że wcześniej nie rozmawialiśmy-powiedziała w końcu.
Sam nie uważałem tego za dziwne. Choć w sumie biorąc pod uwagę jej charakter, to rzeczywiście może się takie wydać. Nie wiem, czy naprawdę tak sądziła, czy po prostu przyszło jej to do głowy i chciała coś powiedzieć. Po chwili zorientowałem się, że zastanawiam się nad byle czym, zamiast jej odpowiedzieć.
-Mhm-przytaknąłem.
Podniosła na mnie wzrok. Miałem opóźnioną reakcję, więc pewnie ją to trochę zdziwiło. No ale nic.
Shadow? nie wiem, o czym oni mogliby rozmawiać,..
-Jesteśmy razem w klasie. To dziwne, że wcześniej nie rozmawialiśmy-powiedziała w końcu.
Sam nie uważałem tego za dziwne. Choć w sumie biorąc pod uwagę jej charakter, to rzeczywiście może się takie wydać. Nie wiem, czy naprawdę tak sądziła, czy po prostu przyszło jej to do głowy i chciała coś powiedzieć. Po chwili zorientowałem się, że zastanawiam się nad byle czym, zamiast jej odpowiedzieć.
-Mhm-przytaknąłem.
Podniosła na mnie wzrok. Miałem opóźnioną reakcję, więc pewnie ją to trochę zdziwiło. No ale nic.
Shadow? nie wiem, o czym oni mogliby rozmawiać,..
Od Patric'a-CD Od Noyi
-Gram od kilku lat-powiedziałem. Zdziwiło mnie, że zaczął rozmowę od takiej rzeczy i to tak bezpośrednio. Noya wydawał się miły, choć bardzo energiczny. Choć w sumie ledwo go przecież znam, więc oceniać go nie mogę. Zapadła chwilowa cisza, a potem większość osób z niewiadomego powodu wstała i skupiła się w jednym miejscu, śmiejąc się z czegoś. Mnie nie interesowało to aż do tego stopnia, żeby specjalnie wstawać i iść się przyjrzeć. Wyciągnąłem słuchawki i zacząłem słuchać muzyki z telefonu. Po kilku zganieniach ze strony kierowcy wszyscy usiedli z powrotem na swoje miejsca.
-Czego słuchasz?-zapytał Noya.
-Niczego-mruknąłem. Nie żeby coś, ale ja zawsze tak odpowiadam, niezależnie, czy chce mi się rozmawiać, czy nie mam na to najmniejszej ochoty. Odwróciłem głowę i przyglądałem się widokom za oknem. Nie były zbyt interesujące, ale zawsze jakieś zajęcie.
Noya?
-Czego słuchasz?-zapytał Noya.
-Niczego-mruknąłem. Nie żeby coś, ale ja zawsze tak odpowiadam, niezależnie, czy chce mi się rozmawiać, czy nie mam na to najmniejszej ochoty. Odwróciłem głowę i przyglądałem się widokom za oknem. Nie były zbyt interesujące, ale zawsze jakieś zajęcie.
Noya?
Od Patric'a-CD Od Shadow
Dziewczyna ustawiła się na bramce, a ja wziąłem piłkę i przygotowałem się do strzału. Cofnąłem się do połowy i boiska i zacząłem biec. Kiedy byłem kilkanaście metrów przed bramką, przyśpieszyłem do szybkiego sprintu i kopnąłem piłkę.
-Przyśpieszenie!
Użyła techniki, która nazywała się Anielska Brama. Udało jej się zatrzymać mój strzał.
-Masz coś jeszcze?-zapytała.
Oddała mi piłkę. Tym razem cofnąłem się tylko trochę i po chwili przebiegłem kilka kroków, a potem zrobiłem zamach nogą i kopnąłem piłkę z całej siły.
-Błysk!
Piłkę otoczyły błyskawice, które pojawiały się także w różnych miejscach koło dziewczyny. Tym razem nie dała rady zatrzymać techniki i piłka wpadła do siatki.
-Nieźle-mruknęła.
Staliśmy przez chwilę w milczeniu. Nie jestem zbyt rozmowny czy towarzyski, więc nie szukałem na siłę tematu do rozmowy, a ona najwyraźniej nad czymś się zastanawiała.
Shadow? wena siadła :\
-Przyśpieszenie!
Użyła techniki, która nazywała się Anielska Brama. Udało jej się zatrzymać mój strzał.
-Masz coś jeszcze?-zapytała.
Oddała mi piłkę. Tym razem cofnąłem się tylko trochę i po chwili przebiegłem kilka kroków, a potem zrobiłem zamach nogą i kopnąłem piłkę z całej siły.
-Błysk!
Piłkę otoczyły błyskawice, które pojawiały się także w różnych miejscach koło dziewczyny. Tym razem nie dała rady zatrzymać techniki i piłka wpadła do siatki.
-Nieźle-mruknęła.
Staliśmy przez chwilę w milczeniu. Nie jestem zbyt rozmowny czy towarzyski, więc nie szukałem na siłę tematu do rozmowy, a ona najwyraźniej nad czymś się zastanawiała.
Shadow? wena siadła :\
niedziela, 25 stycznia 2015
Od Patric'a
Przeniosłem się do Saphire. Nie sądzę, żeby zmienianie szkoły w samym środku roku szkolnego było dobrym pomysłem, no ale już trudno, musi tak być. Jak na razie nikogo tu nie znam, to oczywiste. Pewnie nie znajdę sobie szybko znajomych, nie jestem przecież zbyt otwarty. Słyszałem, że jest w tej szkole drużyna piłkarska. Jeżeli to prawda, to na pewno dołączę. I tak nie mam co robić, a uwielbiam piłkę nożną. Tak więc po lekcjach poszedłem tam, gdzie było boisko. Nie było tam nikogo. Pewnie jeszcze nie zaczęli treningu. Po chwili zastanowienia postanowiłem poczekać aż wyjdą, bo nie wiedziałem, gdzie mają szatnię. Po kilku minutach na boisko wbiegła różowowłosa dziewczyna. Miała na sobie strój piłkarski i niosła dwie piłki w obu rękach. Zacząłem zastanawiać się, jak zacząć rozmowę, ale dzięki Bogu zostało mi to odpuszczone.
-Ej, ty, co tak stoisz?-zapytała, zatrzymując się i mierząc mnie wzrokiem.
-Um... Jesteś z klubu piłkarskiego?-zapytałem, nie mogąc znaleźć innej odpowiedzi.
-Tak, ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie-upierała się.
-Chcę dołączyć-powiedziałem, spoglądając na innych członków drużyny, którzy powoli opuszczali szatnię. Jak na razie nie zwrócili na mnie uwagi.
-Aha-mruknęła.-Arcady!!!-zawołała.
Widocznie nie było go jeszcze na zewnątrz, bo nikt nie zareagował. Dziewczyna ponowiła próbę przywołania chłopaka. Po chwili wybiegł pospiesznie i stanął obok.
-O co chodzi, Blue?-zapytał.
-On chce dołączyć-powiedziała.
-Arcady, zapomniałeś opaski-rzucił jakiś szarowłosy chłopak, który nie wyglądał mi na zbyt przyjaznego.
-Eh-zaśmiał się nerwowo rudowłosy.-Jak się nazywasz?-teraz zwrócił się do mnie.
-Patric Clave-odpowiedziałem.
-Na jakiej grasz pozycji?-zapytał.
-Napastnik-odpowiedziałem ponownie.
-Chodź, dam ci strój-powiedział i poszliśmy do szatni. Chłopak przeszukał kilka szafek, ale bezskutecznie.-Przepraszam na chwilę-mruknął i wybiegł. Z daleka usłyszałem, jak woła do kogoś.-Reg, gdzie są stroje?
-W szafce na samej górze!-odkrzyknął tamten i chłopak wrócił do mnie. Wziął krzesło i stanął na nim, żeby móc sięgnąć wysoko do szafki. Otworzył ją i wydobył strój z numerem 13. Spadł mu na ziemię, to znaczy na dół, w wyniku czego na głowie miałem koszulkę,
-Oj, sorry-przeprosił i położył strój na stole.-Przebierz się i przyjdź-powiedział, zgarniając ze stolika opaskę.
On wyszedł na boisko i dołączył do treningu, a ja przebrałem się w nowy strój. Potem wyszedłem na boisko. On od razu mnie zauważył i podszedł.
-Eh, a tak w ogóle jestem Arcady-powiedział.-Teraz cię przetestujemy. Będziesz strzelać-wyjaśnił.
Zawołał chłopaka, który wcześniej stał na bramce. Teraz ustawił się przed drugą, po wyjaśnieniu przez kapitana, czego od niego chce. Podali mi piłkę. Mocno zamachnąłem się nogą i kopnąłem.
-Błysk!-powiedziałem i błysnęło jak podczas burzy. Oślepiło to bramkarza i piłka swobodnie wpadła do siatki.
-Całkiem nieźle-powiedział Arcady.
Mimo, że wcześniej powiedział drużynie, żeby nie przerywali treningu, to teraz wszyscy wpatrywali się w tę scenę z widocznym zaciekawieniem. Widocznie kapitan nie miał zbyt dużego autorytetu. Oznajmił, że chce mnie jeszcze sprawdzić w dryblingu. Teraz miałem przejść tę samą dziewczynę, z którą wcześniej rozmawiałem.
Blue? ^^
-Ej, ty, co tak stoisz?-zapytała, zatrzymując się i mierząc mnie wzrokiem.
-Um... Jesteś z klubu piłkarskiego?-zapytałem, nie mogąc znaleźć innej odpowiedzi.
-Tak, ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie-upierała się.
-Chcę dołączyć-powiedziałem, spoglądając na innych członków drużyny, którzy powoli opuszczali szatnię. Jak na razie nie zwrócili na mnie uwagi.
-Aha-mruknęła.-Arcady!!!-zawołała.
Widocznie nie było go jeszcze na zewnątrz, bo nikt nie zareagował. Dziewczyna ponowiła próbę przywołania chłopaka. Po chwili wybiegł pospiesznie i stanął obok.
-O co chodzi, Blue?-zapytał.
-On chce dołączyć-powiedziała.
-Arcady, zapomniałeś opaski-rzucił jakiś szarowłosy chłopak, który nie wyglądał mi na zbyt przyjaznego.
-Eh-zaśmiał się nerwowo rudowłosy.-Jak się nazywasz?-teraz zwrócił się do mnie.
-Patric Clave-odpowiedziałem.
-Na jakiej grasz pozycji?-zapytał.
-Napastnik-odpowiedziałem ponownie.
-Chodź, dam ci strój-powiedział i poszliśmy do szatni. Chłopak przeszukał kilka szafek, ale bezskutecznie.-Przepraszam na chwilę-mruknął i wybiegł. Z daleka usłyszałem, jak woła do kogoś.-Reg, gdzie są stroje?
-W szafce na samej górze!-odkrzyknął tamten i chłopak wrócił do mnie. Wziął krzesło i stanął na nim, żeby móc sięgnąć wysoko do szafki. Otworzył ją i wydobył strój z numerem 13. Spadł mu na ziemię, to znaczy na dół, w wyniku czego na głowie miałem koszulkę,
-Oj, sorry-przeprosił i położył strój na stole.-Przebierz się i przyjdź-powiedział, zgarniając ze stolika opaskę.
On wyszedł na boisko i dołączył do treningu, a ja przebrałem się w nowy strój. Potem wyszedłem na boisko. On od razu mnie zauważył i podszedł.
-Eh, a tak w ogóle jestem Arcady-powiedział.-Teraz cię przetestujemy. Będziesz strzelać-wyjaśnił.
Zawołał chłopaka, który wcześniej stał na bramce. Teraz ustawił się przed drugą, po wyjaśnieniu przez kapitana, czego od niego chce. Podali mi piłkę. Mocno zamachnąłem się nogą i kopnąłem.
-Błysk!-powiedziałem i błysnęło jak podczas burzy. Oślepiło to bramkarza i piłka swobodnie wpadła do siatki.
-Całkiem nieźle-powiedział Arcady.
Mimo, że wcześniej powiedział drużynie, żeby nie przerywali treningu, to teraz wszyscy wpatrywali się w tę scenę z widocznym zaciekawieniem. Widocznie kapitan nie miał zbyt dużego autorytetu. Oznajmił, że chce mnie jeszcze sprawdzić w dryblingu. Teraz miałem przejść tę samą dziewczynę, z którą wcześniej rozmawiałem.
Blue? ^^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)