Dzisiaj do naszej klasy doszedł jakiś nowy. No ale
otrzywiście z uwagi na to, że nasza klasa ma tylko 2 biurka i trzech stałych
uczniów, nowy musiał usiąść koło mnie.To było takie nieprzewidywalne... Regg
złośliwie puścił mi oko na co ja odpowiedziałam atakiem papierowych kulek.
Tumiąc śmiech, kiedy jedna kulka udodziła Regg’a w sam środek nosa, schowałam się pod stół, gdzie nie obserwowana przez nikogo, doszłam do
siebie. Kiedy uniosłam głowę on już zasiadł na miejscu obok mnie. Jakoże
pierwszą lekcją była historia, byłam zmuszona wyciągnąć ołówek i szkicować,
kiedy nauczyciel pisał coś na tablicy. Akurat dzisiaj uczyliśmy się o Monarchii
parlamentarnej w anglii. Wielce ujmujący wykład został haniebnie
zbeszczeszczony, poprzez wizytę młodego praktykanta, który miał notować jak ten
nęcący przedmiot jest nauczany w naszej szkole. Jednak praktykant przyniósł ze
sobą jakąś, wyraźnie wstrząsającą dla starego historyka, wiadomość. Po jej
usłyszeniu, historyk opuścił pokój, pozostanawiając lekkomyślnie władzę nad
hulającym wichrem ( naszą klasą), młodemu praktykantowi. Nie posiadając
umiejętności ponowania nad klasą, praktykant usiadł w kącie, przyglądając się
rozwrzeszczanej bandzie 15-latków. Nagle poczułam znajomę kłucie w żołądku.
Przypomniał mi się ON. Moja przeszłość... Widocznie zostałam zauważona przez
Regg’a, który pacząco na mnie spojrzał, jakby oczekiwał wyjaśnień. Tak to jest
kiedy przed twoim biurkiem siedzi kuzyn szatana. Zmierzyłam go badawczym
spojrzeniem, po czym poprosiłam go by szanownie obrócił swoją bezużyteczną i przetuszczoną
głowę w stronę tablicy. Ale on zauwarzył, że próbuję się go pozbyć, i jak gdyby
czytał we mnie jak w książce, spytał z
udawaną troskliwością:
- Dolegliwości brzuszka, moja droga?
- Dolegliwości brzuszka, moja droga?
- Jestem trochę głodna.- Odparłam obojętnie.
- Nie kłam, przecież widziałem jak pochłaniałaś coś przed
lekcją.- Byłam bezsilna. Spuściłam wzrok, na znak by mnie zostawił.
-Może powinnaś iść do lekarza, ostatnio jakoś
wymizerniałaś.- Powiedział.
-No ale ty się chyba boisz lekaża, co?- kontynuował.
Nagle nowy podniósł głowę i przemówił w prost do Regg’a.
-Czy gnębienie innych sprawia ci radość, czy tylko
próbujesz być zauwarzony przez lepszych?- A mówił to z taką lekkością jakby w
ogóle nie miał żadnych uczuć. Odbiorca spojrzał krytycznie na nowego i na mnie,
a potem tumiąc złość przemówił:
-Dobrana z was para. Smarkata dziewczynka i chłoptaś,
mocny jedynie w gębie.- Jednak nowy uśmiechnął się do niego przymilnie.
-A co, zazdrościsz?- Regg był wyraźniej poirytowany.
Nareszcie lekcja dobiegła końca. Reszta lekcji minęła stosunkowo szybko, a ja
musiałam skombinować jak opuścić mój trening. Wybiegłam z klasy przed
wszystkimi, po czym popędziłam do wyjścia. Jednak nieszczęście sprawiło, że
wpadłam na Arcady’ego.
-Hej, idziemy razem na trening?- Spytał.
- Ja... Przepraszam, ale dzisiaj nie mogę. Mam wizyte u
lekarza.- Łgałam jak z nut.
- Ach... No jasne, to do jutra. – Powiedział trochę
niepewnie. Przytaknęłam, po czym po przekroczeniu szkolnej bramy, zaczęłam biec
do ‘’domu’’.

