sobota, 7 lutego 2015

Od Alex-Cd Od Shadow

Powoli wracała mi świadomość. Obudziłam się w lesie a obok mnie była zaniepokojona Shadow. Z trudem wstałam na nogi. Strasznie się chwiałam ale Shadow w ostatniej chwili pomogła mi złapać równowage.
-Alex kto za tym stoi?-spytała Shadow o którą się podpierałam.
-Lucy i Amanda.
-Kto to Amanda?
-Kuzynka Lucy. Grała z nią i jej siostrą w drużynie. Mści się na mnie bo Max zabił jej siostre a ja mogłam pozbawić ją nogi.
-To straszne.
-Boje się jej, to psyhopatka. A co będzie jeśli chwyci za broń?
-Niechwyci.
-Sama piłka Iluzji jest niebezpieczna.
-Piłka Iluzji?
-Piłka o jednym kolorze i z kilkoma kolorowym guzikami. Karzdy służy do czego innego. Max mi o tym mówił. Sam kiedyś miał doczynienia z tą piłką.-dodałam ale po chwili znów zachwiało mi się w głowie. Gdyby nie Shadow to bym dawno upadła. Doszłyśmy na boisko gdzie byli pozostali członkowie drużyny. Wszyscy paczyli na nas ze zdziwieniem.
-Mizukawa możemy porozmawiać to pilne?
-Pewnie.-powiedziała po czym przeztałam podpierać się na Shadow i wraz z Mizukawą poszłyśmy do jednegoz pokoji dziewczyn. Usiadłam na łóżku bo znowu kręciło mi się w głowie.
-Hodzi o Lucy.-zaczełam, to co powiedziałam zdziwiło Mizukawe.
-Zamieniam się w słuch.
-Ona chce się na mnie zemścić. Zaatakowała mnie wraz z kuzynką w lesie piłkami Iluzji. To psyhopatka, chce mnie zabić.

Mizukawa? Jeśli chcesz, nic na przymus.

Od Shadow-CD od Alex

Właśnie kończyłam gimnastykę i miałam zamiar wrócić do pokoju, gdy nagle zobaczyłam jak Alex wbiega do lasu. Zmarszczyłam brwi zdziwiona. Nie wiedziałam co się dzieje, ale może lepiej było zostawić ją samą?
Miałam właśnie udać się w kierunku pokoju, gdy dostrzegłam jak w lesie znika charakterystyczna, biała czupryna. Zamarłam i poczułam jak przechodzą mnie dreszcze. Lucy pobiegła za Alex, a z tego, nie mogło wyniknąć nic dobrego. Ostrożnie udałam się w kierunku puszczy, po czym pokierowałam się prosto. Nie wiedziałam gdzie jest Alex, ale nie chciałam jej wołać. To mogłoby sprowadzić kłopoty na nas obie.
Krążyłam jakiś czas po lesie, gdy nagle coś usłyszałam. Odgłos nie był głośny, ale moje wyczulone ostatnimi czasy zmysły, doskonale wychwyciły dźwięk. Udałam się ostrożnie w tamtym kierunku. Gdy dotarłam na miejsce, przez chwilę myślałam, że nikogo tam nie ma. Właśnie wtedy dostrzegłam leżącą na ziemi Alex. Natychmiast do niej podbiegłam i złapałam ją za rękę. Poczułam jej puls i odetchnęłam z ulgą. Żyła, ale była nieprzytomna. Potrząsnęłam jej ramionami, mówiąc cicho:
- Alex... Alex. Słyszysz mnie? Obudź się. Proszę obudź się. Otwórz oczy. Błagam Alex... Ocknij się - prosiłam błagalnie a w moim wnętrzu powoli narastał niepokój.

Alex? Przepraszam, że takie krótkie...

Od Blue-CD od Misuzu

-Pięknie ci w różowym, kapitanie!- Wybuchnęłam śmiechem. Pierwszy raz zauwarzyłam Arcady'ego w różowym fartuszku, białych falbankach i kokardach. Wyciągnęłam komórkę, poczym zaczęłam mu robić zdięcia.
-Shade!- Zawołałam. Usłyszałam kroki, poczym przybiegł do nas Shade. Pił akurat wodę, a po zobatrzeniu Arcady'ego, wypluł zawartość na ziemie.
- Pięknyś!- Krzyknął, poczym zaczął się wić po podłodze, ze śmiechu. Arcady zarumienił się, a jego twarz przybrała koloru fartuszka, którego miał na sobie.
-Spadajcie.- Powiedział obrażony, widząc jak cała trójka zaczęła robić mu zdięcia.
-Jako kapitan, powinieneś wydorośleć.- Zaśmiała się Misuzu. Nagle do pokoju weszła Shadow.
-Och... Arcady-Powiedziała zdziwiona.- Zmiana stylu?
Teraz śmialiśmy się wszyscy trzej. Arcady chciał pobiec do łazienki i się przebrać, ale Shade to przewidział i zamknął drzwi i ukrył gdzieś klucz.
-Bardzo mądrze!- Zaśmiała się Shadow. Nagle moją głowę przeszył straszliwy ból. Oparłam się o ścianę, poczym wbiegłam do pokoju, poczym zamknęłam go na klucz. W pokoju stało wielkie zwierciadło. Dziwne, nie nie przypominało się, że wcześniej tu było. Spojrzałam na nie, ale moje odbicie było zupełnie inne. Płowe włosy, wydłużone źrenice, biała cera. To nie byłam ja. Nagle, za sobą usłyszałam szelest. Stał tam Sir Dark.
-Dawno się nie widzieliśmy.- Zaczął ironicznie.- To dziwne, przecież do mnie należysz. Jesteś tylko lalką, moim tworem. Nie oszukuj się, ty nie masz uczuć.
-Nie jestem twoją własnością.- Wyszeptałam.
-Nie? A kto cię przygarną? Kto cię wyszkolił?Tak, to byłem ja.- Powiedział zimnym głosem. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-Blue, jesteś tam?- Usłyszałam głos Shade'a.
-A, no tak.- Powiedział Sir Dark.- Skradłaś serce biednej sierocie. Ostrzegam cię, jeśli nie go nie zostawisz, zadam mu ból!
-NIE!- Krzyknęłam.- On nie ma z tym nic wspólnego!
-Ma, sługo. Pamiętaj moje słowa: Dla ludzi bez duszy, nie ma miejsca na tym świecie! Ludzie bez dusz nie powinni kraść uczuć normalnych ludzi.
Nagle mój pan, jak i zarówno zwierciało, znikli. Do pokoju wbiegł Shade. Popatrzyłam na niego z obłędem. Ludzie bez dusz, nie powinni się zadawać, z normalnymi ludźmi- powtarzałam sobie w głowie. Ale... Ja mam duszę. Mam uczucia. Jestem człowienkiem. Nagle upadłam na kolana. Shade podbiegł do mnie.
-Wszystko dobrze?- Spytał troskliwie. Sir Dark powiedział, że skrzywdzi Shade'a, jeśli nadal uczymamy kontakty. Nagle do pokoju weszła Misuzu.
-Wszystko dobrze?- Spytała.
-No... to z przemęczenia. Wszystko dobrze.- Uśmiechnęłam się na siłę, poczym poszłam do sali, by sprawdzić, czy wszystko gotowe. Kiedy weszłam do sali, wraz z Misuzu, krzyknęłyśmy. Cała sala została wybrudzona, a sprzęt walał się po podłodze.
-Jak to?- Powiedziałam zdenerwowana.- Co się tu stało!?

MISUZU? TYLE SIĘ NASPRZĄTAŁYŚMY...

Od Blue

Po wysprzątaniu, i przygotowaniu sprzętu muzycznego, wróciłam do pokoju, poczym zaczęłam czytać ''Stowarzyszenie Umarłych Poetów''. W pokoju byłam tylko ja i Mizukawa. Menadżerka była pochłonięta książką o elektromagnetyźmie. Usiadłam na łóżku, a po chwili, byłam zaczytana po uszy. Kiedy skończyłam, schowałam książkę do szafki. Nagle moje spojrzenie padło na dezodornt, który zgubiłam na obozie.
-Zguba się znalazła.- Westchnęłam, poczym poszłam do łazienki, by przetestować, czy mój dezodorant nadal dysponuje pięknym zapachem. Kiedy nacisnęłam na atomizer, zawartość dezodorantu prysnęła mi w twarz. Po kilku sekundach, stałam uwalona płynem z dezodorantu. Pobiegłam do ogrosu. Gdzie zastałam Arcady'ego, Patrica i Shade'a. Chwyciłam do ręki miecz (znalazłam u Mike'a w biurze), poczym zaczęłam biec na Arcady'ego, drąc się w niebogłosy:
-ARCADY!!!!!
Chłopak odskoczył w ostatniej chwili. Kontynuowałam pościg, ale zatrzymał mnie Shade. W tym momęcie wrzasnęłam do Arcady'ego:
-Królu, napotkasz kota. On twardo popatrzy
Oczyma jaśniejszymi od morskich latarni.
Wtedy pomyśl o myszy i rzuć fali czarnej
Tę myśl. Może kot skoczy i za nią pogoni.
-Co jest?- Zdziwił się Arcady.
-Nie...- Jęknął Shade.
-Co?- Spytał zdziwiony Arcady.
-Kiedy Blue jest BARDZO zdenerwowana, cytuje wiersze. Jeśli ma pod ręką ostrze, zawsze go używa. Zwykle w takich przypadkach zakładam jej kaftan bezpieczeństwa.
-MIZERNY TWÓJ LOS, CZŁECZYNO!- Wrzasnęłam. Shade złapał mnie jeszcze mocniej. Szybko wyciągnął mi z ręki miecz, ale ja wyciągnęłam z kieszeni scyzoryk.
-Nie bawimy się ostrymi przedmiotami.- Powiedział czule Shade. Wiedziałam, że opieranie się, nic nie da, więc przestałam.
-Dopadne cię, marny dziwaku.

Od Misuzu cd od Blue

UWAGA:to opowiadanie nie ma na celu nikogo obrazić ani upokorzyć czytaj z przymrużeniem oka.

Kiedy, skończyłam rozmawiać z Blue poszłam od razu posprawdzać czy wszystko jest gotowe. Z kieszeni wyciągnęłam kartkę tz. ''listę''. Ruszyłam w kierunku kuchni. Nagle zobaczyłam Patric'a wybiegającego z niej. Miał dziwnie zieloną twarz. ''Co jest...'' pomyślałam. Po chwili usłyszałam odgłosy wymiotów co od razu dawało mi do zrozumienia o co chodzi. Weszłam do kuchni, a tam zobaczyłam Arcadiego i Noye.
-Hej, Arcady!
-Tak?
-Jako organizatorka odpowiadająca za drużyne przygotowującą przekąski mam zaszczyt wręczyć wam stroje do gotowania!-powiedziałam wręczając Arcadiemu i Noyi paczuszki z ubraniem.
-I co mam z tym zrobić?-powiedział Arcady
-No nie wiem...ubrać?Idź do pokoju się ubrać, a potem mi się pokarzesz.
-Ok...-powiedział od niechcenia
Mineło 20 min.
-Arcady! Ile mam czekać!
-Ok już jestem...-wyszedł z pokoju-jestem...
-Aha...pomyliłam paczki...to jest strój dla kucharki, nie kucharza..., ale jak już tu jesteś...-zauważyłam Blue w otwartych drzwiach-Blue! Pozwól na chwilę.
-Tak?
-Zobacz Arcadiego!-zaczęłam się śmiać

Blue odpiszesz? :)

Od Alex

Gdy weszłam do swojego pokoju na moim łóżku leżała koperta. Odrazu ją wziełam po czym ją otworzyłam. Był tam list. Odrazu zaczełam czytać jego treść:

Droga Alex
  Niestety mam dla ciebie złe więści. Dowiedziałam się że jedna z dziewczyn twojej drużyny chce cię dopaść. Ale to nie koniec wieści.

  Nasz brat Edgard nieżyje. Prawdopodobnie osoba która chce cię dorwać spułpracuje z kimś grożnym. W dodatku Max trafił do szpitala przez tych samych ludzi co zginoł nasz brat.

  Uwarzaj na siebie siostrzyczko. Wróć cała i zdrowa.

                                   Twoja Aurelia

Gdy to przeczytałam rzuciłam się na łóżko zakryłam twarz poduszką i zaczełam płakać. Przypomniało mi się jak grałam z Edgardem w piłke.

Wspomnienie Alex

-Edgard zagramy w piłke?-spytałam radośnie. Mój brat się uśmiechnoł po czym zabrał piłke i poszliśmy na boisko. Tam graliśmy i ćwiczyliśmy różne hissatsu. Ale nie tylko to. Mój brat od jakiegoś czasu prubuje uwolnić awatara. Nagle nad nim uniusł się bóg wojny Hermes. Kopnoł piłke z całej siły, wleciała ona o bramki ale po chwili przedziurawiła siatke.
-Udało się udało się Alex.-powiedział z radością. Nagle podbiegł do nas Max.
-Max udało się Edgard uwolnił awatara!-krzyknełam podbiegając do niego.
-W końcu. Jeszcze troche i byś się zakatował.-dodał Max z uśmiechem. Po tym graliśmy we trójke. Nagle kiedy Max biegł w moją strone z piłką uderzyłam pięścią w ziemie po czym wyrosły piekielne mury.
-To Mury Piekła.-powiedział Edgard ze zdumieniem. Po chwili biegłam z piłką na bramke. Co chwile traciliśmy piłke.

Nagle do pokoju weszły Blue i Misuzu. Niestety usłyszały mój płacz.
-Alex wszystko dobrze?-spytała Blue.
-Tak.-powiedziałam po czym wybiegłam z pokoju. Przypadkowo wpadłan na Patric'a. Po tym incydencie pobiegłam do lasu. Usiadłam na jednym z pniów i płakałam jeszcze bardziej. Niewiem czy teraz będe w stanie urzywać tego hissatsu. Edgard wyrządził mi wielką krzywde ale nieobchodzi mnie to. Zmienił się, wszyscy się zmieniają. Dzięki niemu potrafie Mury Piekła i Ognisty Płomień. Nigdy go niezapomne. Teraz musze uwarzać na tą zawodniczke która chce mnie dopaść. Nagle obok mnie przeleciała zielona piłka z kolorowymi guzikami. Wstałam po czym popaczyłam do tyłu. Była tam Lucy i Amanda. Razem kopneły taką samą piłke co wcześniej tylko że czarną. Oberwałan po czym upadłam na ziemie i straciłam przytomność.

Czy ktoś chce znaleść Alex?

Postacie

Nasi bohaterowie i postacie, na których opieramy ich wygląd. ;) Caps lockiem zapisałam ich imiona, a w nawiasach anime/gry z których pochodzą ;)

Nadiya Brown - YUI (Sword Art Online)
Lucy Carter - podejrzewam że fanart
Patric Clave - HITSUGAYA TOSHIRO (Bleach)
Shade Daley - KIDA MASAOMI (Durarara)
Lily Diamond  - AKIHO NONOSAKI (Mosjimo Ashita ga Hare Naraba)
Misuzu Harisawa - YUI (Angel Beats) 
Blue Holloway - MEIA (Inazuma Eleven GO Chrono Stone)
Reg Jonhson- KOUICHI SAKAKIBARA (Another)
Alex Lennox- YASHA (Inazuma Eleven GO Chrono Stone)
Shadow Mairestee - KURAYASHIKI TAE (Akasuki no Goei)
Minori Mizukawa - MIZUKAWA MINORI (Inazuma Eleven GO Galaxy) 
Ariana Stephson - fanart
Arcady Smith - OTANI ATSUSHI (Lovely Complex)
Nishinoya Yuu - NISHINOYA YUU (Haikyuu)

Od Lucy

Że też ta Shadow musiała to usłyszeć! Dobra dosyć tego po obozie spowoduje że Alex będzie miała wypadek. Musze się zemścić ale jak Mizukawa odzyska pamięć to strace miejsce w pierwszym składzie! A nieobchodzi mnie miejsce w zespole od kąd jest w nim Alex. Przez jakiś czas się przyjażniłyśmy ale teraz to tylko pozory. Niewiem czy ide na bal. Na bank Alex dostanie głupawki. Cała ona głupia. Weszłam do swojego pokoju po czym zaczełam czytać kolejną książke. Byłam tu sama. Znowu usnełam przed książką.

Nagle moje czerwone kułko zaczeło wydawać dzwięk. Mizukawa popaczyła na mnie podejrzliwie. Na szczęście w tej kieszeni co miałak kułko był też telefon. Szybko wyszłam na zewnącz po czym je wyjełam, kułko zmieniło kolor na niebieski po czym pokazał się chologram mojego szefa.
-Lucy musisz wcielić w życie swój plan. -Niemoge go teraz wcielić.
-Na pewno Lucy. A raczej Saszo Ramanow.-kiedy powiedział moją prawdziwą dosamość byłam wściekła.
-Po obozie zaczne to wprowadzać.-po moich słowach chologram zniknoł. Mój brat tak się natrudził aby zmienić moją dosamość a tu prosze. Ktoś zna prawde. Moje życie to totalna porażka. Kiedyś narobiłam sobie problemów z prawem i dla tego brat zmienił mi moją i rodziny dosamość. Na szczęście to było w Chinach po tym ogulnie przyzwyczajiłam się do swojego nowego imienia i nazwiska. Wrogów mam mnustwo. Ale tylko jednego wroga pragne zniszczyć. Tą Alex której mam dosyć. Udałam się do pokoju. Najwyrażniej Mizukawa zaczyna coś podejrzewać. No curz. Jeśli ona zacznie węszyć w tej sprawie to niedobrze. Ale i tak wyjde z tego zwycięsko. Może Minotaur jest grożny ale ja też mam drugie oblicze. A nawet trzecie dwa razy groźniejsze. Przez to miałam problemy z prawem. Włosy w tedy stawały mi się czarne a ich końcówki były czerwone. Emma mi opowiadała że w tedy na dłoniach miałam krew.
-Hej Lucy od kiedy masz czerwone włosy?-spytała Ariana.
-Mam czerwone?
-Sama zobacz.-powiedziała po czym dała mi lustro. Miała racje, mam czerwone włosy. Poszłam do pokoju chłopaków.
-Mam pytanie. Kto za tym stoj?-powiedziałam wskazując na włosy.
-Ja.-powiedział Arcady.
-Kariera fryzjera jest ci pisana.-dodałam z uśmiechem po czym poszłam do swojego pokoju.
-Ochrzaniłaś któregoś?-spytała Ariana.
-Nie. Arcady'emu jest pisana kariera fryzjera.-powiedziałam z uśmiechem po czym wziełam suchawki i zaczełam słuchać muzyki.

Minori? Wspomnienie wróci czy nie?

czwartek, 5 lutego 2015

Od Blue- CD od Misuzu

-Zaraz mi głowa pęknie!- Mruknęłam, notując coś w dzienniku. Musieliśmy jeszcze załatwić jedzenie, stroje i ozdobienie sali. Co prawda, to nie było moje zajęcie, ale i tak strasznie się tym przejmowałam. Kiedy przechodziła koło mnie Misuzu, zawołałam:
-Zrobiłam listę, ulubionych utworów i gatunków naszej drużyny. Może znajdziemy je i wgramy na komputer?- Zaproponowałam.
-Jasne.- Krzyknęła Misuzu.- Skołuję nam słuchawki i sprzęt. Masz pojęcie, jak trudno wytrzasnąć głośniki?- Westchnęła.
-Nie i raczej się z tego cieszę. A nie, czekaj, chyba widziałam głośniki w magazynku.- Przypomniało mi się. Pobiegłyśmy do magazynku, poczym przytargałyśmy głośniki do sali.
-A jak DJ-ujesz?- Spytała Misuzu.
-Skrillexem nie jestem, ale daję radę.- Zaśmiałam się.- W szkole wygrałam konkurs, z tą tematyką.
-Ja uwielbiam to robić.- Zamarzyła się Misuzu.- A właśnie, z kim idziesz na bal?
-Szybka zmiana tematu.- Westchnęłam.- Nie wiem, właściwie jestem zbyt zajęta, by o tym myśleć.- Zaśmiałam się.
-Słusznie!- Powiedziała Misuzu. Następnie wzięłyśmy sprzęt, poczym rozłożyłyśmy wszystko na stołach. Potem stworzyłyśmy playlistę wszystkich piosenek.
-Musimy uważać, by ich nie zmęczyć od samego początku.- Zaśmiała się Misuzu.
-Racja.- Zgodziłam się, poczym poszłam po wodę. Kiedy wróciłam, Misuzu zdążyła już odplątać wszystkie kable.
-Czymaj!- Powiedziałam, poczym rzuciłam w jej stronę butelkę wody. Kiedy wszystko było już gotowe, usiadłyśmy na podłodze, poczym przybiłyśmy sobię piątke.
-Ta impreza będzie super.- Rozmarzyła się Misuzu.
-Mam nadzieję.- Westchnęłam.- Oby tylko nic jej nie zakłóciło.
-Co masz na myśli?- Zdziwiła się Misuzu.
-Nie, nic. Ale mam dziwne przeczucie.- Westchnęłam, poczym zabrałyśmy się za czyszczenie głośników.

A jak tam idą przygotowania do imprezy, z innego punktu widzenia? 

Od Shade'a

Po treningu, przyszedł do nas Mike, poczym wręczył mi list. Moje zdziwienie sięgnęło zenitu, gdy dowiedziałem się, że list został napisany przez ciocię Blue, Takanę. Takana jest chyba moją ulubioną wojowniczką płci żeńskiej, w naszym oddziale. W liscie napisała, że chcę również, by Blue go odczytała. Po treningu, poszliśmy do mojego pokoju. Arcady trochę marudził, że cały czas ze sobą spędzamy, co właściwie nie było prawdą. Kiedy usiedliśmy na piętrowym łóżku, Blue zaczęła czytać list. Wyglądał on mniejwięcej tak:

Drodzy Blue i Shade'dzie!
Mam nadzieję, że dobrze bawicie się na obozie. Właściwie trochę się martwię, bo wasz opiekun chyba nie zdaje sobię sprawę, z jego obowiązków. Jednak nie o tym chciałam z wami porozmawiać.

Chodzi o to, że Sir Dark postanowił odnaleść swoich pomocników. Jako że Blue jest jedynym pomocnikiem Sir Dark'a, będziemy musieli wysłać do waszego obozu ochronę. Ale Dark nie jest głupi, on musi mieć jakiś plan. Jeśli zobatrzycie ochroniaży, to nie panikujcie!

A więc Shade, opiekuj się Blue. Blue, ty miej się na baczności.

                                                                                            Wasza Takana

List sprawił, że poczułem dreszcze. Blue w niebezpieczeństwie!?
-Właściwie, jeszcze nigdy nie poznałam Takany.- Westchnęła Blue.
-Ale mamy gorsze zmartwienie.- Skomentowałem.- Wiedziałaś coś o tym, że Dark wrócił do ''gry''?
-No...- Zaczerwieniła się Blue.- Powiedzmy, że tak.
-Jak to!?- Krzyknąłem zaskoczony.
-Powiedzmy, że jest taka rzecz, która pozwala nam zobatrzyć, kiedy Pan nas wzywa.- Powiedziała.
-To nie twoj pan!- Wrzasnąłem. Przecież Blue była wolna od tyrani Sir Dark'a! Blue przestraszona zakryła twarz w dłoniach.
-Przepraszam.- Wyszeptałem, przytulając Blue. Blue kaszlnęła, poczym po raz pierwszy, zsunęła podkolanówkę. Na jej nodze, od kolana to łydki, piętrzyły się otwarte rany i strupy. Zamknąłem odruchowo oczy. Blue pokazała mi mały tatuaż, na swojej kostce. Przedstawiał czarnego smoka. 
-Jest strasznie wyraźny, co znaczy, że Sir Dark mnie wzywa.- Powiedziała Blue, podciągając podkolanówkę.
-To boli?- Spytałem bezmyślnie, wskazując na rany. Ku mojemu zdziwieniu, Blue zaśmiała się przenikliwym śmiechem.
-Prawdziwy ból, siedzi w kościach.- Powiedziała.- Jeśli się u niego nie stawię, to raczej ból mnie zniszczy.-Dodała gorzko. 
-CO!?- Wrzasnąłem przestraszony.
-Nie dosłownie, ciemnoto.- Uśmiechnęła się, ale mogłem wyczuć, że wcale nie jest szczęśliwa.
-Idziemy?- Spytała, wskazując na wyjście.
-A...jasne.- Mruknąłem. Blue zeskoczyła z łóżka, poczym pobiegła na dół. 

Od Shadow-CD od Nadiyi

Kontakt z Nemezis? Hmm... To nie było łatwe zadanie. Chociaż przecież od zawsze jakoś udawało mi się zdobywać przychylność bogów. Wszystkie techniki, miały jakiś związek z bogami, bądź istotami niebiańskimi albo demonicznymi. Westchnęłam i oparłam się o ścianę zamykając oczy. Gdybym tylko wiedziała co powinnam zrobić.
Nagle znów zaczęła mnie boleć głowa i to dotkliwiej niż dotychczas. Zacisnęłam mocniej powieki, ale czułam się, jakby coś tłukło mi się w mózgu, jak nigdy dotąd. Jęknęłam boleśnie.
- Shadow? - zapytała zaniepokojona Nadiya. - Wszystko ok? Spójrz na mnie.
Odwróciłam głowę w kierunku dziewczyny i otworzyłam oczy, po czym zamarłam w przerażeniu.
- Nadiya - powiedziałam cicho. - Nic nie widzę.
- Co? Jak to? Nic? - dopytywała z przerażeniem w głosie.
- No... Nie takie całkiem nic. Widzę wciąż te wszystkie linie, ale poza tym, jest tylko czerń.
- Musimy znaleźdź tą całą Nemezis i to bardzo szybko.
Pokiwałam głową, po czym wstałam z łóżka.
- Co ty robisz? - zapytała zdumiona Nadiya.
- Idę szukać Nemezis - odpowiedziałam.
- Ale przecież nic nie widzisz.
- linie mnie poprowadzą - odpowiedziałam z pewnością.
I miałam rację. Linie mnie prowadziły. Nie wiedziałam dokąd, ale szłam przed siebie, a one wskazywały mi odpowiedni kierunek. Za swoimi plecami słyszałam kroki Nadiyi. Czułam się lepiej ze świadomością, że idzie za mną. Szłam tak przez jakiś czas, aż w końcu się zatrzymałam. Wiedziałam, że jestem w odpowiednim miejscu.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam.
- Nad jeziorem - odpowiedziała mi Nadiya.
Skinęłam głową. To było dobre miejsce. W pewnym momencie poczułam chłód na ramionach i wzdrygnęłam się lekko, ale wiedziałam już, że ona tu jest.
- Shadow. Nareszcie się pojawiłaś.
Głos bogini był szorstki i nieprzyjemny, ale nie przejęłam się tym. Przybyłam tutaj w konkretnym celu.
- Zdejmij ze mnie, tę klątwę.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Wszystko ma swoją cenę. Twój przodek nie dotrzymał słowa i nie zapłacił za usługę. Odebrałam zapłatę.
- Oddaj mi wzrok.
- Dobrze, ale zapamiętaj sobie, że jeśli wywołasz awatara, będziesz niewidoma na zawsze.
Po tych słowach chłód ustał, a po paru minutach wzrok mi wrócił. Odwróciłam się do Nadiyi, która patrzyła na mnie niepewnie. Widząc moją minę zapytała:
- Coś się stało?
- Tak. Podjęłam decyzję. Chcę opanować tego awatara, bez względu na cenę, jaką przyjdzie mi za to zapłacić. Nawet jeśli miałabym stracić wzrok, jakaś głupia Nemezis nie odbierze mi możliwości rozwinięcia się. Dlatego... Chcę cię prosić o pomoc. Pomóż mi zapanować nad tymi głupimi liniami i uwolnić awatara.
Po tych słowach, na moich ustach pojawił się uśmiech. Pierwszy tego dnia. Miałam cel i przestałam się przejmować przeszkodami. Jakiś głupi ból głowy tego nie zniszczy, a wyczulone zmysły i linie, wykorzystam za radą Nadiyi, do osiągnięcia celu. Nie poddam się.
Spojrzałam na Nadiyę i czekałam na jej odpowiedź.

Nadiya?

Od Nadiyi - cd od Shadow

Im dłużej Shadow tłumaczyła mi to co przekazał jej ojciec, tym bardziej otwierały mi się usta. Więc to wszystko było nieuniknione. Fatum, z góry przesądzony los, na który nikt nie ma wpływu. Jak wysoka musiała być zapłata przodka Shadow, skoro cierpią liczne pokolenia? Musiałyśmy szybko coś wymyślić, bo jak tak dalej pójdzie blondynka albo wykończy się fizycznie, albo doprowadzi do wyłonienia awatara i nie skończy się to dla niej happy endem...
Zastanowiłam się. Próbowałam przypomnieć sobie wszystko co wiedziałam o greckich bogach. Fortuna była boginią losu. Podarowała doskonały talent na całe pokolenia jednak nie otrzymała zapłaty, której żądała. Więc pojawiła się Nemezis, bogini zemsty...Czy istnieje jakiś bóg dobroci, albo dobrego serca? Chyba nie...
-Wiem co zrobić. Skoro waszą rodzinę spotyka kara za waszego przodka, musisz zwrócić się do Fortuny.
-CO?!
-Fortuna jest za to odpowiedzialna, to bogini losu, prawda? Albo jeszcze lepiej, zwrócimy się do samej Nemezis! Przecież jest również boginią sprawiedliwości. Może uda nam się wynegocjować, by twój awatar nie zrobił ci krzywdy, albo byś wróciła do dawnej predyspozycji!
-Nie wydaje mi się, że tak to działa....
-Spróbować nie zaszkodzi, prawda? Jeżeli będzie trzeba możemy udać się do samego Zeusa!
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Shadow zaczęła się... śmiać? Całkowicie nie miałam bladego pojęcia o co jej znowu chodzi. Po paru minutach, dość długich minutach jak dla mnie uspokoiła się i spojrzała na mnie poważnym wzrokiem. Chyba wolałam jak się śmiała, bo z taką miną wyglądała co najmniej groźnie.
-A jak chcesz się skontaktować z Nemezis?
Kuźwa. Nie pomyślałam to tym!
-No, w sumie to... Ty masz do niej sprawę, więc kombinuj.

Shadow?

Od Shadow-CD od Nadiyi

Spojrzałam na twarz Nadiyi, po czym sięgnęłam po telefon. Dziewczyna zebrała się do wyjścia, ale ja tylko zaprzeczyłam głową dając jej znać, że nie musi wychodzić. Usiadła więc z powrotem, a ja wybrałam odpowiedni numer. Ojciec odebrał już po drugim sygnale.
- Słucham?
- Hej papo - powiedziałam lekko drżącym z napięcia głosem.
- Część Cieniu - powiedział radośnie, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. - Coś się stało? - zapytał.
Odetchnęłam głęboko po czym zapytałam prosto z mostu:
- Co powiedziałeś Akihiro, kiedy wyszedł ze szpitala po paraliżu?
Po drugiej stronie słuchawki zapanowała chwilowa cisza. Kiedy ojciec w końcu się odezwał, jego głos był wyjątkowo poważny.
- Zaczyna się z tobą coś dziać, prawda? - zapytał.
- Skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona.
- Tak podejrzewałem - mruknął. - Co się dzieje?
- Mam bardzo wyczulone zmysły.
- Hmm... To pasuje. Jesteś w końcu zarówno pomocnikiem jak i bramkarzem, więc ma to sens. Dzieje się coś z twoimi oczami?
- Tak - odparłam niepewnie, zastanawiając się o co w tym wszystkim chodzi.
Po drugiej stronie linii, rozległo się głośne westchnięcie.
- To nie jest rozmowa na telefon Shadow. Porozmawiamy jak wrócisz do domu.
- Nie ma mowy! - krzyknęłam tracąc nad sobą kontrolę. - Coś dziwnego się ze mną dzieje i chcę wiedzieć, co dokładnie! Żądam wyjaśnień i to w tej chwili!
Nawet nie zorientowałam się, kiedy zerwałam się z łóżka i zaczęłam krążyć po pokoju.
Przez chwilę znów zaległa cisza, ale w końcu ojciec odpowiedział.
- Ok. Opowiem ci wszystko tylko słuchaj i nie przerywaj.
Nie miałam zamiaru siadać, ale nadstawiłam uszu, by nie utracić ani słowa z wypowiedzi ojca.
- Akihiro był wyśmienitym napastnikiem już jako małe dziecko. Z każdym rokiem jego postępy były coraz bardziej zdumiewające. Byłem z niego dumny. Ale również się bałem. Nie oponowałem, kiedy próbował wydobyć awatara, ale nie podobało mi się to. Wiedziałem jak to się skończy. Miałem racje. Doznał paraliżu. Wtedy, po tym jak wyszedł ze szpitala wszystko mu wyjaśniłem. Bo widzisz Shadow... Na naszej rodzinie ciąży klątwa. Jeden z naszych dalekich przodków ubiegał się u Fortuny, bogini szczęścia, o umiejętności piłkarskie, na całe pokolenia. Zawarł z nią pakt, ale miał on swoją cenę. Tyle, że nasz potomek będąc w glorii chwały, nie zapłacił za wyświadczone usługi. Wtedy pojawiła się Nemezis. Przeklęła naszego przodka i jego potomków. A cena jest olbrzymia. Każde z nas ma pewien talent i u każdego objawia się on inaczej. Nie wiem jaki masz ty i wygląda na to, że nie chcesz mi tego mówić. Nie zmuszę cię do tego. Tylko, że... Każdy dar ma swoją cenę. Twój brat... No cóż... On nigdy nie chybiał. Kiedy próbował wydobyć awatara, wykorzystał otrzymany dar. Ale użył go w zbyt wielkiej formie. Paraliż to było ostrzeżenie. Jeśli by spróbował to powtórzyć... Już nigdy nie mógłby się ruszyć.
Słuchałam tych słów i nie mogłam w nie uwierzyć. Czy to może być prawda? Nie chciałam w to wierzyć, tyle że... To wszystko układało się w spójną całość.
- Cieniu. Jesteś tam? - zapytał ostrożnie ojciec.
Nie odpowiedziałam i tylko zamknęłam klapkę telefonu. Położyłam go na biurku i usiadłam na łóżku, po czym schowałam twarz w dłonie. Tego wszystkiego było za wiele. Nie wiedziałam już co mam o tym myśleć. A tym bardziej nie wiedziałam co zrobić.
- I co? - usłyszałam głos Nadiyi. Zupełnie zapomniałam, że wciąż tu była. - Wyjaśnił ci co się dzieje?
Przez chwilę nic nie powiedziałam, ale w końcu się przemogłam. W końcu dziewczyna chciała mi pomóc. Może ona zrozumie z tego wszystkiego więcej niż ja. Właśnie dlatego już po chwili, zaczęłam jej o wszystkim opowiadać.

Nadiya?

Od Minori

Następnego dnia znów przygotowywałam obiad, ku wielkim protestom naszego senpai'a Mike'a. Jakaż szkoda. Jednak nie mogłam pozwolić by nas wszystkich zatruł. Przeżyliśmy kilka dni na jego kuchni (potajemnie kupując pizzę) jednak jak już wspominałam, co za dużo to niezdrowo. Ot co. Jak zapowiedziałam dziś miałam zamiar zrobić curry. Otworzyłam swój notes na przepisie i zaczęłam przygotowania.
Odpowiednio dużą porcję ryżu wstawiłam do garnka i zaczęłam go gotować by był miękki i odpowiednio delikatny. W tym czasie pokroiłam mięso z piersi kurczaka i zaczęłam go smażyć na patelni.
-Hymmm- zastanowiłam się na głos- co by tu dać do sosu... Może jakieś warzywa?- zajrzałam do spiżarni- albo i nie. To musi im wystarczyć.
Mięso, które już trochę się podsmażyło odpowiednio przyprawiłam i zmniejszyłam ogień, by sie nie przypaliło. Zabrałam się za przygotowanie sosu, curry znane jest ze swojego dość pikantnego smaku, jednak dziś wybrałam bardziej delikatną odmianę, by nikt nie zaczął zionąć ogniem. Chociaż mogłam do porcji Mike'a dać odrobinę chili, za te wszystkie "rarytasy", które dla nas przyrządził... Zaśmiałam się, przy wczorajszej zupie Blue i Shade wyznali sobie miłość, ciekawe co dziś się stanie przy curry. (xd)
W pewnym momencie do kuchni wszedł Patric.
-Szukasz kogoś?- zapytałam
-No ja...- zawahał się, czyżby się mnie bał?- No ja chciałem, byś mi pokazała moje statystyki.
-A o to chodzi. Na końcu notesu powinien być twój wykres- wskazałam mu miejsce, gdzie leżał zeszyt, sama zaś sprawdzałam stan ryżu, który nawiasem mówiąc był prawie gotowy.
-Masz najlepszy poziom w dryblingu z naszych napastników, to samo z siłą i atakiem. Musisz jeszcze popracować nad wytrzymałością i zwinnością, bo to idzie ci najgorzej. Co do reszty to nie mam zastrzeżeń.
Chłopak przez dłuższą chwilę wpatrywał się w swoją kartkę i nad czymś zastanawiał. W tym czasie obiad był gotowy.
-Pomożesz mi?- zapytałam wskazując na ryż, który przełożyłam do miski oraz kurczaka w sosie curry.
W jadalni byli już wszyscy i po raz pierwszy od początku obozu ślinka im ciekła na samą myśl o obiedzie.

PATRIC

Od Nadiyi - cd od Shadow

-Niewiele osób jest w stanie wyzwolić awatar, czytałam o tym. Ale ci, co to zrobili są naprawdę niesamowici. To jest jak fizyczna forma wszystkich twoich umiejętności. Mówisz, że nie chcesz by się wydostał. Ja dałabym za to wszystko. Awatar  jest ucieleśnieniem ciebie samego, myślę, że nie byłby w stanie zrobić ci krzywdy. Mizukawa mówiła, że ta energia kumuluje się w sercu, więc nie jest niczym złym. To zebranie wszystkich twoich najlepszych cech, twoja wewnętrzna siła i głęboka podświadomość- Shadow wpatrywała się we mnie z szeroko otwartymi oczyma, no tak po raz pierwszy otwarcie z nią rozmawiałam. Jednak czułam, że jej obawy ani odrobinę nie zmalały. Nie chciała przebudzić awatara, mimo że miała ku temu spore predyspozycje i była najbliżej z nas wszystkich. Jednak nie miałam jej tego za złe, przecież byłam w identycznej sytuacji: nie chciałam zostać asem, a grałam na tej pozycji od ładnych paru lat i miałam całkiem spore doświadczenie. Mimo tych wszystkich różnic, które były pomiędzy nami znalazło się coś co nas połączyło- Myślisz, że twój ojciec zabronił twojemu bratu wybudzić awatara?
-Nie wiem- odparła wymijająco spoglądając gdzieś w podłogę
-A co jeżeli to nie minie?- zapytałam- Jeżeli nie wybudzisz awatara wszystkie twoje objawy mogą się nasilić. Może jedyna droga byś wróciła do zdrowia prowadzi przez wydobycie awatara? Pomyślałaś o tym? Musisz zrobić jedno. Zadzwoń do ojca i powiedz mu o wszystkim co się z tobą dzieje i powiedz o naszych podejrzeniach. To jedyne wyjście. Jeśli okaże się, że przyczyna tkwi w czymś innym to znajdziemy sposób by ci pomóc. Teraz dzwoń. Im szybciej się dowiesz tym lepiej. Nawet najgorsza prawda jest lepsza niż czekanie w niepewności. Mogę wyjść jeśli nie chcesz bym słyszała rozmowę.

Shadow? 

Od Misuzu cd od Arcadiego

Ciągle myślałam o balu. Kto ma z kim tańczyć? Przekąski, stroje no i dekoracje. Wszystko w rozsypce. Postanowiłam zrobić zebranie. Krzyknęłam do idącego w oddali Arcadiego.
-Hej poczekaj!!!-podszedł do mnie
-Tak?
-Możesz zwołać wszystkich do mojego pokoju.
-Ok
Po około dwudziestu minutach byłam już w pokoju z wszystkimi. Po chwili odrzekłam.
-Hej jak wiecie zebraliśmy tu po to, aby przemyśleć kto kim będzie na imprezie tak więc...Arcady, Noya, Patric przekąski. Blue drugi DJ. Alex, Ariana i Shadow dekoracje. Nadiya, Shade i Lucy stroje-starałam się, żebym wyglądała na poważną-Ok?


Blue może ty mi odpiszesz :)

Od Patric'a-CD Od Noyi

-Jasne-przytaknąłem.-A komu mam strzelać?
Chłopak posłał mi uśmiech. Możliwe, że ta dziwna rozmowa trwałaby jeszcze przez jakiś czas, ale musieliśmy już wysiadać. Wzięliśmy więc swoje rzeczy i w końcu opuściliśmy gruchota. Poznaliśmy naszego opiekuna, który zaprowadził nas pod pokoje, a potem gdzie poszedł. Cała piątka chłopców miała pokój razem. Był brązowy. Rozpakowaliśmy się do starej szafy, a do komody włożyliśmy zapasy żywności. Shade i Arcady zapewniali, że jeżeli nasz opiekun będzie nam gotował, to nie mamy co liczyć na coś, co da się skonsumować bez ryzyka niestrawności. Dobrze się złożyło, że na wszelki wypadek wziąłem minilodówkę. Wystarczyło ją podłączyć do prądu, a działała jak normalna, tyle, że była mniejsza niż taka zwykła.
-Lodówka?-zdumiał się Shade.
Nic nie odpowiedziałem.

Noya? xD Tak, musiałam wstawić tą lodówkę! Z resztą to dla dobra naszej 13-stki! Będzie gdzie chować żywność... I sory, że tak późno, ale dopiero teraz dostałam weny <3

Od Arcady'ego-CD Od Misuzu

-Mnie nie pytaj-mruknąłem.
Misuzu mruknęła coś niezrozumiałego. Po chwili ciszy oznajmiła:
-Wiesz, że organizujemy z dziewczynami imprezę?-zapytała.
-Gdzie? Kiedy?-zapytałem odruchowo.
-Nie wiem. Dopiero wszystko organizujemy-odpowiedziała.
-No i?-zapytałem.
-No nic!-powiedziała.
Westchnęła.
-Matoł!-mruknęła i klapnęła mnie w głowę.
-Nie rozumiem o co ci chodzi-powiedziałem zbity z tropu, a po chwili dodałem:-Chcesz, żeby, z tobą poszedł?
-Z tego co wiem inaczej zaprasza się ludzi na imprezy-mruknęłam.
Teraz to ja westchnąłem,
-Czy pójdziesz ze mną na imprezę?-zapytałem, oddzielając każde słowo w zdaniu.
-Oczywiście!-ucieszyła się i przytuliła się do mnie lekko. Nie rozumiem dziewczyn!

Misuzu? <3

Od Shadow-CD od Nadiyi

- Awatar? - zapytałam zdumiona.
Słyszałam już o tym. Brat kiedyś mi o nich opowiadał. Chciał wydobyć swojego. On też grał w piłkę i to dzięki niemu zaczęłam grać. Przypomniałam sobie wszystkie jego treningi i... To co było później.
- Jeśli to awatar, to nie on nie może wyjść - oznajmiłam stanowczo.
Nadiya spojrzała na mnie zdumiona.
- Jak to? Przecież awatar jest bardzo potężny i może ci pomóc w meczach.
- Wiem - odpowiedziałam spokojnie. - Ale ja go nie chcę.
Przez twarz Nadiyi ponownie przemknął cień zdumienia.
- Dlaczego?
Westchnęłam, po czym przycisnęłam dłonie do skroni. Naprawdę nie czułam się zbyt dobrze, a rozpamiętywanie przeszłości wcale mi nie pomagało.
- Moja rodzina chyba jest jakaś przeklęta - zaczęłam mówić. - Kiedyś, jeszcze przed napaścią, mój brat uczył mnie grać w piłkę. Też był piłkarzem. Grał jako napastnik. W pewnym momencie uznał, że chce wydobyć z siebie awatara. Trenował zawzięcie, a ja mu pomagałam, ze wszystkich swoich sił. Jednak, kiedy awatar zaczął się kształtować i miał ukazać się nam obojgu po raz pierwszy, mój brat doznał nagłego paraliżu. Żadne z nas nie wiedziało co się dzieje. Przez tydzień leżał w szpitalu, a lekarze nic nie mogli zrobić by mu pomóc. Kiedy minęło siedem dni, nagle wyzdrowiał. Wszyscy uważali, że to cud, ale wiedziałam, że coś było nie tak. W dniu kiedy wrócił do domu, ojciec zabrał go na poważną rozmowę. Niedługo po tym, znów razem graliśmy. Zapytałam go wtedy, czy nie chce znów wydobyć z siebie awatara, a on odpowiedział, że nigdy nie chce tego zrobić. Że wydobycie awatara może mu odebrać wszystko i może już nigdy nie będzie mógł grać. Kto wie, może dotyczy to również mnie. Może to jakieś dziedziczne, a patrząc na to jak się czuję, to... Nie chcę go. Nie chcę tego co się ze mną dzieje. Chcę tylko grać w piłkę. Czy proszę o tak wiele? - zapytałam patrząc Nadiyi w oczy.

Nadiya?

Od Nadiyi - cd od Shadow

Zdumiałam gdy Shadow powiedziała mi co jej dolega. Dziewczyna opadła na poduszki, a ja zaczęłam się zastanawiać. Shadow widziała jakieś linie, które biegły w przeróżnych kierunkach. Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy to to, że może widziała idealny dla niej tor lotu piłki, ale czy to nie było zbyt szalone?
-Widziałaś je już kiedyś?- zapytałam
-Co?
-Te linie
-Tak, raz jak uderzyłam Arcady'ego na treningu gdy tańczył kalinkę 
-Mam pewną teorię, ale daj mi się jeszcze zastanowić...
Przesunęłam lewą ręką w powietrzu. Pokój zniknął, a ja znalazłam się w centrum czarnej "wierzy", że tak to nazwę. Przede mną pojawiły się dwa panele, jeden przestawiał mnie - zignorowałam go i przesunęłam tak by mi nie przeszkadzał. Drugi przedstawiał dane Shadow. Otworzyłam go, a ten podzielił się na kilkanaście innych, bardziej szczegółowych. Informacje znane z wykresu zrobionego przez Mizukawę, ale także wiele innych. Każdy szczegół jej umiejętności został wyrażony w liczbach, wykresach i statystykach. Teraz wiedziałam już wszystko. Zamknęłam Perfekcyjne Dane i z powrotem znalazłam się w pokoju.
-To nie wygląda na jakąś chorobę- powiedziałam spoglądając najpierw na nią, a później w okno
Shadow podniosła się na poduszkach i spojrzała na mnie zdziwiona.
-Jak to?
-Twoje zmysły się wyczuliły, mówisz, że słyszysz to co dzieje się daleko. Więc wzrok także ci się wzmocnił.
-Zamazuje mi się- przerwała mi
-Ale linie cały czas były widoczne, prawda?
-Tak...
-Według mnie to może być hissatsu, które jeszcze się w pełni nie ukształtowało. A-albo nawet.... awatar...

Shadow?