sobota, 7 lutego 2015
Od Blue
-Zguba się znalazła.- Westchnęłam, poczym poszłam do łazienki, by przetestować, czy mój dezodorant nadal dysponuje pięknym zapachem. Kiedy nacisnęłam na atomizer, zawartość dezodorantu prysnęła mi w twarz. Po kilku sekundach, stałam uwalona płynem z dezodorantu. Pobiegłam do ogrosu. Gdzie zastałam Arcady'ego, Patrica i Shade'a. Chwyciłam do ręki miecz (znalazłam u Mike'a w biurze), poczym zaczęłam biec na Arcady'ego, drąc się w niebogłosy:
-ARCADY!!!!!
Chłopak odskoczył w ostatniej chwili. Kontynuowałam pościg, ale zatrzymał mnie Shade. W tym momęcie wrzasnęłam do Arcady'ego:
-Królu, napotkasz kota. On twardo popatrzy
Oczyma jaśniejszymi od morskich latarni.
Wtedy pomyśl o myszy i rzuć fali czarnej
Tę myśl. Może kot skoczy i za nią pogoni.
-Co jest?- Zdziwił się Arcady.
-Nie...- Jęknął Shade.
-Co?- Spytał zdziwiony Arcady.
-Kiedy Blue jest BARDZO zdenerwowana, cytuje wiersze. Jeśli ma pod ręką ostrze, zawsze go używa. Zwykle w takich przypadkach zakładam jej kaftan bezpieczeństwa.
-MIZERNY TWÓJ LOS, CZŁECZYNO!- Wrzasnęłam. Shade złapał mnie jeszcze mocniej. Szybko wyciągnął mi z ręki miecz, ale ja wyciągnęłam z kieszeni scyzoryk.
-Nie bawimy się ostrymi przedmiotami.- Powiedział czule Shade. Wiedziałam, że opieranie się, nic nie da, więc przestałam.
-Dopadne cię, marny dziwaku.
Od Misuzu cd od Blue
Kiedy, skończyłam rozmawiać z Blue poszłam od razu posprawdzać czy wszystko jest gotowe. Z kieszeni wyciągnęłam kartkę tz. ''listę''. Ruszyłam w kierunku kuchni. Nagle zobaczyłam Patric'a wybiegającego z niej. Miał dziwnie zieloną twarz. ''Co jest...'' pomyślałam. Po chwili usłyszałam odgłosy wymiotów co od razu dawało mi do zrozumienia o co chodzi. Weszłam do kuchni, a tam zobaczyłam Arcadiego i Noye.
-Hej, Arcady!
-Tak?
-Jako organizatorka odpowiadająca za drużyne przygotowującą przekąski mam zaszczyt wręczyć wam stroje do gotowania!-powiedziałam wręczając Arcadiemu i Noyi paczuszki z ubraniem.
-I co mam z tym zrobić?-powiedział Arcady
-No nie wiem...ubrać?Idź do pokoju się ubrać, a potem mi się pokarzesz.
-Ok...-powiedział od niechcenia
Mineło 20 min.
-Arcady! Ile mam czekać!
-Ok już jestem...-wyszedł z pokoju-jestem...
-Aha...pomyliłam paczki...to jest strój dla kucharki, nie kucharza..., ale jak już tu jesteś...-zauważyłam Blue w otwartych drzwiach-Blue! Pozwól na chwilę.
-Tak?
-Zobacz Arcadiego!-zaczęłam się śmiać
Blue odpiszesz? :)
Od Alex
Gdy weszłam do swojego pokoju na moim łóżku leżała koperta. Odrazu ją wziełam po czym ją otworzyłam. Był tam list. Odrazu zaczełam czytać jego treść:
Droga Alex
Niestety mam dla ciebie złe więści. Dowiedziałam się że jedna z dziewczyn twojej drużyny chce cię dopaść. Ale to nie koniec wieści.
Nasz brat Edgard nieżyje. Prawdopodobnie osoba która chce cię dorwać spułpracuje z kimś grożnym. W dodatku Max trafił do szpitala przez tych samych ludzi co zginoł nasz brat.
Uwarzaj na siebie siostrzyczko. Wróć cała i zdrowa.
Twoja Aurelia
Gdy to przeczytałam rzuciłam się na łóżko zakryłam twarz poduszką i zaczełam płakać. Przypomniało mi się jak grałam z Edgardem w piłke.
Wspomnienie Alex
-Edgard zagramy w piłke?-spytałam radośnie. Mój brat się uśmiechnoł po czym zabrał piłke i poszliśmy na boisko. Tam graliśmy i ćwiczyliśmy różne hissatsu. Ale nie tylko to. Mój brat od jakiegoś czasu prubuje uwolnić awatara. Nagle nad nim uniusł się bóg wojny Hermes. Kopnoł piłke z całej siły, wleciała ona o bramki ale po chwili przedziurawiła siatke.
-Udało się udało się Alex.-powiedział z radością. Nagle podbiegł do nas Max.
-Max udało się Edgard uwolnił awatara!-krzyknełam podbiegając do niego.
-W końcu. Jeszcze troche i byś się zakatował.-dodał Max z uśmiechem. Po tym graliśmy we trójke. Nagle kiedy Max biegł w moją strone z piłką uderzyłam pięścią w ziemie po czym wyrosły piekielne mury.
-To Mury Piekła.-powiedział Edgard ze zdumieniem. Po chwili biegłam z piłką na bramke. Co chwile traciliśmy piłke.
Nagle do pokoju weszły Blue i Misuzu. Niestety usłyszały mój płacz.
-Alex wszystko dobrze?-spytała Blue.
-Tak.-powiedziałam po czym wybiegłam z pokoju. Przypadkowo wpadłan na Patric'a. Po tym incydencie pobiegłam do lasu. Usiadłam na jednym z pniów i płakałam jeszcze bardziej. Niewiem czy teraz będe w stanie urzywać tego hissatsu. Edgard wyrządził mi wielką krzywde ale nieobchodzi mnie to. Zmienił się, wszyscy się zmieniają. Dzięki niemu potrafie Mury Piekła i Ognisty Płomień. Nigdy go niezapomne. Teraz musze uwarzać na tą zawodniczke która chce mnie dopaść. Nagle obok mnie przeleciała zielona piłka z kolorowymi guzikami. Wstałam po czym popaczyłam do tyłu. Była tam Lucy i Amanda. Razem kopneły taką samą piłke co wcześniej tylko że czarną. Oberwałan po czym upadłam na ziemie i straciłam przytomność.
Czy ktoś chce znaleść Alex?
Postacie
Nadiya Brown - YUI (Sword Art Online)
Lucy Carter - podejrzewam że fanart
Patric Clave - HITSUGAYA TOSHIRO (Bleach)
Shade Daley - KIDA MASAOMI (Durarara)
Lily Diamond - AKIHO NONOSAKI (Mosjimo Ashita ga Hare Naraba)
Misuzu Harisawa - YUI (Angel Beats)
Blue Holloway - MEIA (Inazuma Eleven GO Chrono Stone)
Reg Jonhson- KOUICHI SAKAKIBARA (Another)
Alex Lennox- YASHA (Inazuma Eleven GO Chrono Stone)
Shadow Mairestee - KURAYASHIKI TAE (Akasuki no Goei)
Minori Mizukawa - MIZUKAWA MINORI (Inazuma Eleven GO Galaxy)
Ariana Stephson - fanart
Arcady Smith - OTANI ATSUSHI (Lovely Complex)
Nishinoya Yuu - NISHINOYA YUU (Haikyuu)
Od Lucy
Że też ta Shadow musiała to usłyszeć! Dobra dosyć tego po obozie spowoduje że Alex będzie miała wypadek. Musze się zemścić ale jak Mizukawa odzyska pamięć to strace miejsce w pierwszym składzie! A nieobchodzi mnie miejsce w zespole od kąd jest w nim Alex. Przez jakiś czas się przyjażniłyśmy ale teraz to tylko pozory. Niewiem czy ide na bal. Na bank Alex dostanie głupawki. Cała ona głupia. Weszłam do swojego pokoju po czym zaczełam czytać kolejną książke. Byłam tu sama. Znowu usnełam przed książką.
Nagle moje czerwone kułko zaczeło wydawać dzwięk. Mizukawa popaczyła na mnie podejrzliwie. Na szczęście w tej kieszeni co miałak kułko był też telefon. Szybko wyszłam na zewnącz po czym je wyjełam, kułko zmieniło kolor na niebieski po czym pokazał się chologram mojego szefa.
-Lucy musisz wcielić w życie swój plan. -Niemoge go teraz wcielić.
-Na pewno Lucy. A raczej Saszo Ramanow.-kiedy powiedział moją prawdziwą dosamość byłam wściekła.
-Po obozie zaczne to wprowadzać.-po moich słowach chologram zniknoł. Mój brat tak się natrudził aby zmienić moją dosamość a tu prosze. Ktoś zna prawde. Moje życie to totalna porażka. Kiedyś narobiłam sobie problemów z prawem i dla tego brat zmienił mi moją i rodziny dosamość. Na szczęście to było w Chinach po tym ogulnie przyzwyczajiłam się do swojego nowego imienia i nazwiska. Wrogów mam mnustwo. Ale tylko jednego wroga pragne zniszczyć. Tą Alex której mam dosyć. Udałam się do pokoju. Najwyrażniej Mizukawa zaczyna coś podejrzewać. No curz. Jeśli ona zacznie węszyć w tej sprawie to niedobrze. Ale i tak wyjde z tego zwycięsko. Może Minotaur jest grożny ale ja też mam drugie oblicze. A nawet trzecie dwa razy groźniejsze. Przez to miałam problemy z prawem. Włosy w tedy stawały mi się czarne a ich końcówki były czerwone. Emma mi opowiadała że w tedy na dłoniach miałam krew.
-Hej Lucy od kiedy masz czerwone włosy?-spytała Ariana.
-Mam czerwone?
-Sama zobacz.-powiedziała po czym dała mi lustro. Miała racje, mam czerwone włosy. Poszłam do pokoju chłopaków.
-Mam pytanie. Kto za tym stoj?-powiedziałam wskazując na włosy.
-Ja.-powiedział Arcady.
-Kariera fryzjera jest ci pisana.-dodałam z uśmiechem po czym poszłam do swojego pokoju.
-Ochrzaniłaś któregoś?-spytała Ariana.
-Nie. Arcady'emu jest pisana kariera fryzjera.-powiedziałam z uśmiechem po czym wziełam suchawki i zaczełam słuchać muzyki.
Minori? Wspomnienie wróci czy nie?
czwartek, 5 lutego 2015
Od Blue- CD od Misuzu
-Zrobiłam listę, ulubionych utworów i gatunków naszej drużyny. Może znajdziemy je i wgramy na komputer?- Zaproponowałam.
-Jasne.- Krzyknęła Misuzu.- Skołuję nam słuchawki i sprzęt. Masz pojęcie, jak trudno wytrzasnąć głośniki?- Westchnęła.
-Nie i raczej się z tego cieszę. A nie, czekaj, chyba widziałam głośniki w magazynku.- Przypomniało mi się. Pobiegłyśmy do magazynku, poczym przytargałyśmy głośniki do sali.
-A jak DJ-ujesz?- Spytała Misuzu.
-Skrillexem nie jestem, ale daję radę.- Zaśmiałam się.- W szkole wygrałam konkurs, z tą tematyką.
-Ja uwielbiam to robić.- Zamarzyła się Misuzu.- A właśnie, z kim idziesz na bal?
-Szybka zmiana tematu.- Westchnęłam.- Nie wiem, właściwie jestem zbyt zajęta, by o tym myśleć.- Zaśmiałam się.
-Słusznie!- Powiedziała Misuzu. Następnie wzięłyśmy sprzęt, poczym rozłożyłyśmy wszystko na stołach. Potem stworzyłyśmy playlistę wszystkich piosenek.
-Musimy uważać, by ich nie zmęczyć od samego początku.- Zaśmiała się Misuzu.
-Racja.- Zgodziłam się, poczym poszłam po wodę. Kiedy wróciłam, Misuzu zdążyła już odplątać wszystkie kable.
-Czymaj!- Powiedziałam, poczym rzuciłam w jej stronę butelkę wody. Kiedy wszystko było już gotowe, usiadłyśmy na podłodze, poczym przybiłyśmy sobię piątke.
-Ta impreza będzie super.- Rozmarzyła się Misuzu.
-Mam nadzieję.- Westchnęłam.- Oby tylko nic jej nie zakłóciło.
-Co masz na myśli?- Zdziwiła się Misuzu.
-Nie, nic. Ale mam dziwne przeczucie.- Westchnęłam, poczym zabrałyśmy się za czyszczenie głośników.
A jak tam idą przygotowania do imprezy, z innego punktu widzenia?
Od Shade'a
Od Shadow-CD od Nadiyi
Nagle znów zaczęła mnie boleć głowa i to dotkliwiej niż dotychczas. Zacisnęłam mocniej powieki, ale czułam się, jakby coś tłukło mi się w mózgu, jak nigdy dotąd. Jęknęłam boleśnie.
- Shadow? - zapytała zaniepokojona Nadiya. - Wszystko ok? Spójrz na mnie.
Odwróciłam głowę w kierunku dziewczyny i otworzyłam oczy, po czym zamarłam w przerażeniu.
- Nadiya - powiedziałam cicho. - Nic nie widzę.
- Co? Jak to? Nic? - dopytywała z przerażeniem w głosie.
- No... Nie takie całkiem nic. Widzę wciąż te wszystkie linie, ale poza tym, jest tylko czerń.
- Musimy znaleźdź tą całą Nemezis i to bardzo szybko.
Pokiwałam głową, po czym wstałam z łóżka.
- Co ty robisz? - zapytała zdumiona Nadiya.
- Idę szukać Nemezis - odpowiedziałam.
- Ale przecież nic nie widzisz.
- linie mnie poprowadzą - odpowiedziałam z pewnością.
I miałam rację. Linie mnie prowadziły. Nie wiedziałam dokąd, ale szłam przed siebie, a one wskazywały mi odpowiedni kierunek. Za swoimi plecami słyszałam kroki Nadiyi. Czułam się lepiej ze świadomością, że idzie za mną. Szłam tak przez jakiś czas, aż w końcu się zatrzymałam. Wiedziałam, że jestem w odpowiednim miejscu.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam.
- Nad jeziorem - odpowiedziała mi Nadiya.
Skinęłam głową. To było dobre miejsce. W pewnym momencie poczułam chłód na ramionach i wzdrygnęłam się lekko, ale wiedziałam już, że ona tu jest.
- Shadow. Nareszcie się pojawiłaś.
Głos bogini był szorstki i nieprzyjemny, ale nie przejęłam się tym. Przybyłam tutaj w konkretnym celu.
- Zdejmij ze mnie, tę klątwę.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Wszystko ma swoją cenę. Twój przodek nie dotrzymał słowa i nie zapłacił za usługę. Odebrałam zapłatę.
- Oddaj mi wzrok.
- Dobrze, ale zapamiętaj sobie, że jeśli wywołasz awatara, będziesz niewidoma na zawsze.
Po tych słowach chłód ustał, a po paru minutach wzrok mi wrócił. Odwróciłam się do Nadiyi, która patrzyła na mnie niepewnie. Widząc moją minę zapytała:
- Coś się stało?
- Tak. Podjęłam decyzję. Chcę opanować tego awatara, bez względu na cenę, jaką przyjdzie mi za to zapłacić. Nawet jeśli miałabym stracić wzrok, jakaś głupia Nemezis nie odbierze mi możliwości rozwinięcia się. Dlatego... Chcę cię prosić o pomoc. Pomóż mi zapanować nad tymi głupimi liniami i uwolnić awatara.
Po tych słowach, na moich ustach pojawił się uśmiech. Pierwszy tego dnia. Miałam cel i przestałam się przejmować przeszkodami. Jakiś głupi ból głowy tego nie zniszczy, a wyczulone zmysły i linie, wykorzystam za radą Nadiyi, do osiągnięcia celu. Nie poddam się.
Spojrzałam na Nadiyę i czekałam na jej odpowiedź.
Nadiya?
Od Nadiyi - cd od Shadow
Zastanowiłam się. Próbowałam przypomnieć sobie wszystko co wiedziałam o greckich bogach. Fortuna była boginią losu. Podarowała doskonały talent na całe pokolenia jednak nie otrzymała zapłaty, której żądała. Więc pojawiła się Nemezis, bogini zemsty...Czy istnieje jakiś bóg dobroci, albo dobrego serca? Chyba nie...
-Wiem co zrobić. Skoro waszą rodzinę spotyka kara za waszego przodka, musisz zwrócić się do Fortuny.
-CO?!
-Fortuna jest za to odpowiedzialna, to bogini losu, prawda? Albo jeszcze lepiej, zwrócimy się do samej Nemezis! Przecież jest również boginią sprawiedliwości. Może uda nam się wynegocjować, by twój awatar nie zrobił ci krzywdy, albo byś wróciła do dawnej predyspozycji!
-Nie wydaje mi się, że tak to działa....
-Spróbować nie zaszkodzi, prawda? Jeżeli będzie trzeba możemy udać się do samego Zeusa!
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Shadow zaczęła się... śmiać? Całkowicie nie miałam bladego pojęcia o co jej znowu chodzi. Po paru minutach, dość długich minutach jak dla mnie uspokoiła się i spojrzała na mnie poważnym wzrokiem. Chyba wolałam jak się śmiała, bo z taką miną wyglądała co najmniej groźnie.
-A jak chcesz się skontaktować z Nemezis?
Kuźwa. Nie pomyślałam to tym!
-No, w sumie to... Ty masz do niej sprawę, więc kombinuj.
Shadow?
Od Shadow-CD od Nadiyi
- Słucham?
- Hej papo - powiedziałam lekko drżącym z napięcia głosem.
- Część Cieniu - powiedział radośnie, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. - Coś się stało? - zapytał.
Odetchnęłam głęboko po czym zapytałam prosto z mostu:
- Co powiedziałeś Akihiro, kiedy wyszedł ze szpitala po paraliżu?
Po drugiej stronie słuchawki zapanowała chwilowa cisza. Kiedy ojciec w końcu się odezwał, jego głos był wyjątkowo poważny.
- Zaczyna się z tobą coś dziać, prawda? - zapytał.
- Skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona.
- Tak podejrzewałem - mruknął. - Co się dzieje?
- Mam bardzo wyczulone zmysły.
- Hmm... To pasuje. Jesteś w końcu zarówno pomocnikiem jak i bramkarzem, więc ma to sens. Dzieje się coś z twoimi oczami?
- Tak - odparłam niepewnie, zastanawiając się o co w tym wszystkim chodzi.
Po drugiej stronie linii, rozległo się głośne westchnięcie.
- To nie jest rozmowa na telefon Shadow. Porozmawiamy jak wrócisz do domu.
- Nie ma mowy! - krzyknęłam tracąc nad sobą kontrolę. - Coś dziwnego się ze mną dzieje i chcę wiedzieć, co dokładnie! Żądam wyjaśnień i to w tej chwili!
Nawet nie zorientowałam się, kiedy zerwałam się z łóżka i zaczęłam krążyć po pokoju.
Przez chwilę znów zaległa cisza, ale w końcu ojciec odpowiedział.
- Ok. Opowiem ci wszystko tylko słuchaj i nie przerywaj.
Nie miałam zamiaru siadać, ale nadstawiłam uszu, by nie utracić ani słowa z wypowiedzi ojca.
- Akihiro był wyśmienitym napastnikiem już jako małe dziecko. Z każdym rokiem jego postępy były coraz bardziej zdumiewające. Byłem z niego dumny. Ale również się bałem. Nie oponowałem, kiedy próbował wydobyć awatara, ale nie podobało mi się to. Wiedziałem jak to się skończy. Miałem racje. Doznał paraliżu. Wtedy, po tym jak wyszedł ze szpitala wszystko mu wyjaśniłem. Bo widzisz Shadow... Na naszej rodzinie ciąży klątwa. Jeden z naszych dalekich przodków ubiegał się u Fortuny, bogini szczęścia, o umiejętności piłkarskie, na całe pokolenia. Zawarł z nią pakt, ale miał on swoją cenę. Tyle, że nasz potomek będąc w glorii chwały, nie zapłacił za wyświadczone usługi. Wtedy pojawiła się Nemezis. Przeklęła naszego przodka i jego potomków. A cena jest olbrzymia. Każde z nas ma pewien talent i u każdego objawia się on inaczej. Nie wiem jaki masz ty i wygląda na to, że nie chcesz mi tego mówić. Nie zmuszę cię do tego. Tylko, że... Każdy dar ma swoją cenę. Twój brat... No cóż... On nigdy nie chybiał. Kiedy próbował wydobyć awatara, wykorzystał otrzymany dar. Ale użył go w zbyt wielkiej formie. Paraliż to było ostrzeżenie. Jeśli by spróbował to powtórzyć... Już nigdy nie mógłby się ruszyć.
Słuchałam tych słów i nie mogłam w nie uwierzyć. Czy to może być prawda? Nie chciałam w to wierzyć, tyle że... To wszystko układało się w spójną całość.
- Cieniu. Jesteś tam? - zapytał ostrożnie ojciec.
Nie odpowiedziałam i tylko zamknęłam klapkę telefonu. Położyłam go na biurku i usiadłam na łóżku, po czym schowałam twarz w dłonie. Tego wszystkiego było za wiele. Nie wiedziałam już co mam o tym myśleć. A tym bardziej nie wiedziałam co zrobić.
- I co? - usłyszałam głos Nadiyi. Zupełnie zapomniałam, że wciąż tu była. - Wyjaśnił ci co się dzieje?
Przez chwilę nic nie powiedziałam, ale w końcu się przemogłam. W końcu dziewczyna chciała mi pomóc. Może ona zrozumie z tego wszystkiego więcej niż ja. Właśnie dlatego już po chwili, zaczęłam jej o wszystkim opowiadać.
Nadiya?
Od Minori
Odpowiednio dużą porcję ryżu wstawiłam do garnka i zaczęłam go gotować by był miękki i odpowiednio delikatny. W tym czasie pokroiłam mięso z piersi kurczaka i zaczęłam go smażyć na patelni.
-Hymmm- zastanowiłam się na głos- co by tu dać do sosu... Może jakieś warzywa?- zajrzałam do spiżarni- albo i nie. To musi im wystarczyć.
Mięso, które już trochę się podsmażyło odpowiednio przyprawiłam i zmniejszyłam ogień, by sie nie przypaliło. Zabrałam się za przygotowanie sosu, curry znane jest ze swojego dość pikantnego smaku, jednak dziś wybrałam bardziej delikatną odmianę, by nikt nie zaczął zionąć ogniem. Chociaż mogłam do porcji Mike'a dać odrobinę chili, za te wszystkie "rarytasy", które dla nas przyrządził... Zaśmiałam się, przy wczorajszej zupie Blue i Shade wyznali sobie miłość, ciekawe co dziś się stanie przy curry. (xd)
W pewnym momencie do kuchni wszedł Patric.
-Szukasz kogoś?- zapytałam
-No ja...- zawahał się, czyżby się mnie bał?- No ja chciałem, byś mi pokazała moje statystyki.
-A o to chodzi. Na końcu notesu powinien być twój wykres- wskazałam mu miejsce, gdzie leżał zeszyt, sama zaś sprawdzałam stan ryżu, który nawiasem mówiąc był prawie gotowy.
-Masz najlepszy poziom w dryblingu z naszych napastników, to samo z siłą i atakiem. Musisz jeszcze popracować nad wytrzymałością i zwinnością, bo to idzie ci najgorzej. Co do reszty to nie mam zastrzeżeń.
Chłopak przez dłuższą chwilę wpatrywał się w swoją kartkę i nad czymś zastanawiał. W tym czasie obiad był gotowy.
-Pomożesz mi?- zapytałam wskazując na ryż, który przełożyłam do miski oraz kurczaka w sosie curry.
W jadalni byli już wszyscy i po raz pierwszy od początku obozu ślinka im ciekła na samą myśl o obiedzie.
![]() |
| PATRIC |
Od Nadiyi - cd od Shadow
-Nie wiem- odparła wymijająco spoglądając gdzieś w podłogę
-A co jeżeli to nie minie?- zapytałam- Jeżeli nie wybudzisz awatara wszystkie twoje objawy mogą się nasilić. Może jedyna droga byś wróciła do zdrowia prowadzi przez wydobycie awatara? Pomyślałaś o tym? Musisz zrobić jedno. Zadzwoń do ojca i powiedz mu o wszystkim co się z tobą dzieje i powiedz o naszych podejrzeniach. To jedyne wyjście. Jeśli okaże się, że przyczyna tkwi w czymś innym to znajdziemy sposób by ci pomóc. Teraz dzwoń. Im szybciej się dowiesz tym lepiej. Nawet najgorsza prawda jest lepsza niż czekanie w niepewności. Mogę wyjść jeśli nie chcesz bym słyszała rozmowę.
Shadow?
Od Misuzu cd od Arcadiego
-Hej poczekaj!!!-podszedł do mnie
-Tak?
-Możesz zwołać wszystkich do mojego pokoju.
-Ok
Po około dwudziestu minutach byłam już w pokoju z wszystkimi. Po chwili odrzekłam.
-Hej jak wiecie zebraliśmy tu po to, aby przemyśleć kto kim będzie na imprezie tak więc...Arcady, Noya, Patric przekąski. Blue drugi DJ. Alex, Ariana i Shadow dekoracje. Nadiya, Shade i Lucy stroje-starałam się, żebym wyglądała na poważną-Ok?
Blue może ty mi odpiszesz :)
Od Patric'a-CD Od Noyi
Chłopak posłał mi uśmiech. Możliwe, że ta dziwna rozmowa trwałaby jeszcze przez jakiś czas, ale musieliśmy już wysiadać. Wzięliśmy więc swoje rzeczy i w końcu opuściliśmy gruchota. Poznaliśmy naszego opiekuna, który zaprowadził nas pod pokoje, a potem gdzie poszedł. Cała piątka chłopców miała pokój razem. Był brązowy. Rozpakowaliśmy się do starej szafy, a do komody włożyliśmy zapasy żywności. Shade i Arcady zapewniali, że jeżeli nasz opiekun będzie nam gotował, to nie mamy co liczyć na coś, co da się skonsumować bez ryzyka niestrawności. Dobrze się złożyło, że na wszelki wypadek wziąłem minilodówkę. Wystarczyło ją podłączyć do prądu, a działała jak normalna, tyle, że była mniejsza niż taka zwykła.
-Lodówka?-zdumiał się Shade.
Nic nie odpowiedziałem.
Noya? xD Tak, musiałam wstawić tą lodówkę! Z resztą to dla dobra naszej 13-stki! Będzie gdzie chować żywność... I sory, że tak późno, ale dopiero teraz dostałam weny <3
Od Arcady'ego-CD Od Misuzu
Misuzu mruknęła coś niezrozumiałego. Po chwili ciszy oznajmiła:
-Wiesz, że organizujemy z dziewczynami imprezę?-zapytała.
-Gdzie? Kiedy?-zapytałem odruchowo.
-Nie wiem. Dopiero wszystko organizujemy-odpowiedziała.
-No i?-zapytałem.
-No nic!-powiedziała.
Westchnęła.
-Matoł!-mruknęła i klapnęła mnie w głowę.
-Nie rozumiem o co ci chodzi-powiedziałem zbity z tropu, a po chwili dodałem:-Chcesz, żeby, z tobą poszedł?
-Z tego co wiem inaczej zaprasza się ludzi na imprezy-mruknęłam.
Teraz to ja westchnąłem,
-Czy pójdziesz ze mną na imprezę?-zapytałem, oddzielając każde słowo w zdaniu.
-Oczywiście!-ucieszyła się i przytuliła się do mnie lekko. Nie rozumiem dziewczyn!
Misuzu? <3
Od Shadow-CD od Nadiyi
Słyszałam już o tym. Brat kiedyś mi o nich opowiadał. Chciał wydobyć swojego. On też grał w piłkę i to dzięki niemu zaczęłam grać. Przypomniałam sobie wszystkie jego treningi i... To co było później.
- Jeśli to awatar, to nie on nie może wyjść - oznajmiłam stanowczo.
Nadiya spojrzała na mnie zdumiona.
- Jak to? Przecież awatar jest bardzo potężny i może ci pomóc w meczach.
- Wiem - odpowiedziałam spokojnie. - Ale ja go nie chcę.
Przez twarz Nadiyi ponownie przemknął cień zdumienia.
- Dlaczego?
Westchnęłam, po czym przycisnęłam dłonie do skroni. Naprawdę nie czułam się zbyt dobrze, a rozpamiętywanie przeszłości wcale mi nie pomagało.
- Moja rodzina chyba jest jakaś przeklęta - zaczęłam mówić. - Kiedyś, jeszcze przed napaścią, mój brat uczył mnie grać w piłkę. Też był piłkarzem. Grał jako napastnik. W pewnym momencie uznał, że chce wydobyć z siebie awatara. Trenował zawzięcie, a ja mu pomagałam, ze wszystkich swoich sił. Jednak, kiedy awatar zaczął się kształtować i miał ukazać się nam obojgu po raz pierwszy, mój brat doznał nagłego paraliżu. Żadne z nas nie wiedziało co się dzieje. Przez tydzień leżał w szpitalu, a lekarze nic nie mogli zrobić by mu pomóc. Kiedy minęło siedem dni, nagle wyzdrowiał. Wszyscy uważali, że to cud, ale wiedziałam, że coś było nie tak. W dniu kiedy wrócił do domu, ojciec zabrał go na poważną rozmowę. Niedługo po tym, znów razem graliśmy. Zapytałam go wtedy, czy nie chce znów wydobyć z siebie awatara, a on odpowiedział, że nigdy nie chce tego zrobić. Że wydobycie awatara może mu odebrać wszystko i może już nigdy nie będzie mógł grać. Kto wie, może dotyczy to również mnie. Może to jakieś dziedziczne, a patrząc na to jak się czuję, to... Nie chcę go. Nie chcę tego co się ze mną dzieje. Chcę tylko grać w piłkę. Czy proszę o tak wiele? - zapytałam patrząc Nadiyi w oczy.
Nadiya?
Od Nadiyi - cd od Shadow
-Widziałaś je już kiedyś?- zapytałam
-Co?
-Te linie
-Tak, raz jak uderzyłam Arcady'ego na treningu gdy tańczył kalinkę
-Mam pewną teorię, ale daj mi się jeszcze zastanowić...
Przesunęłam lewą ręką w powietrzu. Pokój zniknął, a ja znalazłam się w centrum czarnej "wierzy", że tak to nazwę. Przede mną pojawiły się dwa panele, jeden przestawiał mnie - zignorowałam go i przesunęłam tak by mi nie przeszkadzał. Drugi przedstawiał dane Shadow. Otworzyłam go, a ten podzielił się na kilkanaście innych, bardziej szczegółowych. Informacje znane z wykresu zrobionego przez Mizukawę, ale także wiele innych. Każdy szczegół jej umiejętności został wyrażony w liczbach, wykresach i statystykach. Teraz wiedziałam już wszystko. Zamknęłam Perfekcyjne Dane i z powrotem znalazłam się w pokoju.
-To nie wygląda na jakąś chorobę- powiedziałam spoglądając najpierw na nią, a później w okno
Shadow podniosła się na poduszkach i spojrzała na mnie zdziwiona.
-Jak to?
-Twoje zmysły się wyczuliły, mówisz, że słyszysz to co dzieje się daleko. Więc wzrok także ci się wzmocnił.
-Zamazuje mi się- przerwała mi
-Ale linie cały czas były widoczne, prawda?
-Tak...
-Według mnie to może być hissatsu, które jeszcze się w pełni nie ukształtowało. A-albo nawet.... awatar...
Shadow?
środa, 4 lutego 2015
Od Shade'a-CD od Minori
-Tego nie można nazwać gotowaniem.- Prychnęła Minori.
-Trudno, panienko! Przynajmniej jedzą, a z garnka zupy ubywa!- Skomentował Mike. Zaczęliśmy się zastanawiać, jak on może twierdzić, że z garnka ubywa?
-Mike, uspokój się.- Powiedziała błagalnie Blue.
-Nie mogę!- Powiedział przez łzy.- Ta młoda dama obraża moją kuchnie!-Wyjąkał. Postanowiliśmy więc ignorować naszego ''senpai'a''. Jedzenie było wyśmienite. Było jadalne i nie pachniało spleśniałym serem, czego nie można było powiedzieć o daniach Mike'a. Arcady nadal próbował zdefiniować ''Plan B''.
-Ale o co ci chodzi?-Spytał zrezygnowany Arcady. Trzask! Złamałem kolejny widelec.
-Już dłużej tego nie wytrzymam!- Wrzasnąłem, wstawając. Wszyscy zgromadzeni, spojrzeli na mnie jak na idiotę. Na szczęście nie było tam Mike'a. Biedak wyszedł, twierdząc, że ni ema dla niego miejsca na tym świecie.
- Przestań udawać, że nic się nie stało.- Wrzasnąłem do Blue. Ta również wstała, poczym podeszła do mnie. Jej oczy, wieczniezielone, miały w sobie dziwne błyski. Jeszcze nigdy ich nie widziałem.
-Masz jakiś problem?- Warknęła Blue. Jak miałem jej powiedzieć? Czy wybaczy mi, pomimo, że nawaliłem?
-Musiałem to zrobić! Oni mnie zmusili! Gdybym był nieposłuszny, odzieliliby nas. Wiem, to strasznie egoistyczne. Ale ja nie chcę cię stracić! Ja... ja cie kocham.- Ostatnie zdanie wypowiedziałem z zawodem. Czego ja właściwie oczekuję?! Blue stała jak słup soli*. Patrzyła na mnie swoim typowym spojrzeniem, które wyrażało zaskoczenie, opanowanie i smutek.
-Ja też cie kocham.- Powiedziała opanowanie, poczym rzuciła mi się na szyję.
-Czy...-Zacząłem zmieszany.- No czy.... no bo ten.... a czy....chcesz ze mną chodzić?
-Tak.- Powiedziała, spokojnym głosem. Po chwili, usłyszałem odchrząknięcie. Był to Arcady. Chyba był strasznie zdziwiony. Właściwie wszyscy patrzyli na nas jak na kosmitów. Arcady znów chrząknął, na wróciliśmy do stołu. Niestety siedzieliśmy na dwóch odległych końcach stołu, ale przez resztę kolacji, czułem się wyśmienicie. Blue chyba też, bo cały czas się uśmiechała. Właściwie kiedy usiedliśmy, przywitała nas upokarzająca cisza. Arcady zachichotał, na co ja szturchnąłem go łokciem w brzuch. Kapitan wypluł zupę, którą właśnie połykał, wprost w moją twarz. Pobrudził mi przy tym bluzkę. No trudno, jak ładnie poproszę to mi ją Blue wypierze. Albo Mike...Odrzuciwszy tą perspektywę, zacząłem się zwijać ze śmiechu. Mike chyba nawet nie wie, jak uruchomić pralkę!
-Co ci jest, idioto?- Spytał Noya.
-Bo Mike....- Podięłem próbę wytłumaczenia mojego zachowania, ale po chwili, Arcady, Alex i Patric dołączyli się do mnie. Chwilę później, cała sala była wypełniona naszym śmiechem. Nagle do sali wszedł Mike:
-Trenig na was czeka!
*Słup soli- Technika (nie hissatsu), którą zapoczątkowała Izumi, stojąc na boisku podczas gry w dwa ognie, nie wykonując żadnych ruchów. Tak wiem, to nawet nie powinno być nazwane ''techniką'':D
ARCADY? TY OPISZ TRENING! WIEM, ŻE NIE MASZ NICZEGO INNEGO DO ROBOTY. NIE MA ZA CO <3
Od Shadow-CD od Nadiyi
Opadłam na posłanie i zamknęłam oczy. Nadiya wciąż nie powiedziała mi o tym co się u niej dzieje, ale otworzyła się odrobinę przede mną.
Westchnęłam i przypomniałam sobie o czasie, kiedy mój brat zaginął. Chciałam sobie poradzić, ale potrzebowałam pomocy. Tyle, że teraz nie miałam przy sobie Cleo. Ale miałam dziwne wrażenie, że Nadiyi naprawdę zależy na tym, by dowiedzieć się co się dzieje. Ponownie westchnęłam głęboko, po czym otworzyłam oczy i wpatrzyłam się w sufit.
- Spójrz tam - powiedziałam dziewczynie, a mój głos był wyjątkowo spokojny, i wskazałam wiszącą nad nami ścianę. - Widzisz tam coś?
- Nie - odpowiedziała.
- No właśnie - odpowiedziałam z westchnieniem. - Ja tam widzę linie. Są nierównomierne. Jedne biegną na północ, inne na wschód, a jeszcze inne są skośne. Ale nie tylko tam. Cały pokój jest nimi usiany. O... Spójrz w tamten kąt. Wieś, że tam jest ich największe skupisko?
Nadiya wpatrywała się we mnie w zdumieniu. Zaśmiałam się cicho.
- Tak wiem, to brzmi jak szaleństwo.
Zamilkłyśmy na chwilę, po czym Nadiya spytała:
- Dlatego jesteś taka dziwna dzisiaj?
- Nie - odpowiedziałam parskając cicho. - To nie pierwszy raz, ale jak dotąd nigdy nie było aż tak źle. Ale nie dlatego jestem taka dziwna. Od samego rana coś ciągle tłucze mi się w głowie. Mam wyczulone zmysły. Na przykład słyszę, że Alex właśnie krzyknęła do Blue, by podała jej piłkę, a Mizukawa szepcze sobie pod nosem zastanawiając się czy do nas nie przyjść i nie sprawdzić co się dzieje. Acha... No i jeszcze zbliża się burza. Głowa mi od tego wszystkiego pęka.
Znów przez chwilę milczałyśmy, gdy nagle wzrok lekko mi się zamazał i nie widziałam przez chwilę nic, poza liniami. Usiadłam gwałtownie i potrząsnęłam głową, po czym schowałam ją między kolana.
- Co się dzieje? - zapytała zaniepokojona Nadiya.
- Wzrok mi się zamazuje - odpowiedziałam wyjątkowo spokojnym, jak na taką sytuacje, głosem.
Po chwili podniosłam głowę. Było lepiej. Wszystko zaczęło na powrót przybierać kolory i mocno się wyostrzyło. Odetchnęłam z ulgą, po czym spojrzałam na ściągniętą niepokojem twarz Nadiyi:
- Powiedziałam ci wszystko. Nie mam co ukrywać. Tylko co można na to poradzić - odpowiedziałam zrezygnowana i opadłam na poduszki, a po policzku spłynęła mi pojedyncza łza. Pierwsza od czasu śmierci matki i zaginięcia brata.
Nadiya?
Od Nadiyi - cd od Shadow
-Mizukawa kazała sprawdzić co się z tobą dzieje- odparłam unikając jej spojrzenia, od czasu naszej rozmowy w autobusie, a później na korytarzu nie miałyśmy ze sobą kontaktu
-Wszystko jest w porządku, nie widać?- prychnęła, na co uniosłam znacząco brwi
-Dziwną masz definicję słowa "w porządku"- prychnęłam- prawie wszyscy się o ciebie martwią, zachowujesz się... inaczej
-Bo ciebie to obchodzi! Zajmij się lepiej sobą i swoimi problemami, z którymi wolisz sobie radzić sama!- krzyknęła
Krzyczała na mnie jeszcze z kilka minut. Mówiła, że nic jej nie jest, ale jednocześnie wypominała mi to, że nie chcę jej zaufać i sobie pomóc, a oczekuję od niej tego samego. Byłam tak wkurzona, że byłam gotowa zrobić wszystko byle tylko znów zachowywała się jak dawniej.
-Miał na imię Kirito!- przerwałam jej monolog- Chłopak, który ostatnio próbował mi uporać się z moimi problemami. Byliśmy na jednym obozie piłkarskim. Przez cały czas byłam odizolowana od innych dzieciaków, bo miałam inny schemat treningowy. Pewnego dnia uciekłam i go spotkałam. Opowiedziałam mu o wszystkim. Następnego dnia siłą zabrali mnie w inne miejsce, gdzie już nigdy się nie spotkaliśmy. Dlatego nikomu nie chcę zdradzać tego co się ze mną dzieje. Rozumiesz? Ty z kolei potrafiłaś mi powiedzieć o wszystkim. Zarówno o swojej mamie jak i bracie ich poszukiwaniu oraz o przyjaciółce. Więc nie rozumiem o co ci teraz chodzi. Powiesz mi, czy nie? Chyba nie masz niczego do ukrycia...
Shadow? przepraszam, spodziewałam się, że wyjdzie lepsze -.-
Od Minori - obiad
-Hymmm- zastanowiłam się na głos, otworzyłam lodówkę i zajrzałam do spiżarni. W środku znajdowały się same zdrowe i pożywne produkty, więc dlaczego to co gotował nam Mike było... jakby to ująć obrzydliwe i przypominało kocie wymiociny?- Pewnie dlatego, że jest skończonym kretynem- odpowiedziałam sobie.
O wilku mowa. Do kuchni wlazł ten idiota od siedmiu boleści.
-Ani się waż!- krzyknęłam wymachując chochlą tuż przy jego twarzy- dziś ja gotuję!
Przygotowałam dość spory garnek i zajęłam się przygotowywaniem wywaru na zupę. Pokroiłam por, marchewkę, kapustę. Usmażyłam tofu. Przygotowałam makaron. Wszystko wsadziłam do garnka i przyprawiłam odrobiną imbiru. Jednak mówi się, że najlepszą przyprawą pod słońcem jest głód. A tego mamy pod dostatkiem. Udon, bo właśnie tą zupę przygotowywałam był gotowy idealnie na godzinę obiadu. Wszyscy niechętnie znaleźli się w jadalni i z grobowymi minami czekali na najgorsze. Szczęki opadły im do ziemi gdy zobaczyli, że z kuchni wychodzę ja.
-Dziś ja przyrządziłam obiad. W prawdzie nie będzie to danie wysokich lotów w przeciwieństwie do tych co przygotowywuje nam Mike, ale jest chyba jadalne. Smacznego- powiedziałam i nalałam każdemu z nich porcję zupy.
-Ale pachnie!
Wszyscy podziękowali za posiłek i zabrali się do jedzenia. Słyszałam zachwyty, siorbanie i brzdęk łyżek. Kilka osób poprosiło nawet o dokładkę. Bądź co bądź opłacało się przepisać parę przepisów.
-Jutro zrobię curry- odparłam
Od Shade'a- CD od Misuzu
-Co jest?- Spytał zdziwiony.
-Nie mam ochoty na ten bal.- Westchnąłem.
-Chodzi o Blue?- Nie dawał za wygraną Arcady.
-Może...- Westchnąłem, poczym położyłem się na łóżku.
-A ja mam taki pomysł...-Zamyślił się Arcady.- Właściwie, to całe zajście w łazience, było zaplanowane.
-Do czego zmierzasz zuchu?- Wtrąciłem zrezygnowany.
-Może zrobimy coś podobnego?- Zaśmiał się Arcady, poczym zawołał Shadow. Dziewczyna przyszła, a kiedy Arcady wytłumaczył jej o co chodzi, spytała:
-No...ale czy Blue by się nie zdenerwowała?
-Jakoś o moje nerwy się nie martwiłyście.- Westchnął Arcady.
A miałyśmy o co?- Spytała Shadow, uśmiechając się od ucha do ucha.
-Czyli z tego co rozumiem, zrobicie tak, abyśmy mieli czas, by pogadać na osobości?- Podsumował Shade.
-Mniejwięcej.-Uśmiechnął się Arcady.
-Nie jestem przekonana.- Powiedziała po chwili Shadow.- Blue by się naprawdę wściekła.
-No i?- Spytał niewinnie Arcady.- To chyba jedyne wyjście!
-A gdzie byśmy tym razem przeprowadzili akcję?- Spytałem.
-Może... -Zaczęła Shadow, ale w tym momęcie do pokoju weszła Blue.
-Mam twoje skarpety.- Powiedziała zimno, poczym rzuciła do mnie skarpety. Niestety trafiły mnie w głowę. Kiedy wychodziła, spojrzała na nas krytycznie.
-Co tak cicho siedzicie? Czemu się na mnie tak gapicie?- Spytała.
-NIC!- Wrzasnął Arcady.-Spadaj!- Powiedział, poczym zamknął drzwi. Pogrążyliśmy się w rozmowie, gdy do pokoju wszedł Patric.
-Co tam?- Spytał beztrosko. Zdecydowaliśmy się go wtajemniczyć, im nas więcej, tym raźniej! Po kilku minutach, zeszliśmy na dół, koło pomieszczenia ze środkami czystości.
-Blue!- Zawołała Shadow. Blue przyszła natychmiastowo. Kiedy Arcady spróbował ją wepchnąć do małego schowka, użyła paralizatora.
-Nie jestem idiotką.- Zaśmiała się, poczym dobrowolnie weszła do małego schowka.
-Jakiś problem?- Spytała, pacząc mi prosto w oczy. Jak ona tak mogła? Jej zielone i spokojne oczy były wpaczone w moje.
-Jakiś problem?- Powtórzyła, bo jak dotąd, nie dostała odpowiedzi.
-Mniejwięcej.- Wyjąkałem. Blue przewróciła oczami.
-I w zwiąsku z tym?- Spytałam.-Bo jak nie masz nic do powiedzenia, to mogę sobie iść.- To powiedziawszy, wyszła z cuchnącego środkami czystości, magazynku. Kiedy i ja wyszłem, Arcady spojrzał na moją zrezygnowaną minę.
-Chyba muszę wymyśleć plan B.
Od Shadow
Kiedy usiadłyśmy z dziewczynami w stołówce, nalałam sobie do miseczki mleka z płatkami. Na szczęście śniadania, były chociaż jadalne. Nie miałam jednak apetytu. Czułam się po prostu parszywie i wszystko zaczynało mnie powoli denerwować. Rozmowy przyjaciół, śmiechy, a nawet płatki moczące się w mleku. Przycisnęłam ręce do uszu, by pozbyć się z głowy hałasu. Zaczynałam być mocno wkurzona.
Nagle poczułam jak coś uderza mnie w nogę. Zacisnęłam zęby i starałam się to zignoworać. Po chwili jednak to znów się powtórzyło. Kiedy trzeci raz coś stuknęło o moją nogę nie wytrzymałam. Podniosłam głowę i spojrzałam wilkiem na chłopaka, który siedział przede mną. W napadzie złości nawet nie zarejestrowałam, kto to był, ale nie przeszkadzało mi to wydrzeć się na niego.
- Musisz to robić!? - syknęłam wściekle.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Shadow... Co jest...
- Nie odzywaj się do mnie - warknęłam, przez zaciśnięte zęby.
- Shadow. Uspokój się - poprosiła siedząca obok mnie Blue.
- Nie mam zamiaru się uspokajać! - krzyknęłam wstając tak nagle, że aż krzesło się przewróciło.
Wszyscy obecni przy stole spojrzeli na mnie ze szczerym zdumieniem. Zignorowałam to i trzęsąc się z wściekłości wyszłam szybkim krokiem z sali. Nagle ktoś wybiegł za mną i krzyknął:
- Shadow!
Miałam to gdzieś i tylko wyszłam z ośrodka na świeże powietrze. Ruszyłam w kierunku lasu licząc na choć chwilę ciszy. Nie było mi to jednak dane, gdyż miałam wrażenie, że każdy dźwięk odbija się echem w mojej głowie. Co się ze mną działo? Słuch miałam wyczulony, a przed oczami znów pojawiły się linie. Potrząsnęłam lekko głową i poczułam, jak lekko się chwieję. Wściekłość jeszcze nie przeszła, ale czułam się tak fatalnie, że postanowiłam udać się z powrotem do pokoju. Nie miałam zamiaru iść na trening. Miałam gdzieś to, że powinnam. Najwyżej Mizukawa trochę się powydziera, choć nie byłam pewna, czy z tak wyczulonym słuchem bym to przetrwała. Chociaż, jeśli mózg by mi eksplodował i rozprysnął się po całym pokoju i jej twarzy, to może przestałabym czuć ten przejmujący ból. Uśmiechnęłam się lekko na tę myśl, ale po chwili znów na mojej twarzy pojawił się grymas bólu.
Weszłam do pokoju w chwili, gdy dziewczyny akurat wychodziły.
- Shadow - odezwała się cicho jedna z nich.
Zignorowałam to jednak i minęłam je w drzwiach bez słowa, po czum rzuciłam się na łóżko chowając głowę w dłoniach. Przez chwilę milczały, jednak po sekundzie usłyszałam ich oddalające się kroki. Z westchnieniem wstałam i otworzyłam okno, a potem drzwi, by zrobić przeciąg, po czym walnęłam się na łóżko. Położyłam głowę na jednej poduszce, a drugą zakryłam sobie twarz. I wsłuchiwałam się w swój oddech. Był wyjątkowo głośny, mimo, że przytłumiony przez poduszkę.
Nie wiem jak długo tam leżałam, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki i ktoś stanął w wejściu do pokoju. Poczułam jak wzbiera we mnie irracjonalną wściekłość.
- Czy choć na chwilę, nie możecie dać mi spokoju!? - krzyknęłam rzucając w przybysza poduszką, którą złapał bez trudu.
Uniosłam się na łokciach i natychmiast poczułam, że świat kręci mi się przed oczami i ponownie dostrzegłam linie. Z frustracją westchnęłam, po czym spojrzałam w kierunku drzwi i napotkałam spojrzenie znajomych oczu.
Ktoś odpisze??? Ładnie proszę...
Od Noyi - Duch c.d
- Rozdzielamy się? - zapytał szeptem Shade
- A co jeśli ten duch jest niebezpieczny? - odparł Arcady, również szeptem
- To lepiej szukajmy tego ducha całą grupą - wtrąciła Shadow
I znów ruszyli przed siebie.
****
- Już długo tak łazimy... - westchnęła Alex, opierając się o najbliższą ścianę
- Jeszcze nic nie znaleźliśmy! - odparł Arcady - Chodźcie dalej... ...Cii! Słyszeliście?
- No... ...Noya?
- Co wy tu robicie? - zapytałem, podchodząc bliżej zciągając recznik z mokrych włosów.
- Ciii! - uciszyła mnie Shadow
- Szukamy ducha. A ty? - rzekła Alex
- Musiałem się doprowadzić do poprzedniego stanu, po kolacji. Byłem cały uklejony... tym czymś... - odparłem szeptem, zarzucając ręcznik na szyję
- Ja też nie wiem, co to było - powiedział Shade
- Przez chwilę myślałam, że ty jesteś tym duchem - wypaliła Shadow
- Dobra, szukajmy dalej! - rzekł Arcady
- To ja poszukam go gdzieś tam - powiedziałem i machnąłem ręką w głąb korytarza
- Dobrze. Jest biały. Tylko uważaj, ten duch może być niebezpieczny! - powiedziała Alex
****
Schodziłem ze schodów. Było zupełnie ciemno. Ześlizgnąłem się z kilku ostatnich schodków. Zjechałem na sam dół i walnąłem o zimną posadzkę. Odchyliłem ręcznik z oczu...
- Mógłbyś bardziej uważać! - usłyszałem - Tyle razy to powtarzałam...!
- Nadiya? - podniosłem się z posadzki
- Raczej.
Uderzył mnie jej jasny - jak nie biały - strój.
- Czy ty przypadkiem nie...
Nagle z korytarza wyskoczyła połowa drużyny i rzuciła się na Nadiyę z siatkami na motyle.
- Co z wami?! - wrzasnęła wściekła, próbując wyplątać się z siatek.
- Myśleliśmy, że jesteś tym duchem, o którym mówił Mike - odparł Arcady
- Czy ja wam wyglądam na jakiegoś ducha?!
- My go będziemy dalej szukać... - bąknęła Shadow, ale zanim ktokolwiek zdążył zareagować pojawił się Mike...
- To ty! - krzyknął i rzucił się na Nadiyę - Ty duchu!!!
- Mike! Hej, to nie jest duch! Mike! Przetań! - staraliśmy się opanować sytuację.
- Z wami chyba jest coś nie tak! - warkneła Nadiya, kiedy już pewnie staneła na nogach.
- Dziś byłaś na boisku, wieczorem? - zapytał Mike
- Tak
- I byłaś w tym, białym stroju? - dopytywał Arcady
- Tak...
- Mamy naszego ducha... - westchnąłem uśmiechając się lekko
Po chwili zaczęli się wszyscy rozchodzić, ale przed tym przeprosili Nadiyę za nieporozumienie.
- Z czego się śmiejesz? - warknęła do mnie dziewczyna, widząc mój uśmiech.
- Mogliśmy się spodziewać, że jeśli Mike zobaczy kogoś ubranego w jasne ciuchy, pomyśli, że to duch - odparłem, poprwiając ręcznik na szyi.
Obrończyni przewróciła oczami.
- Włosy ci oklapły - odparła - Jesteś kilka centymetrów niższy...
- Dużo razy to słyszałem - zaśmiałem się - "włosy dodają ci centymetrów"... Ok, ja już pójdę. Dobranoc!
(pomysł - Mizu Chan xD)
Od Misuzu- bal
-Hej mam pewien pomysł!-wbiegłam do pokoju-Zrobimy bal!Co wy na to?Ten kto za niech podniesie rękę.
Las rąk pojawił się przede mną choć nie wszyscy uważali ten pomysł za dobry.
-Ok, to potrzebujemy: dekoratorki sali, osoby odpowiadające za stroje, przekąski, DJ'a i sprawcie sobie partnerów.-Ja mogę być DJ'em, a wy?
W komentarzach piszcie o tym czy chcecie żeby była ta impreza^^. I kto może kim być
Niech odpisze któraś z dziewczyn! Prosze...
Od Shadow-CD od Lucy
- Narazie tak jak zaplanowałeś ale musiałam komuś kasować wspomnienie.
Wykasować wspomnienie? Co jest?
Mężczyzna znów coś powiedział, ale jego głos był za cichy, by dotrzeć do moich uszu. Zdołałam jednak wychwycić odpowiedź Lucy.
- Oczywiście. Alex zapłaci życiem za swoje czyny.
Gdy usłyszałam te słowa, wzdrygnęłam się i postanowiłam wycofać. Jeszcze tylko tego brakuje, żeby Lucy mnie zobaczyła. Nie bardzo wiedziałam co się dzieje, ale to co mówiła o czyszczeniu pamięci, nie brzmiało przyjemnie, więc doszłam do wniosku, iż najlepiej będzie, kiedy będę udawać, że nic nie słyszałam.
Rozmyślając o tym straciłam na chwilę ostrożność i nadepnęłam na gałązkę, która złamała się z cichym trzaskiem. Zagryzłam wargi zdenerwowana, po czym szybko ruszyłam na wcześniejsze miejsce. Usiadłam i ponownie zaczęłam się rozciągać, mimo, że byłam już rozgrzana. Na twarz przywołałam lekki uśmiech i cicho zanuciłam pod nosem. Miałam nadzieję, że nie widać po mnie, że coś wiem.
Nagle kątem oka, dostrzegłam przyglądającą mi się z boiska Lucy. Postarałam się zachowywać jak najbardziej naturalnie. Podniosłam głowę i spojrzałam na dziewczynę z szerokim uśmiechem.
- Hej Lucy! - wykrzyknęłam radośnie.
- Hej Shadow - odpowiedziała i skinęła mi przy tym głową.
- Długo tu już jesteś? - zapytałam z udawaną beztroską, wracając do ćwiczeń.
- Chwilę - odpowiedziała. - Właśnie wracam do pokoju.
- Aaa... Spoko. To na razie - odpowiedziałam, machając jej z uśmiechem.
Po chwili zniknęła, a ja odetchnęłam z ulgą. Niepokoiło mnie to co usłyszałam. Szczególnie ten fragment o Alex, choć to o wymazywaniu pamięci, też nie wydawało się miłe. Zastanawiałam się, czy po prostu nie udawać, że nic się nie stało, ale to, mogłoby być groźne dla Alex. Z kolei, jeśli powiem o tym komuś, może i mnie wykasuje wspomnienia. Chciałam tego uniknąć.
- Ale się wkopałam - mruknęłam pod nosem.
Lucy?
Od Misuzu cd od Shadow
-To co nasz młotku? Zaprosisz malinową stokrotkę na spacer?
-Przepraszam na chwilę...-z satanistycznym uśmiechem zaciągnęłam Arcadiego poza tłum
-O co chodzi?-Arcady był dość zmieszny
-Mam pewien plan-szepnęłam
-Jaki?
-Bardzo prosty, staniemy w środku tłumu po czym ty mnie pocałujesz. Chcieli widowiska to niech mają. Może potem się odczepią.-uśmiechnęłam się
-I to ma być proste!?-powiedział oszołomiony
-Nie..wiem. Jesteś tchórzem?
-No nie-powiedział stanowczo
-To chodź.
Ruszyliśmy na środek dalej śmiejącego się tłumu. Arcady wyglądał dalej na nieco zmieszanego. Kiedy doszliśmy na miejsce popatrzyłam mu prosto w oczy i szepnęłam ''jeśli nie chcesz nie musisz'', on odpowiedział ''nie mówię przecież że nie chce...''. Chwilę później pocałowaliśmy się po czym tłum się od nas trochę odsuną i z wielkimi oczami się wpatrywał. Jak skończyliśmy wszyscy sobie poszli i dobrze. Nie wiedziałam co robić. W końcu się odezwałam.
-Arcady...
-Tak...?
-Czy my jesteśmy parą?
Arcady odpowiedz proszę ;)
wtorek, 3 lutego 2015
Od Shadow-CD od Misuzu
- I jak było? - zapytałam szczerząc zęby.
- No... Było całkiem ok - odpowiedziała, a na jej policzkach pojawiły się rumieńce.
Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- I co całowaliście się?
- Co? - zapytała zdumiona, a jej twarz przybrała kolor dojrzałej wiśni. - Oczywiście, że nie.
- Ale byś chciała co? - zapytałam z szatańskim uśmiechem, trącając ją w ramię.
W odpowiedzi tylko spuściła oczy, a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Ha... Wiedziałam! Zakochana para, Misuzu i Arcady! - zaczęłam wrzeszczeć na cały głos.
- Shadow... - zaczęła Misuzu, ale nie pozwoliłam jej skończyć i wybiegłam ze śmiechem na korytarz wciąż krzycząc - Zakochana para, Misuzu i Arcady!
Powoli zaczęły się otwierać drzwi wszystkich pokoi i powoli członkowie naszej drużyny zaczęli wychodzić na korytarz.
- Co się dzieje? - zapytał zdezorientowany Shade.
Zaraz za nim w drzwiach pojawił się Arcady. Widząc go nie mogłam powstrzymać nowego napadu śmiechu. Chłopak, chyba już wiedział, co jest grane, bo próbował się wycofać, ale ja byłam szybsza i zapytałam Shade'a.
- To on nic ci nie mówił?
Chłopak patrzył zdziwiony to na mnie, to na przyjaciela, po czym zapytał:
- Ale o czym miał mi mówić?
W odpowiedzi tylko ponownie zanuciłam:
- Zakochana para, Arcady i Misuzu!
Nagle do głowy wpadł mi pewien głupi, acz genialny pomysł. Zobaczyłam, że wszyscy mi się przyglądają, więc mogłam zaczynać przedstawienie. Stanęłam na środku korytarza i zaczęłam recytować:
- Gdzieś tam,
gdzie wszyscy mówią mniam,
Zdarzyło się coś,
że spadł z drzewa pewien łoś.
Była tam dziewczyna,
piękna jak malina,
I chłopak,
który miał specyficzny smak.
W łazience się spotkali,
I od razu w sobie zakochali.
Dwie przyjaciółki,
miały pewne kłódki.
Drzwi zatrzasnęły,
a potem posnęły.
Kiedy drzwi otworzono,
natychmiast spostrzeżono,
Tych dwoje to ładna parka,
i nie lada to dla nas gratka.
Co z tego będzie,
tego nikt nie wie.
Może stokrotka,
która lubi młotka,
kiedyś się tak wygada,
że aż sufit pospada.
Po tych słowach zamilkłam, a wszyscy wpatrywali się we mnie w osłupieniu, po czym rozległy się, głośne śmiechy. Ukłoniłam się z przesadą najpierw w prawo, potem w lewo, po czym z szerokim uśmiechem w podskokach podeszłam do Arcadego i zapytałam:
- To co nasz młotku? Zaprosisz malinową stokrotkę na spacer?
Arcady? Misuzu? Któreś z was?
Przepraszam, ale ten wierszyk jakoś tak sam mi się nasunął XD Podoba się? ;P
Od Blue- CD od Minori
- NIE ZOSTAWIĘ TEGO TAK! TWOJE ZACHOWANIE JEST STRASZNIE EGOISTYCZNE!
Wiedziałam, że zachowuję się egoistycznie, nikt mi o tym nie musi przypominać. Minori znów złapała mnie za kołnierz, dysząc ciężko. ''No dobra, raz gnomowi śmierć.''- Pomyślałam.
-PUSZCZAJ MNIE! TY NIE WIESZ PRZEZ CO PRZESZŁAM! NIGDY TEGO NIE DOŚWIADCZYSZ! TAK, ZACHOWAŁAM SIĘ EGOISTYCZNIE, ALE PRZEZ TO NADAL TU JESTEM! GDYBYM MOGŁA, TO BYM COŚ Z TYM ZROBIŁA. NIE JESTEM IDIOTKĄ!- Wrzasnęłam przeraźliwie. Minori puściła mnie, dysząc jeszcze ciężej. Nagle do pokoju weszli chłopcy, wszyscy śmiertelnie bladzi. Ja i Minori gapiłyśmy się na siebie. Po chwili wyciągnęłam książkę, i jak gdyby nigdy nic, zaczęłam ją czytać. Wszyscy byli oszołomieni, a ja uśmiechnęłam się niewinnie.
-Cóż za zbiegowisko panowie, nie powinniście iść do swoich pokoi?- Spytałam promiennie.
-Może jeszcze tu trochę zostaniemy?- Zaproponował Noya.
-Jeśli chcecie.- Uśmiechnęłam się od ucha do ucha, poczym powróciłam do lektury. Po kilku minutach, Arcady spytał:
-Widzę, że nie masz o czym z nami rozmawiać.- Westchnął.
-''To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.''- Odparłam.- Cytat Jonathan'a Carroll'a.
-Dobrze wiedzieć.- Powiedział sztucznie Patric.
-I będziesz tak poprostu czytać?- Zagadnął Arcady.
-''Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła'', jak mawiała Wisława Szymborska.- Odparłam zamyślona.
-No, nic tu po nas!- Powiedział Noya. Chłopcy opuścili pokój, zostawiając mnie samą na sam z Mizukawą. Ta rzuciła na mnie ponure spojrzenie.
Ktoś chciałby dokończyć?
Od Noyi - Duch
Mike szedł właśnie wzdłuż stołu z talerzem w ręce. Kiedy prechodził obok mnie, potknął się, i cała zawartość talerza wylądowała na mnie.
- Oj... - mruknął Mike, podnosząc talerz z podłogi - Sory.
- Pójdę się lepiej doprowadzić do porządku - odparłem z lekkim, niezbyt szczerym uśmiechem i skierowałem kroki do pokoju.
Byłem cały uklejony tą dziwną kolacją. Nie wiedziałem co to jest, ale chyba już przyzwyczajam się do kuchni Mike'a.
****
- UWAGA! O nieeee! HEJ!
- Co się stało? - zapytał Arcady, zrywając się z krzesła
- Kto tak krzyczy? - zapytała Shadow
Po jej słowach, do jadalni wpadł Mike.
- Uwaga...
- O co chodzi?
- Duch! W naszym obozie! Duch! J-jest cały biały i z daleka wygląda na niskiego! - tłumaczył Mike - Widziałem go jak sobie chodził po boisku, a potem widziałem go na korytarzu!
- Chodźmy go znaleźć! - zaproponował Arcady
Reszta drużyny spojrzała na niego dziwnie.
- Ja się wolę w to nie mieszać! - odparła Blue
- Ja idę! - powiedział Shade
- Ja też! - dodała Shadow
- To ja też! - zawołała Alex
- Nie sądzę, żebyście coś znaleźli... - westchnął Patric
Po chwili poszczególne osoby wyszły z jadalni na poszukiwanie ducha. Pozostali zaczęli rozchodzić się do pokojów.
C.D.N
Od Misuzu
-Hej, no to tu utkneliśmy…tak jakby.-wyglądnał na zmieszanego
-Na to wygląda
Kiedy minęło ok. godzina wiedziałam już ile ma lat, co lubi robić i ogólnie dużo. Nie powiem, że czasami czułam się zawstydzona. Super było tak z nim sobie pogadać gdzie nikt nie patrzy. Z Arcadim mogłam być sobą, być szczera. W końcu odwarzyłam się mu to wyznać.
-Wiesz mam do ciebie sprawę.-powiedziałam
-Ja też…-odezwał
-Bo…ja…-powiedzieliśmy chórem
-Ok, ty pierwsza- powiedział
-Razem?
-Dobra.
-3…2…1…Ja…cię…lubię.-powiedzieliśmy
Nagle dziwnie i odruchowo się do niego przytuliłam. Kiedy akurat Blue otwarła drzwi i weszła. Powiedziała „koniec moje gołąbeczki czas wracać do pokoi”. Zaczęłam wychodzić i jak ona nie patrzyła. To pocałałowałam go w policzek i poszłam do pokoju. Gdzie zastałam Shadow. Nagle podeszła do mnie i od razu zaczeła wypytywać jak było.
-I co jak było?-zapytała
Shadow odpisz proszę ;)
Od Lucy
Byłam u siebie w pokoju. Mizukawa i Ariana były u dziewczyn a Nadiya gdzieś poszła. Czytałam chyba już z czwartą książke którą kończyłam. Za niedługo będe musiała od kogoś porzyczyć. Po chwili usnełam.
Obudziły mnie zamykające się dzwi. Szybko wstałam po czym zobaczyłam opakowanie zielonej farby do włosów. Szybko pobiegłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, to co zobaczyłam było dla mnie szokiem. Tak krzyknełam że lustrze doszły pęknięcia. Szybko wyszłam z łazienki, stałam przed dzwiami do pokoju chłopaków. Otworzyłam wściekła dzwi po czym krzyknełam.
-KTÓRY Z BAŁWANÓW ZA TYM STOJI!-chłopaki paczyli na mnie z przerażeniem. Nagle Arcady i Shade wybuchli śmiechem.
-Miałeś racje Arcady co do zielonego.-powiedział rozbawiony Shade. Wyszłam z pokoju po czym prubowałam zmyć farbe która stawiała wielki opur moim włosom. Niemogli tego wywinąć Alex? Podziękowała bym a nie się darła. Chociaż za tym darciem to stoi Emma. Farba nie do końca się zmyła, moje włosy miały jeszcze delikatny zielonkawy kolor. Nienawidze tego koloru. Wyszłam z łazienki. Wszyscy szli na obiad. Mike wyszedł z kuchni trzymając wielki gar zupy.
-Co tym razem?-spytała Shadow.
-Zupa z Chili-odpowiedział Mike po czym wszystkim nałożył zupe po czym wyszedł do kuchni. Nagle moja łyżka napotkała się z czymś twardym w zupie. Wyciągnełam to i ku mojemu zdziwieniu było to jojo.
-Jojo w zupie.-powiedziałam zdiwiona. Nie tylko ja je miałam. Shade,Mizukawa,Minori,Noya i Alex też mieli. Wszyscy wylali zupe do garnka. Mike przyszedł z kuchni po czym zabrał pełny garnek. Po tym wszedł znowu do jadalni. Znowu gotowane warzywa. Po tym jak nas zostawił wszyscy wsypali obiad do garnka po czym się rozeszli. Zabrałam z mojego pokoju małe czerwone kułko po czym poszłam na zewnącz aby nikt tego niewidział.
Podrzuciłam kułko które przemieniło się w zieloną piłke z czterema kolorowymi guzikami. Pierwszy czerwony, drugi niebieski, trzeci zółty a ostatni fioletowy. Machnełam dłonią nad niebieskim guzikiem po czym pokazał się tam chologram mojego szefa.
-Jak idzie operacja zniszczenia Alex?
-Narazie tak jak zaplanowałeś ale musiałam komuś kasować wspomnienie.
-Niedopilnuj aby kto kolwiek o tym wiedział.
-Oczywiście. Alex zapłaci życiem za swoje czyny.-powiedziałam po czym chologram zniknoł a piłka znów przyjeła postać kółka. Nagle usłyszałam czyjś głos. Szybko spojrzałam na bok ale niewidziałam nikogo. Podeszłam bliżej po czym wychyliłam głowe. Zobaczyłam tam jedną z zawodniczek z mojej drużyny. Mam nadzieje że tego niesłuszała.
Blue,Misuzu,Shadow,Nadiya któraś z was?
Od Minori - cd od Blue
-To wykres przedstawiający twoje umiejętności w poszczególnych dziedzinach- wytłumaczyłam- Takie same mam dla Misuzu. Wytłumaczę wam wszystko co macie poprawić, ale najpierw musimy ją znaleźć- dodałam
Wyszliśmy z mojego pokoju i ruszyliśmy do pokoju Misuzu i reszty. Była tam jedynie Blue. Pierwszą rzeczą jaką dostrzegłam była noga fiołkowowłosej. Z niedowierzaniem wpatrywałam się w nią
-Obiecajcie, że nikomu o tym nie powiecie- prosiła
Zacisnęłam dłonie w pięście i delikatnie pochyliłam głowę w dół.
-Patric- zwróciłam się do chłopaka- zostaw nas same i nikomu nie mów o tym co zobaczyłeś
Gdy drzwi zamknęły się przerażona Blue zaczęła
-Mizukawa...
Poczułam znajomy ścisk w sercu, oj biedna Blue, mam nadzieję, że jej nie pobiję... zbytnio
-CO TO MA ZNACZYĆ?! CO TY SOBIE MYŚLISZ?!- chwyciłam ją za koszulkę tuż pod gardłem i mocno szarpnęłam, już się nie kontrolowałam
-N-nooo
-JAK DŁUGO TAK TO WYGLĄDA? BYŁAŚ Z TYM U LEKARZA?
-No n-nie
-UBIERAJ SIĘ!- wrzasnęłam, puszczając ją, dziewczyna upadła na ziemię i błyskawicznie naciągnęła na nogi podkolanówki, które zasłoniły nogę- POŻEGNAJ SIĘ Z PIERWSZYM SKŁADEM DO CZASU, AŻ SIĘ Z "TYM" NIE UPORASZ. JAK NIBY CHCESZ GRAĆ W TAKIM STANIE?!
-Co to za wrzaski- drzwi do pokoju otworzyły się, a w progu stanęła Ariana, Lucy i Shadow
Nadal sie nie kontrolując rzuciłam w nie tym co miałam pod ręką, a mianowicie lampką nocną, która stała na stoliku. Gdyby nie błyskawiczny refleks Shadow rozbiłaby się na Arianie. Dziewczyny równie szybko zniknęły.
-C-co to było?!- usłyszałam zza drzwi przerażoną Lucy
-Mi-Mino-Minotaur, Mizukawa się przebudziła!- powiedziała Ariana
Odwróciłam się w kierunku bladej jak trup Blue, ta głośno przełknęła ślinę.
-TO JAK BĘDZIE?- krzyknęłam
Czekałam na odpowiedź
Blue?
Moje gratulacje jesteś pierwszą osobą, która "uwolniła" drugą stronę osobowości Minori ;)
poniedziałek, 2 lutego 2015
Od Blue- CD od Shadow
-Przepraszam.- Wznowiłam konwersację.- Chyba najpierw musisz się dowiedzieć, czy on też czuje to samo. Jeśli chcesz nawiązać z nim większy kontakt, mogę zatrzasnąć was w łazience.
-A jak byśmy tam trafili!? Ja i on w tej samej łazience?- Skrytykowała mój pomysł Misuzu.
-Ty zmywałabyś sobie farbę z włosów, a kiedy szedłby korytarzem, wepchnęłybyśmy go tam.- Zaproponowała Shadow.
-Ale jesteś pewna Blue? Skąd możesz wiedzieć takie rzeczy.- Spytała z powątpiewaniem Misuzu.
-No...- Zaczerwieniłam się.- Powiedzmy, że mam podobne uczucia.- Spuściłam głowę.
-Chodzi o Shade'a?- Spytała Shadow, śmiejąc się do rozpuku.
-To nieistotne.- Mruknęłam.- To co, Shadow zawoła Arcady'ego, razem go tam wepchniemy i zamkniemy na dwie godziny.
-A skąd weźmiemy klucz?- Spytała Misuzu.
-Chyba nie doceniasz braku inteligencji, jakim dysponuje Mike.- Uśmiechnęłam się, poczym zeszłam do jadalni. Po chwili wróciłam, wraz z pękiem kluczy. Następnie Misuzu pobiegła do łazienki, a Shadow zawołała Arcady'ego. Kiedy przechodził korytarzem, wepchnęłyśmy go do łazienki, a Arcady się nie opierał, bo był zbyt oszołomiony. Zatrzasnęłyśmy energicznie drzwi, poczym poszłyśmy do pokoju. Chciałyśmy dać zakochanej parze trochę osobności. Kiedy wróciłyśmy do pokoju, przybiłyśmy sobie piątke.
MISUZU, CO ZDARZYŁO SIĘ W ŁAZIENCE?
Od Shadow-CD od Misuzu
-Blue muszę ci coś wyznać… - to był głos Misuzu.
-Tak? Nie krępuj się…to coś ważnego? - zapytała Blue.
Chyba poza nimi, w pokoju nie było nikogo innego.
-Tak jakby…wiesz ja lubię Arcadego…Masz jakieś rady dla mnie, czy coś?
Zamurowało mnie. Że co?
-Może…nie wiem. Zaskoczyłaś mnie - odpowiedziała zdumiona Blue.
-Tia... jesteś pierwszą osobą która to wie.
-Już nie pierwszą - odpowiedziałam stając w drzwiach.
Obie spojrzały na mnie w zdumieniu. Jako pierwsza odezwała się Misuzu:
- Jak... jak długo już tu stoisz?
- Wystarczająco długo, by wszystko słyszeć - odpowiedziałam rzucając się na jedno z łóżek. - Następnym razem zamknijcie drzwi - poradziłam z uśmiechem.
Blue podeszła do drzwi i zamknęła je. Misuzu popatrzyła na mnie z przestrachem.
- Nic mu nie powiesz prawda?
- Ale o czym? - zapytałam udając zdumienie.
- Ty już dobrze wiesz o czym - fuknęła.
- Aaa... Masz na myśli to, że podoba ci się Arcady!? - zapytałam straszliwie głośno.
Misuzu natychmiast zatkała mi usta dłonią, tak, że nie mogłam nic więcej powiedzieć.
- Zako... pa...aaa..., Mis...u i ...cady!
- Shadow...
- Spoko już przestaję - odpowiedziałam wyrywając się z jej uścisku.
- Nie rób tego więcej.
- Ok, ok - odpowiedziałam ze śmiechem.
- To co? Nic mu nie powiesz?
- Nie puszczę pary z ust?
- Obiecujesz? - upewniła się.
- Masz moje słowo - odowiedziałam śmiertelnie poważnie.
Chyba ją przekonałam, bo odetchnęła z ulgą.
- To... Któraś z was może dać mi jakąś radę? - zapytała niepewnie.
Wzruszyłam tylko ramionami. Arcady był miły, sympatyczny i czasem mu odbijało. Nie wiedziałam co mogłabym doradzić koleżance. Spojrzałam pytająco na zamyśloną Blue, która siedziała obok mnie.
- Masz jakiś pomysł? - zapytałam.
BLUE?
Od Misuzu
-Blue muszę ci coś wyznać…
-Tak? Nie krępuj się…to coś ważnego?
-Tak jakby…wiesz ja lubię Arcadiego…-dziwnie czułam się to mówiąc-Masz jakieś rady dla mnie, czy coś?
-Może…nie wiem. Zaskoczyłaś mnie.
-Tia..jesteś pierwszą osobą która to wie.
-Już nie pierwszą.-odezwała się jakaś dziewczna stojąca w drzwiach.
Jakaś dziewczyna?Nadiya, Alex, Shadow, Ariana, Minori? ;)
Od Misuzu
- Misuzu!-odezwała się Blue
-Tak? Coś się pali, czy co? O co chodzi?-mówiłam na wpół śpiąc
-Nie nic się nie pali, tylko spójż na siebie masz różowe włosy! Znalazłam koło twojego łóżka z tubką po farbie. Chyba to trwały kolor.
-Co???-byłam zaskoczona, zawsze marzyłam o kolorowych włosach ale czy teraz?
-Masz lustro.-podała mi płaską dyskietkę
-Ehem, nie jestem na nich nawet zła, róż jest nawet spoko.
Od Arcady'ego-Obiad
-Co to?-mruknęła Blue.
-Zupka jarzynowa-oznajmił nasz opiekun bardzo z siebie zadowolony.
-Nie mogłeś zamówić pizzy?-jęknęła Shadow.
-Jako wasz senpai muszę dopilnować, żebyście zdrowo się odżywiali-wyjaśnił, kładąc garnek na stole.
Kilka osób okazało swój sprzeciw i niezadowolenie, jednak Mike oczywiście to zignorował i życzył nam smacznego.
-Przyda się-mruknąłem i zacząłem przecedzać zupę łyżką. Kiedy Shade odwrócił się, żeby podnieść swój widelec, którym rzuciła Blue, wyłowiłem trochę rozgotowanej fasolki i wrzuciłem mu do talerza. Albo tego nie zauważył, albo stwierdził, że tak czy siak i tak nie będzie tego jadł, choć prawdopodobnie to pierwsze. Po 20 minutach wrócił Mike i spytał czy nam smakowało. Nie zauważył, że nie tknęliśmy przyrządzonego przez niego dania, gdyż każdy wlał zawartość swojego talerza z powrotem do garnka. Mike zabrał garnek i wrócił do kuchni, podczas gdy my mieliśmy uciechę ze swej inteligencji. Choć niewiadomo czy to dobrze, bo nadal jesteśmy głodni. W sumie wystarczy odczekać jeszcze te kolejne 20 minut, a potem możemy przecież zjeść coś jadalnego. Po dłuższej chwili Mike pojawił się z drugim daniem. Okazało się, że były nim różne warzywa. Tym można by się było nieco najeść, ale sęk w tym, że były rozgotowane albo nawet jeszcze gorzej. Mike nałożył każdemu porcyjkę i znowu gdzieś zniknął. Zacząłem dźgać żywność widelcem. Misuzu wstała i zapukała do kuchni. Drzwi się otworzyły i pojawił się w nich Mike.
-Czy mogę prosić o nóż?-zapytała sztucznie uprzejmym głosem.
-Noże nie są dla dzieci, możecie zrobić sobie krzywdę!-powiedział i zatrzasnął drzwi.
Misuzu usiadła z powrotem nie wiedząc czy wzdychać czy śmiać się z jego zachowania.
-I kto to mówi-Blue przewróciła oczami, patrząc na drzwi.
Kiedy Mike ponownie przyszedł nas skontrolować, tak jak poprzednio wszystko wylądowało z powrotem w misce. On pochwalił nas i zabrał talerze. Wstaliśmy i podążyliśmy do pokoi.
-Kto składa się na pizzę?-zapytałem, wzdychając.
Wszyscy przytaknęli. Poszliśmy do pokoju chłopaków i zaczęliśmy omawiać, co zamawiamy. Znalazła się nawet ulotka z pizzerii. Zamówiliśmy telefonicznie posiłek i poszliśmy czatować przy drzwiach, żeby przypadkiem nie odebrał Mike. Po 30 minutach przyjechał dostawca i wręczył nam 4 pudełka pizzy. Ukradkiem wnieśliśmy je do pokoju i po chwili smakowaliśmy pysznej, cieplutkiej pizzy.
niedziela, 1 lutego 2015
Od Blue- CD od Arcady'ego
-Doigraliście się!- Wrzasnęłam, chwytając scyzoryk, ale Misuzu mnie powstrzymała. Wobec tego wyciągnęłam pistolety na wodę i wzięłam z kuchni wielkie wiadro. Połowę wiadra napełniłam wodą, poczym wlałam do niej czerwony atrament. Według mojej nauczycielki z plastyki, był to najsilniejszy barwnik. Nawet po rozrzedzeniu, atrament jest intęsywny. Rozdałam napełnione pistolety dziewczyną, poczym wyszłyśmy cicho na korytarz. Jak przypuszczałam, drzwi do pokoju chłopaków były zamknięte, ale byłam na to gotowa.
-Em...Shade. Możemy pogadać.- Powiedziałam troskliwym głosem. Drzwi otworzyły się natychmiastowo. Stali w nich wszyscy chłopcy. W tym samym momęcie nacisnęłaśmy spust, a z plastikowych pistoletów, polała się czerwono-różowa ciecz. Chłopcy podjęli próbę ucieczki, ale na marne. Kiedy skączył nam się atrament, zwyczajnie wyszłyśmy. Chłopcy nie zareagowali, ale co najdziwniejsze, zaproponowali nam wycieczkę do sklepu. Poszli wszyscy, poza mną. Kiedy wszyscy poszli, postanowiłam zmienić podkolanówki, bo te które miałam na nogach zostały pobrudzone atramentem. Ściągnęłam podkolanówki, poczym zaczęłam przekopywać góry ubrań, szukając podkolanówek. Nagle do pokoju weszła Mizukawa, a wraz z nią Patric. Wytrzeszczyli na mnie oczy, a raczej na moją nogę. Spojrzałałam na nich ze strachem.
-Obiecajcie, że nikomu o tym nie powiecie.- Powiedziałam błagalnie, czekając na najgorsze.
Mizukawa, Patric?
Od Alex-numer dziewczyn
-Dziewczyny robimy dziśaj ten numer?-spytałam tak aby chłopaki mnie nieusłyszeli.
-Pewnie że tak.-powiedziała Blue po czym wszystkie mnie poparły.
-Blue załatwisz troche tego atramentu?-spytałam.
-Pewnie Alex.
-Słuchajcie. Dziś o północy to zrobimy. Teraz albo nigdy. Czy wszyscy mają arsenał?-wszystkie przytakneły. Omówiłyśmy cały plan.
Obudziłam się przed północą. Szybko zabrałam arsenał po czym zaczełam budzić dziewczyny. Niestety z Shadow było najgorzej.
-Tato ja nieche iść do szkoły.-wymamrotała Shadow przez sen. Po kilku trudnych prubach udało się obudzić współlokatorke. Do pokoju weszły Ariana i Mizukawa.
-Gotowe?-spytała rudowłosa.
-Co to za pytanie pewnie że tak.-powiedziała Misuzu z uśmiechem. Wyszłyśmy cicho z pokoju. Zakradałyśmy się najciszej jak mogłyśmy. Mizukawa cichutko otworzyła dzwi do pokoju chłopaków. Odarzu wziełyśmy się do pracy. Chciała bym zobaczyć ich mine jak się obudzą. Zaczełam pisać pastą po ścianie.
-3:1 hańba wam.-przeczytała Blue która kończyła malować Shade'a. Sprawdziłam czy dziewczyny skończyły. Niestety Reg jako jedyny niebył pomalowany. Szybko się za to wziełam. Po dobrze wykonanej robocie wyszłysmy z pokoju. Ja i dziewczyny na dzwiach od ich pokoju napisałyśmy mały apel.
-Czegoś tu brakuje.-stwierdziła Shadow.
-Ale czego?-spytała Misuzu. Shadow popędziła do pokoju po czym przyniosła brokat. Znowu weszłyśmy do pokoju po czym dodałyśmy do naszego "dzieła" brokat. Po tym poszłyśmy do swoich pokoji. Niestety Shadow naszło by na alep dać brokat. Mizukawa prosiła ją aby niedawała ale Shadow się uparła.
ARCADY?
Od Arcady'ego-CD Od Misuzu
-No ej!!!-krzyknąłem, a po chwili dodałem:-Same zaczęłyście tą wojnę!!
Shade koło mnie też śmiał. Dźgnąłem go mocno łokciem i trochę się opanował.
-A ty się nie śmiej-mruknąłem, posyłając mu złowieszcze spojrzenie, na co dostał nawrotu śmiechu.
Wyciągnąłem z plecaka butelkę wody i wylałem ją sobie na twarz, próbując zmyć to wszystko chusteczką. Kwiatek się zmył, ale czerwony na policzkach tylko mocno rozmazał. Podczas gdy dziewczyny nadal zanosiły się śmiechem, obserwując mnie w akcji, ja próbowałem pozbyć się "makijażu". Shade próbował mi pomóc, ukradkiem się podśmiewając.
***
Kilka godzin później siedzieliśmy w pokoju, myśląc jaki kawał zrobić dziewczynom.
-Mam dobry pomysł-powiedziałem.-Zrobię im coś z dezodorantami.
-Nieźle. Możemy też użyć pasty do zębów. Mam całą nową tubkę-zaoferował Shade.
-Jeszcze jakieś pomysły?-zapytałem.
-Lepiej zachowajmy resztę na dogrywkę. To pewne, że dziewczyny się zemszczą, a jak zabraknie nam pomysłów, to będziemy skończeni-stwierdził Noya.
-Masz rację-przytaknął Shade.-No to kiedy wyruszamy?
-Hmm... Może niech ktoś stanie niedaleko pokoju dziewczyn na czatach i jak upewni się, że wszystkie już stamtąd wyszły, zawoła nas, co?-zaproponowałem.
-Ok-przytaknął Noya.
-Na kawałach się jednak trochę znasz-zauważył Shade. Uśmiechnąłem się.-Ale tylko na tym-dodał.
-No wiesz ty co!-wypomniałem.
-To kto idzie?-zapytał Noya.
-Ja mogę-mruknął Patric.
-To ok!-podsumował Reg.
Patric wyszedł z pokoju i oparł się o ścianę naprzeciwko. Dziewczyny chyba nie uznały to za dziwne. Shadow i Alex wracały właśnie skądś, chyba z zakupów. Niosły jakieś torby. Weszły do pokoju, w którym Misuzu leżała na łóżku Alex i czytała książkę, Blue tam nie było. Po chwili Alex i Shadow wyszły, pewnie tylko odłożyły zakupy, i gdzieś poszły. Po kilku minutach z drugiego pokoju wyszła Ariana i zawołała Misuzu, która odłożyła książkę i gdzieś razem poszły. Patric odczekał chwilę, a potem powiadomił nas o opróżnieniu pokoju. Od razu wkroczyliśmy do akcji. Shade wziął tubkę pasty do zębów, a ja kilka gwoździ. Patric nadal stał na czatach, a nasza czwórka wkroczyła do akcji. Podczas gdy ja szybko wyjaśniłem Noyi, co zrobić z gwoździami, Reg i Shade pisali pastą po ścianie. Po dwóch minutach nasza dwójka skończyła pracę. Reg i Shade pisali już ostatnie litery.
-Z wielką przyjemnością składamy pozdrowienia z dedykacją dla płci pięknej...-przeczytałem, co było trudne, bo napisali to nieco niewyraźnie.-Wystarczyło by "z przyjemnością"-skomentowałem.
-Oj, nie czepiaj się szczegółów, spieszymy się przecież!-mruknął Reg.
Po uprzednim sprawdzeniu, czy nikogo nie ma na korytarzu, wyszliśmy bardzo zadowoleni ze swojego poczynania.
-A w drugim pokoju nie robimy?-zapytał Noya.
-Ech, innym razem-mruknął Shade.-Nie chcemy mieć przecież wojny 8 na 5!
-No w sumie...-mruknąłem.
Blue? :)
Od Misuzu-CD Od Blue
Czacik!
Od Nadiyi
-Zmienimy ustawienie- odparła menadżerka- Chcę trochę poeksperymentować. Na bramkę wchodzi Shadow. Noya zasila obronę, Ariana wchodzi jako pomocnik, a Alex jako defensywny pomocnik.
-Czyli?- zapytał zdezorientowany Arcady
-Myślenie nie należy do twoich najmocniejszych stron, co?- mruknęła
/Bramka: Shadow, Obrona: Nadiya, Blue, Noya, Reg. Pomoc: Alex (tuż przy obronie), Arcady, Shade, Ariana (tuż przy napastnikach) Atak: Lucy, Patrick i Misuzu/
-Jest was 12, więc na razie nikogo nie będę wysyłać na ławkę. Oficjalny skład i ustawienie powiem wam w dniu najbliższego meczu. Jednak chcę byście poćwiczyli wszelkie możliwości. Na razie nikogo nie wybrałam na rozgrywającego. Również pozycja asa zostaje nieobsadzona. Tą decyzję podejmę wraz z Arcady'm.
-Ze mną?- zdziwił się rudowłosy
-Na serio nie grzeszysz inteligencją, co? Jesteś kapitanem. To logiczne. Jednak będę miała na uwadze wasze zdanie. Dobra, to na tyle zaczynamy trening.
Jak kazała tak też zrobiliśmy. Napastnicy, kapitan, Shade i Ariana mieli za zadanie przedostanie się przez nas obrońców i Alex. To samo trenowaliśmy rano, tylko oczywiście w innym ustawieniu.
Wszystko szło normalnie. Raz udawało nam się zatrzymać napastników, innym razem nie. Raz Shadow łapała piłki, innym razem padał gol. Teraz przy piłce był Arcady. Podał do Patricka, który minął Alex za pomocą Sonicznego Grzomtu i podał dalej w kierunku Lucy. Białogłowa użyła Aury Oceanii, a Patrick dobił piłkę za pomocą Błysku.
Użyłam Perfekcyjnych danych by zobaczyć gdzie będzie lecieć piłka. Przesunęłam się dwa kroki w prawo, bo tam właśnie przebiegał tor lotu futbolówki. Jednak w tym momencie coś, a raczej ktoś na mnie wpadł i oboje uderzyliśmy z głośnym grzmotem o piasek. Syknęłam z bólu. No tak, czego mogłam się spodziewać, Noya okazał się być sprawcą wypadku.
-Złaź ze mnie- mruknęłam zła i odepchnęłam go od siebie
-Nie ruszajcie się- powiedziała Mizukawa podchodząc do nas- Mike gdzie jest apteczka?
-Co?
-Takie białe pudełko z czerwonym krzyżem na środku- pouczyła go Blue
-A mamy takie coś?
-Dobra nieważne, Ariana skocz do obozu obok po apteczkę, rudowłosa przytaknęła i pobiegła
-Obozu obok?- zapytała Shadow, która podobnie jak reszta opuściła pozycję i podeszła do nas
-Szkoła wysłała wszystkie kluby sportowe na obozy, na następnej ulicy są pływacy, siatkarze i koszykarze. A w drugim mieście jeszcze lekkoatleci i klub rugby, nie wiedzieliście?
Wszyscy pokręcili przecząco głowami
-To teraz już wiecie- mruknęła- boli was coś?- zwróciła się do mnie i Noyi
-Nic- odparł bramkarz, teraz to chyba obrońca, nieważne zresztą
-Też nic- dodałam
-To dziwne, bo obaj macie pełno zadrapań i wszędzie jest pełno krwi!- zdenerwowała się menadżerka
-Mogłeś bardziej uważać!- zaatakowałam chłopaka
-Skąd mogłem wiedzieć, że tu będziesz?
-To nie siatkówka, że każdy zawodnik ma swój rewir. To sport kontaktowy!- syknęłam z bólu, ponownie. Spojrzałam na łokieć, cały był zdarty, a krew z niego nadal się sączyła. To samo z kolanem. Jeszcze dodatkowo bolała mnie kostka. Nie uszło to uwadze Shadow, bo chwilę później kucała przy mnie trzymając worek lodu na mojej nodze.
Od Shadow
Kiedy następnym razem otrzymałam piłkę, znów spróbowałam przedrzeć się przez obronę. Nic to jednak nie dało. Shade wślizgiem mi ją odebrał i podał. Zazgrzytałam zębami. Co jest. Przecież jestem dobra w przechodzeniu. Tak przynajmniej zawsze sądziłam.
Ta sytuacja powtarzała się za każdym razem, gdy zbliżałam się ku linii obrońców. Nigdy nie miałam szansy przez nich przejść, bądź podać komuś innemu.
- Shadow! - usłyszałam jak Mizukawa krzyczy do mnie z ławki. - Przestań się guzdrać i przejdź ich wreszcie.
Rzuciłam jej wściekłe spojrzenie. Czego ona ode mnie chce. Przecież robię co w mojej mocy, by wyminąć obrońców. Wycofałam się na swoją pozycję. W momencie, gdy piłka była luźna pobiegłam do niej sprintem i zabrałam ją tuż przed nosem Arcadego. Ruszyłam na obrońców. Na swojej drodze miałam Shade'a, a kawałek za nim stała Blue. Poczułam jak coś się we mnie zbiera. Jakaś niepochamowana, niepowstrzymana moc. O nie! Tym razem nie pozwolę im odebrać sobie piłki.
Moc, którą miałam w swoim ciele, nagle zniknęła i poczułam się wyjątkowo lekka, jakbym wogóle nie dotykała podłoża. Spojrzałam w dół i zaśmiałam się. Ja faktycznie nie dotykałam ziemi. Ani ja, ani piłka, a przy swoich bytach dostrzegłam małe skrzydełka. Zaśmiałam się i wzbiłam się wyżej w powietrze z piłką, dalej biegnąc. Skrzydełka wywoływały malutkie fale energii, które widać było za mną jako białe ślady. Przebiegłam nad głowami zaskoczonych Shade'a i Blue, po czym wylądowałam na ziemi. Dzięki Hermesie!
- Alex! Strzelaj! - krzyknęłam podając do dziewczyny.
Po chwili rozbrzmiał gwizdek i trening się zakończył. Blue podeszła do mnie z szerokim uśmiechem na ustach.
- Całkiem ładna technika - pochwaliła. - Co to było?
- Lot Hermesa - odparłam z szerokim uśmiechem na ustach, zwracając twarz w kierunku nieba.
Głosowanie
Obóz
Podsumowanie stycznia
-powstało kilka nowych zakładek (Polecane blogi, Przeciwnicy, Odeszli)
-rozegraliśmy dwa mecze (z Enigumą i Red Lions), które zakończyły się naszą wygraną,
-rozstrzygnęliśmy konkurs na strój drużyny (wygrały Starunna i Deba),
-dobiliśmy do 100 postów,
-rozstrzygnęliśmy ankiety na temat daty avatarów, nazwy szkoły, podnoszenia poziomów technik hissatsu, następnego konkursu, itd.
-odeszła jedna osoba (Lily),
-dołączyły dwie osoby (Misuzu i Patric),
-pojechaliśmy na obóz treningowy,
-napisaliśmy 102 opowiadania (dokładnie 8,5 na postać i ponad 14,5 na osobę!)
Opowiadania:
I miejsce Shadow |21|
II miejsce Alex |16|
III miejsce Arcady |13|
IV miejsce Blue |9|
V miejsce Lucy |8|
VI miejsce Shade |6|
VII miejsce Minori, Noya i Nadiya |5|
VIII miejsce Misuzu i Patric |4|
czyli:
I miejsce Kemari |24|
II miejsce Tigra |21|
III miejsce Izumi |17|
IV miejsce Deba|15|
V miejsce Mizu |10|
VI miejsce Starunna |5|
VII miejsce Sophita |4|


